Alessio Rastani w wywiadzie dla BBC powiedział oczywistą, powszechnie znaną prawdę, której nie wymawia się głośno. Środowisko nie lubi, gdy mówi się o tym głośno, więc tym bardziej, koleś ma jaja. Nie dziwi mnie natomiast jego zadowolenie z powodu trudnych czasów dla przeciętnego obywatela, w końcu my spekulanci zarabiamy na dużej zmienności. Oburzenie dziennikarzy BBC wynika z tego, że prawda wydaje się niemożliwa. Ale choć nawet kanclerz Merkel wydaje się to niepojęte, to nie ona ma do powiedzenia ostatnie słowo w sprawie Eurozone.
Jest jednak coś, z czym zgodzić się nie mogę. Ze ślepą wiarą w wolny rynek. Nie wierzę w wolny rynek. Wolny rynek nie istnieje. Bo czy można nazwać wolnym rynkiem to, że kilku dealerów umawia się na wyższe kwotowanie greckich obligacji, by wymusić jej upadek? Ja nie mogę tego nazwać wolnym rynkiem. Poza tym, gdyby istniał wolny rynek nie pozwoliłby na tak wielką bańkę przed kryzysem subprime/długu. Więc w co wierzę? Wierzę w Goldman Sachs…