Na początku zaznaczę, że trudno jest pisać o sobie. Niemniej postaram się wiernie oddać kilka faktów ze swojego życia. Mam nadzieję, że nie zanudzę Was zupełnie.
Rozdział I – Krótko o sobie
Nazywam się Mateusz Niewiński, urodziłem się 27 kwietnia 1990 roku, przez co jestem całkowicie niezależny od przeszłości Polski. Aktualnie żyję, mieszkam i pracuję w Polsce w mieście wojewódzkim Białymstoku. Uczę się w „elitarnym” III Liceum Ogólnokształcącym – daj Boże je szybciej skończyć. Zajmuję się rynkami finansowymi, raz z lepszym raz z gorszym skutkiem. Interesuję się przede wszystkim ekonomią, procesami zachodzącymi w gospodarce, ale też i w społeczeństwie. Wydaje mi się, że prezentuje praktyczne podejście do życia, ale czasem lubię obracać się w kategoriach stricte abstrakcyjnych. Co robię gdy się nie uczę, albo nie zarabiam? Słucham muzyki – znakomicie odstresowuje. Nie mam jakiegoś ulubionego stylu, ważne, zęby była energetyczna i dawała motywację do dalszej pracy. Muzyka jest ściśle powiązana z filmami, a na te niestety rzadko mam czas. Raczę się tym co serwują stacje telewizyjne. Od czasu do czasu wypad do kina. Repertuar szeroki od komedii, przez thrillery na filmach sf skończywszy.
Nie lubię zimy, ale takiej, podczas której nie ma śniegu. Jak jest minus 20 to czuję się dobrze. Jak nie ma to podpadam w depresję sezonową i dlatego najgorszymi miesiącami są grudzień, styczeń i luty. Nie lubię też koloru żółtego, za to bardzo lubię niebieski, biały i czarny. I lubię jak jest słońce – daje energię do pracy. Pracy, którą zacząłem całkiem niedawno. A jak to się zaczęło?
Rozdział II - Dzieciństwo
Dzieciństwo jak każde inne. Zabawy na podwórku, później obowiązki szkoły podstawowej. Nie było w tym nic szczególnego. Zabawy w wojsko, saperów, odkrywców, etc. A osiedle temu sprzyjało. Dużo ciekawych miejsc, cały garaż do dyspozycji i przede wszystkim zgrana paczka. Bo bez tego to byłoby raczej ciężko. Natomiast w domu brak komputera aż do końca 2000 roku. Brak wideo, w kablówce tylko 6 kanałów. Okropne z dzisiejszego punktu widzenia. Ale były jeszcze klocki lego. Dzięki tej pokaźnej kolekcji wykształciła się wyobraźnia przestrzenna i zmysł inżynierski. Były to solidne podstawy do późniejszej pracy abstrakcyjnej. W szkole szło mi całkiem dobrze, w szóstej klasie podstawówki byłem finalistą w konkursie matematyczno-przyrodniczym. To były czasy – jedyne zajęcie to nauka. Trochę szkoda, ze minęły.
Rozdział III – Programista
To zaczęło się wraz z rozpoczęciem nauki w gimnazjum. Komputery były już obcykane, pierwszy był swoistym poligonem. Dzięki niemu nauczyłem się jak funkcjonuje system (na poziomie kodu) oraz, że moja przyszłość może być związana właśnie z nimi. Wtedy jeszcze myślałem, że dosłownie (a więc tylko z nimi, a nie z komputerami jako narzędziami). Wtedy zainteresowałem się technologią tworzenia stron internetowych i językiem PHP. Uczyłem się wytrwale, kupiłem wiele książek (wszystkie stoją do dzisiaj na półkach). Po PHP przyszła kolej na inne języki: C++, C#, Javę. Niestety z ciągle pogarszająca się wadą wzroku nie mogłem spędzać przy komputerach zbyt wiele czasu. Dlatego między innymi zarzuciłem programowanie. Szkoda, bo miałem jeszcze „liznąć” Assemblera. Do moich osiągnięć można wliczyć stworzenie frameworka – Vulture (swoją drogą chyba nawet nie mam już źródeł). Ten Framework był bardzo innowacyjny, niestety nie doczekał się wdrożenia. Około miesiąc później zacząłem projektowanie platformy Viix, której podstawą miała być nowa generacja szkieletu – w założeniach maił wykorzystywać najlepsze cechy wiodących frameworków przed ich pojawieniem się (cześć została zakodowana, tak jak konsola w przeglądarce czy zaawansowany system automatycznych aktualizacji). Projekty zostały jedna zarzucone. Jeśli chodzi o kwestie szkolne to nauka była wręcz idealna, niewielki wysiłek, bardzo dobre wyniki. Tylko społeczność szkoły mi nie odpowiadała. Trzy lata szybko minęły i bez trudu dostałem się do III Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku, które to wydarzenie było jednocześnie końcem aktywnego programowania.
Pages: 1 2