Biorąc pod uwagę cykle rynkowe, czas mocnego dolara może już dobiegać końca i inwestorzy przestawią się na koszyki o znacznie mniejszym udziale dolara. Sytuacja makro sprzyja takiemu scenariuszowi, ale sytuacja techniczna pozostawia wiele do życzenia. Czy euro i funt powrócą do łask, czy wyłoni się nowy, inny standard? A może to tylko przejściowe zawirowania?
Teraz myślę o nieco dłuższym terminie niż tydzień, czy dwa. Zdecydowanie najgorsze już dawno za nami, nawet teraz po wygaśnięciu i przywróceniu pakietów wspomagających gospodarkę nie widać wielkiej tragedii. Choć oczywiście wysokie bezrobocie i tragiczny stan finansów państw jest tragedią, to nie takiej spodziewali się spekulanci (bo myśleli o większej). Rewizja danych i same dane o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym (słynne NFP) nie są aż takie złe i wydają się dość stabilne. Ale przede wszystkim prowokują do osłabiania się dolara. Skoro w gospodarce nie jest tak źle to nie trzeba już uciekać do dolara czy złota i można kupować inne waluty z koszyka względnie bezpiecznego (euro, frank i niech będzie, że funt) a może nawet z emerging markets. Choć cena złota nie jest zależna tylko od tego, to z pewnością będzie można zauważyć wpływ mniejszych inwestycji pochodzących z „ucieczki”.
Do czego zmierzam? W dłuższym terminie możemy osiągnąć nowe stopy wymiany poszczególnych walut, zdecydowanie inne niż sprzed czy z kryzysu. I tak dla eurodolara wydaje się, ze to będzie 1,22-32 ze wskazaniem na 1,2xxx, dla funta do dolara to będzie 1,5-1,6 a dla jena coś między 85-95 jenów za dolara. Czy to są fair value? Bardzo możliwe, że obecnym okresie tak. Jednak trzeba być ostrożnym w stawianiu takich prognoz. Kluczowym punktem jest bezsens dalszego „uciekania” w dolara, ale pozostawienie kursów wymiany na poziomach bardziej oddające relacje gospodarcze, a nie wartości spekulacyjne.
Technicznie eurodolar wykonuje korektę ABC niższego rzędu, w korekcie ABC wyższego rzędu lub innej strukturze wskazującej na wzrost wartości euro. Kluczowym momentem będzie 11 września (w zasadzie 10 – piątek) i 1 października (też piątek). Cena? Poziom 2400 nie powinien zostać przebity. Ostatnio euro zachowuje się tak jakby miało rosnąć, ale nie mogło, co oznacza, że gdzieś przy niższych kursach są ustawione bariery różnych opcji, a przy wyższych kursach wymiany mogą być struktury zmieniające hedge europejskich firm, co może wywołać dalsze ruchy kursu (choć wszystko to tylko domniemania, które mają jakieś prawdopodobieństwo).
Funt do dolara wygląda lepiej i jest w dłuższym terminie bullish. Płytsza korekta, nadal w początkowej fazie, wydaje się ukrytą intencją traderów do wprowadzenia kursu powyżej 1,6000. Kluczowe daty to 24 września i 22 października (oba piątki). Kurs nie powinien zejść poniżej 5100. Sytuacja makro, choć nadal zła, wskazuje na realizację wzrostowego scenariusza. Jednak nadal będzie to podążanie za światowym kursem dolara, szczególnie do euro.
Z biegiem czasu funt i euro będą wracały do coraz większych łask, ale raczej nie poprzez ich aprecjację, a raczej dystrybucję. Sytuacja w trójkącie USA – EU – Azja przechyla się na korzyść EU, za sprawą słabego euro i śmiałych, ale rozsądnych reform fiskalnych. Nawet jeśli Chiny będą kontynuowały szybki wzrost to Japonia nadal będzie hamowała strefę azjatycką, a zarobią na tym… amerykańscy bankierzy.


Pingback: EURUSD Outlook [09.09.2010] | Viix Trader Chronicles