
Spokojnych Świąt, odpoczynku i mile spędzonych chwil z bliskimi.

Spokojnych Świąt, odpoczynku i mile spędzonych chwil z bliskimi.
Tym razem nie będzie nic o rynkach finansowych, weekend to całkiem dobra pora na odpoczynek. Dawno nie pisałem nic o tym smutnym jak … mieście, a do Euro w Polsce zostało już tylko 68 dni, warto więc zrobić krótki przegląd przygotowań do największej imprezy sportowej ostatnich lat. Czy Warszawa jest gotowa na masowy napływ kibiców? Czy jej mieszkańcy są gotowi? I czy gra jest warta świeczki?
Czym jest zlecenie zabezpieczające stop, nie muszę wyjaśniać. Chroni nasz kapitał w przypadku pomyłki. Najzwyklejszej pomyłki, w ocenie tego, co zrobi rynek. Zarówno co do ceny jak i czasu, bo nie zawsze możemy czekać „aż rynek obierze kierunek”. Marnujemy czas i możemy stracić inne okazje inwestycyjne. O tym, że warto dla własnego dobra stosować zlecenia zabezpieczające cenę i zamykające pozycję po określonym czasie (gdy nie ma efektu), nie będę przekonywał. Każdy sam musi wyciągnąć taki wniosek. Ostatnio zastanawiałem się, skąd wziął się pomysł stosowania takiego zabezpieczenia.
Nie, nie był to pomysł ludzi, którzy tracili pieniądze na giełdach i nagle chcieli zacząć kontrolować te straty. Wynika to z o wiele bardziej błahej rzeczy. „Stop loss” stosowano już na długo przed rozwojem rynków finansowych. W wojsku można to nazwać taktycznym wycofaniem – zrezygnowaniem z osiągnięcia jakiegoś celu, by ograniczyć straty i wykonać ponowne podejście po przegrupowaniu. Ale to nadal nie początek. Moim zdaniem wynika to z faktu, że ludzie podświadomie potrzebują bezpieczeństwa – nawet ci z największą skłonnością do ryzyka. Wycofują się z każdego projektu (wydarzenia), które za bardzo ich wyniszcza. Z tym, że większość wycofuje się za późno (tu odniesienie do zbyt szerokich zleceń stop lub wystąpienia margin call) lub wcale.
Nie mówię tu o jednorazowej stracie, ale o całokształcie naszych działań. Czy to spekulacja, wojna czy życie, nadmierne straty zniszczą spekulanta, armię, człowieka. Stop loss chroni nas przed serią nadmiernych strat, po których ciężko jest się podnieść lub staje się to niemożliwe. To jest jego istota. Dlatego, jeśli tylko stop loss jest przemyślany, należy go zrealizować. Cokolwiek kryje się pod tymi dwoma słowami. Na rynku, na wojnie i w życiu. W życiu szczególnie, bo reszta to tylko pieniądze i władza. Traderzy! Pomyślcie czasem, ustawiając te zlecenia, po co to robicie!

To nie bardzo pechowa, lecz szczęśliwa trzynastka dla Equity Magazine. Kolejny numer, który przebija poprzedni. A w nim: produkty strukturyzowane, własna firma krok po kroku, w poszukiwaniu złotego Graala, zasady – trzymać się czy łamać?, narzędzia inwestora – korHarmonics i AMP oraz wiele, wiele innych, w tym mój artykuł przedstawiający strategię GMMA. Warto zobaczyć.
Ukazał się pierwszy numer magazynu „To zależy”, nowego projektu realizowanego przez KNSG UW, w którym biorę udział. Napisałem do niego artykuł pt. „Czy makroekonomia ma jeszcze znaczenie?”. Oprócz tego można tam znaleźć ciekawe artykuły na tematy makroekonomiczne: wpływie wyborów na rynki finansowe, Portugalii, porównania gospodarek Polski i Węgier, o straconej dekadzie; edukacyjne – publiczna emisja akcji; o Polsce, wydarzeniach na świecie, a także sekcję anglojęzyczną.
Magazyn jest absolutnie darmowy, przeczytać go on-line może każdy. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jak na początek, cała grupa projektowa jest zadowolona. Mam nadzieję, że spodoba się Wam nasza praca.