Wybory 2011 w skrócie

W niedzielę stanęliśmy przed takim oto wyborem: „czy pozwolić PiS-owi wrócić do władz?”. Nie pozwoliliście, twarze znane z PO-PSL będą dalej trzymać władzę. W sumie dobrze, bo wbrew wypowiedziom niektórych, przynajmniej nie zepsują kraju. Nic się nie dzieje? I dobrze, pozwólcie nam samym o siebie zadbać. Największym wygranym wyborów jest Palikot, największym przegranym Napieralski i to bardziej rozgrzewa opinię publiczną. Przetasowania na lewicy będą, ale cieszę się z tego, bo kilka liberalnych projektów może przejść, jak np. ograniczenie biurokracji. W spory ideologiczne nie chcę się mieszać. Skutkami tych wyborów będzie obrażenie się PO na Tuska, odejście Napieralskiego, modlitwy do bożka Palikota, skądinąd tak samo ohydne jak modlitwa do Jarosława (słynne „Jarosław, Polskę zbaw”).  Ten nie odejdzie z polityki i zrobi drugi Budapeszt w Warszawie (dobrze, że nie jesień średniowiecza).

Ja nie poświęciłem 20 min. w niedzielę by zagłosować. Postawione przede mną pytania i wybory, jak czy wybrać MNIEJSZE czy NIŻSZE zło, obrażają mnie. Wybrałem więc MAM TO GDZIEŚ zło i pospałem dłużej. Naprawdę, uważam, że żadna formacja nie obniży podatków, nie uprości życia i nie zrobi z Polski drugiej Norwegii/Irlandii/Japonii. A skoro nic realnie się nie zmienia, to po co się przemęczać? A jakby wygrał PiS? To wyłączyłbym TVN24 i cieszył się życiem.

Barack Obama w Polsce

Wizyta prezydenta USA w każdym kraju wywołuje emocje, choćby z tego powodu, że zarządza on krajem o największym potencjale gospodarczo-militarnym (jeszcze), który nadal jest ostatnią ostoją światowego porządku i bezpieczeństwa. Oczywiście, era każdego imperium kiedyś się kończy, lecz o tym jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj o znaczeniu tej wizyty dla nas wszystkich.

Continue reading

Majowa pauza

W tym roku weekend majowy całkiem dobrze się ułożył, gdyż kto o siebie zadbał, ma cztery dni wolnego. Jak zawsze przypada na ten okres kilka świąt i ważnych wydarzeń oraz atmosfera ogólnego odpoczynku. I dzisiejszym wpisem chcę odpocząć od rynków finansowych, a  skupić się na rzeczach prostych i przyjemnych, gdy ma się do nich dystans. A w tym roku, dystans mają chyba wszyscy…

Continue reading

Rocznica

10. kwietnia stał się dniem szczególnym. Dziesiątego kwietnia padnie wiele słów, w większości zbędnych. Smutna historia, która pisała się na naszych oczach, stanie się wymiętą polityczną szmatą. Przez cały rok nie było godnego upamiętnienia tego wydarzenia, a jedynie polityczna wojna wywołania już dwa dni po tragedii. Wszystko to spowodowało, ze tamte dni przestały cokolwiek znaczyć, a niechęć po prostu narasta.

Zachęcam do upamiętnienia tego na swój sposób. Spokojnie, bez haseł, bez manifestacji. Chwila refleksji niech będzie właściwa. I chwila ciszy…