Rynek pracy w USA a wybory

Chart of the day: unemployment rate, job growth: source: Business Insider

Nie od dziś wiadomo, że w roku wyborczym robi się wszystko, by pokazać wyborcom, że gospodarka prosperuje idealnie, a to wszystko tylko dzięki osobom aktualnie utrzymującym się przy władzy. Barack Obama zyskał kolejny argument do swojej kampanii wyborczej, gdyż rynek pracy wygląda najlepiej od początku jego kadencji. Czy to efekt dwóch operacji QE czy tylko czysty zabieg statystyczny? Kontrowersje narastają, Zero Hedge opublikował nie jeden wpis na ten temat, ale Trystero dobrze objaśnia, dlaczego trzeba mieć dystans do ideologii ZH. Ja uważam, że gospodarka w USA powoli odżywa, bo do wyborów odżyć po prostu musi. Kluczową sprawą do przemyślenia w niedzielny wieczór jest to, czy ten stan gospodarki jest już w cenach?

Italia ai margini…

Włochy na krawędzi…, nagłówek zdecydowanie pasuje do wydarzeń ostatnich dni. Włoska lekcja będzie o wiele bardziej ważna dla Eurozone niż grecka, hiszpańska, portugalska i irlandzka razem wzięte. W tej lekcji kluczowe będą słowa: ECB i Francja. Ta lekcja rozstrzygnie też, czy Eurozone ma sens w takim kształcie i czy Europa jest gotowa bronić swoich założeń, mając przy tym siłę rażenia porównywalną z FED…

Continue reading

Europejski plan ratunkowy skazany na klęskę

W środę czekałem na komunikat o tym, że niczego nowego nie ustalono, a doczekałem się paru konkretnych rozwiązań, nawet zalążka porozumienia. Byłem tak zaskoczony, że tym marionetkom udało się cokolwiek ustalić, że aż przyjrzałem się temu bliżej. A potem spokojnie rozłożyłem się w fotelu i z ironicznym uśmiechem uznałem, że słowa nic nie kosztują…

Continue reading

Wybory 2011 w skrócie

W niedzielę stanęliśmy przed takim oto wyborem: „czy pozwolić PiS-owi wrócić do władz?”. Nie pozwoliliście, twarze znane z PO-PSL będą dalej trzymać władzę. W sumie dobrze, bo wbrew wypowiedziom niektórych, przynajmniej nie zepsują kraju. Nic się nie dzieje? I dobrze, pozwólcie nam samym o siebie zadbać. Największym wygranym wyborów jest Palikot, największym przegranym Napieralski i to bardziej rozgrzewa opinię publiczną. Przetasowania na lewicy będą, ale cieszę się z tego, bo kilka liberalnych projektów może przejść, jak np. ograniczenie biurokracji. W spory ideologiczne nie chcę się mieszać. Skutkami tych wyborów będzie obrażenie się PO na Tuska, odejście Napieralskiego, modlitwy do bożka Palikota, skądinąd tak samo ohydne jak modlitwa do Jarosława (słynne „Jarosław, Polskę zbaw”).  Ten nie odejdzie z polityki i zrobi drugi Budapeszt w Warszawie (dobrze, że nie jesień średniowiecza).

Ja nie poświęciłem 20 min. w niedzielę by zagłosować. Postawione przede mną pytania i wybory, jak czy wybrać MNIEJSZE czy NIŻSZE zło, obrażają mnie. Wybrałem więc MAM TO GDZIEŚ zło i pospałem dłużej. Naprawdę, uważam, że żadna formacja nie obniży podatków, nie uprości życia i nie zrobi z Polski drugiej Norwegii/Irlandii/Japonii. A skoro nic realnie się nie zmienia, to po co się przemęczać? A jakby wygrał PiS? To wyłączyłbym TVN24 i cieszył się życiem.

Zmienny początek IV kwartału

Pierwszy tydzień nowego miesiąca zawsze przynosi wiele nowych danych makro, szczególnie, że poprzedni miesiąc nie zachwycił. W tym tygodniu dostaliśmy paczkę informacji wymieszanych lepiej niż beton używany do budowy II linii metra w Warszawie. Po ruchach w górę i w dół wróciliśmy do punktu wyjścia, co nie jest dobrą prognozą na kolejne tygodnie.

Continue reading