Wszyscy ekscytują się Grecją, Hiszpanią i Włochami, bo od losów tych krajów zależy przyszłość Eurozone. Jednak obok tego zgiełku, nieco na uboczu, leżą Węgry ze swoimi problemami. Problemami ogromnymi, choć mniej komentowanymi ze względu na niewielkie znaczenie tego kraju na arenie międzynarodowej. A schemat działania jest identyczny jak w przypadku PIIGS, a zamiast euro, obrywa polski złoty.
Tag Archives: CDS
Weekly sum up [21-27.11.2011]
Ten tydzień był kolejnym, który nie przyniósł rozstrzygnięcia, lecz tylko wzmógł strach na rynkach. Obfitował w cięcia ratingów i ostre słowa polityków. Euro straciło, spready się rozszerzały, niemieckie obligacje już nie są postrzegane jako całkiem bezpieczne.
- S&P obniżył długoterminowy rating Belgii z AA+ do AA, w grudniu lub styczniu to samo zrobi Moody’s;
- Moody’s obniża rating Węgier do Ba1 z Baa3, czyli do śmieciowego, z perspektywą negatywną. Cios w południowego „sąsiada” Polski odbił się także na złotym;
- Fitch obniżył długoterminowy rating Portugalii z BBB- do BB+ (czyli także poniżej inwestycyjnego) z perspektywą negatywną;
- Polski złoty pod silną presją, EURPLN osiągną max na 4,5367 (najwyżej od 27 miesięcy), USDPLN 3,4232 (najwyżej od 17 miesięcy). NBP wstrzymuje się z interwencją, w połowie grudnia obecność NBP na rynku będzie częstsza, po 1 stycznia możliwa silna deprecjacja złotego;
- rentowność obligacji dziesięcioletnich Polski powyżej 6% (max 6,21%);
- 6-miesięczne bony włoskie osiągnęły podczas aukcji rentowność 6,5%, najwyżej w historii, popyt/podaż 1,47, słaby wynik;
- rentowność obligacji 2Y Włoch powyżej 8%, dziesięciolatki ok 7,2%;
- nieudana aukcja niemieckich obligacji dziesięcioletnich, popyt €3,6 mld, podaż €6 mld, rentowność powróciła powyżej 2%, rekordy na kontraktach CDS na niemieckie obligacje;
- rynek plotkuje o możliwym podwyższeniu pułapu obrony franka szwajcarskiego z 1,2000 na EURCHF;
- rynek jest zaabsorbowany kryzysem zadłużenia Eurozone, co odwraca uwagę od braku porozumienia w sprawie długu w USA, prawdopodobne obniżenie ratingu przez Fitch;
- brak porozumienia w sprawie problemów zadłużenia, rynek czeka na okres 8-9 grudnia, kiedy odbywa się posiedzenie ECB i szczyt przywódców EU;
- FT donosi, że EFSF może być lewarowany tylko dwukrotnie zamiast 4-5 razy;
- kiepskie dane z gospodarek, m.in. GDP Niemiec wzrosło tylko 0,5% k/k, największy spadek nowych zamówień od 2008 w Eurozone (-6,4% m/m);
- w mijającym tygodniu: EURUSD -2,14%, GBPUSD -2,23%; złoto -2,52%, ropa brent -0,87%;
- światowe indeksy giełdowe: S&P500 -4,69%, DJIA -4,78%, CAC40 -4,67%, DAX -5,3%, FTSE100 -3,7%, WIG20 -3,4%;
Europejski plan ratunkowy skazany na klęskę
W środę czekałem na komunikat o tym, że niczego nowego nie ustalono, a doczekałem się paru konkretnych rozwiązań, nawet zalążka porozumienia. Byłem tak zaskoczony, że tym marionetkom udało się cokolwiek ustalić, że aż przyjrzałem się temu bliżej. A potem spokojnie rozłożyłem się w fotelu i z ironicznym uśmiechem uznałem, że słowa nic nie kosztują…
Weekly sum up [26.09-02.10.2011]
Skończył nam się III kwartał, najgorszy od upadku Lehman Bros., a w niektórych przypadkach, najgorszy od jeszcze dłuższego czasu. Kilka ważnych faktów, które miały miejsce i które mogą mieć znaczący wpływ na zachowanie rynków w następnym tygodniu.
- CPI w Eurozone wzrosło do 3% z 2,5% y/y, maleją szanse na obniżkę stóp procentowych przez ECB, stopa bezrobocia bez zmian (10%);
- dobre dane z USA, Chicago PMI wzrósł do 60,4 (oczekiwano 55,8), UoM Consumer Sentiment wzrósł do 59,4. Co najważniejsze są dobre odczyty w składowych dotyczących rynku pracy (60,6 vs 52,1) i nowych zamówień (65,3 vs 56,9). Oczekuje się dobrego odczytu ISM PMI w poniedziałek;
- Manufacturing PMI z Chin wynosi 51,2, zgodnie z oczekiwaniami;
- S&P i Fitch obniżyły rating długu Nowej Zelandii z AAA do AA+ (waluta lokalna) i z AA+ do AA (dług w innych walutach);
- kolejne parlamenty wyrażają zgodę na zwiększenie uprawnień EFSF;
- po raz kolejny pojawiła się propozycja tzw. podatku Tobina, która wydaje się dość realna, lecz budzi spory opór środowisk finansowych i grozi odpływem kapitału z Europy;
- szef FED mówi, że kolejne działania będą podejmowane tylko jeśli nie będzie zagrożenia inflacyjnego;
- złoty tracił najbardziej na świecie, w tym kwartale ok. 10,7% do euro, 18,4% do dolara, ale także do tak egzotycznych walut jak dinar iracki, lej mołdawski czy manat azerski. Interwencje NBP bez większych efektów rynkowych;
- wartość polskich CDS na obligacje pięcioletnie wzrosła przez ostatnie 3 miesiące o 83% (z ok 153 do 280 bp). Dla porównania niemieckich wzrosła o 166%;
- WIG20 -22,2% (3M) i +3,5% (1W), DAX -26,8% (3M) i +3% (1W), S&P 500 -15,4% i -2,7% (1W);
- rynek plotkuje, że redukcja długu Grecji wyniesie 75% (wobec ustalonych w lipcu 21%);
Default Grecji
Ostatnie problemy w tym kraju, zarówno strajki, problemy rządu jak i problemy z wdrażaniem reform, powodują kolejne pytania o możliwość upadku Grecji. Odkąd pojawiają się doniesienia o problemach fiskalnych tego kraju (początek 2010 roku) ten scenariusz spędza sen z powiek rządzącym EU. Wczoraj ogłoszono nowy program pomocowy (którzy brzmi: „coś zrobimy”), zaapelowano o dobrowolną pomoc wierzycieli i zapewniono, że nie ma powodu do paniki. Jest to moim zdaniem uspokajanie nastrojów tak by Francja i Niemcy (ich banki) mogły zmniejszyć zaangażowanie w regionie do poziomu względnie niskiego, po czym nastąpi przyzwolenie na zawieszenie spłacania zadłużenia. Grecja upadnie i nikt nie zrobi z tego żadnej afery, oprócz tego, że jej obywatele będą musieli obniżyć standard życia.
Patrząc na rentowność 5-letnich obligacji oraz na wartość CDS, można wysnuć wniosek, ze rynek w ciągu ostatnich tygodni zdyskontował ten scenariusz. W sumie rentowność 20% dziesięciolatek to już tak wysoka wartość, że gdyby to było przedsiębiorstwo, już dawno ogłosiłoby upadłość. Czy to zmieni coś na rynku walutowym? Zasadniczo nie, lecz za każdym doniesieniem na temat niewypłacalności, krótkoterminowo nastąpi wyprzedaż euro i powrót do tzw. safe haven, czyli dolara i ostatnimi czasy franka szwajcarskiego. W dłuższym terminie wszystko będzie zależało od kondycji Hiszpanii oraz… Stanów Zjednoczonych, które też nie mają najlepszej kondycji gospodarczej, ale mają zdecydowanie lepszą pozycję na tle innych. Niemniej, nie spodziewam się armagedonu.
