Tym razem nie będzie narzekania, opisu inwestycji czy też wad i zalet miasta. Wpis czysto prywatny, związany z pewnymi przemyśleniami podczas mieszkania w Warszawie. Będzie długo, nudno i ponuro, o co zważywszy na pogodę w stolicy nie jest wybitnie trudno. Idealnie kojące po wysiłku intelektualnym…
Trzeba odpocząć po całkiem udanym dniu na rynkach, temat szkoły mnie już nie dotyczy i jestem z tego powodu przeszczęśliwy, a temat II Wojny Światowej jest zbyt poważny i oklepany, więc dzień pierwszy września będzie dniem nikomu niepotrzebnych przemyśleń o Warszawie. Mieszkam tu już rok (tak, wiem, to mało) i z tego powodu postanowiłem wypisać trochę rzeczy, które jakie są zobaczycie sami:
- zbliżeniowe karty płatnicze i karta miejska (WKM) bardzo się nie lubią. Tak samo karta miejska i karta do jakiejkolwiek niektórych bramek w warszawskich biurowcach. Noś je oddzielnie;
- gdy widzisz tłumy jadące do góry na metro centrum – nie biegnij po tych durnych schodach. Na pociąg i tak nie zdążysz, a jeszcze wywiniesz orła;
- jeśli się spieszysz i słyszysz falownik ruszającego pociągu (dowolna stacja, ale najczęściej Plac Wilsona) możesz być pewny, że to pociąg, którym chciałeś jechać (w tym wypadku w kierunku Kabat);
- jeżeli wsiadasz gdzieś po środku trasy (nadal metro) to możesz być pewny, że miejsca siedzące zajęli tzw. kabaciarze i młocinianie1 (osobiście nic do nich nie mam, niedługo będę jednym z nich i rozwiąże się problem wygodnego miejsca w wagonie);
- windy na metro centrum, o ile w ogóle działają, jeżdżą bardzo wolno, zdążysz wjechać, zjechać i jeszcze raz wjechać schodami (sprawdzone empirycznie);
- kierowca autobusu zawsze zamknie Ci drzwi przed nosem, chyba, że jest to 185, wtedy nie;
- jeżeli czekasz na tramwaj i nie jest to 9 to będziesz się męczył z parówką (wagony typu 13N) lub jeśli masz więcej szczęścia – akwarium (wagony typu 105N);
- największy deszcz pada, gdy jesteś ok. 40 metrów od domu (przynajmniej na Żoliborzu);
- jak wyjdziesz 5 min wcześniej to wszystkie środki transportu będą pasowały i będziesz pół godziny przed czasem, wyjdziesz minutę za późno i jesteś pół godziny spóźniony;
- nie wiem jak Wy, ale ja do BUWu (Biblioteka Uniwersytecka) nie idę się uczyć :) ;
- prostytutek w Warszawie jest więcej niż się wydaje. Aż sam się zdziwiłem;
- gdy pada nie używaj samochodu, chyba, że chcesz stać dwa razy dłużej w korkach;
- w centrum nie da się chodzić konkretna trasą, ludzie chodzą jak chcą w dowolnym kierunku pod dowolnym kątem, szczególnie na patelni2;
- nie umawiaj się pod Rotundą, znajdzie się przynajmniej 20 innych osób, które w tym samym czasie pomyślały by tam się spotkać;
- na Chmielnej krąży Czarny Roman, tak przynajmniej mówi Urban Legend, ale nie wiem czemu jeszcze na niego nie trafiłem3;
- dobry kebab to tani kebab, polecam Saharę i Amrit, ale te znają już wszyscy;
- Stary Żoliborz ma tylko jeden sensowny sklep całodobowy…
- … za to całą i sprawna armię obrony krzyża4;
- noc muzeów to noc pazernych na zwiedzanie za darmo, dlatego kolejki mają nawet trzy kilometry. Lepiej wtedy iść na piwo;
- … tak samo podczas dowolnego święta państwowego, gdyż w centrum nagle robi się tłoczno;
- Park Saski jest dość przyjemny, nawet zimną nocą. Zawsze też możesz tam spotkać studenta WNE :) ;
- Warszawa ma swój zapach, najczęściej jest to smród z bud spod Centralnego, ale czasem jest to miły, kwiatowy (?) zapach;
- jest Pole Mokotowskie, a nie Pola Mokotowskie;
- na torach odstawczych za stacjami końcowymi nie jest ciekawie, ale możesz być pewny, że się na Ciebie wkurzą (czasem nie sprawdzają czy wszyscy wysiedli);
- PKiN (Pekin) jest brzydki, szczególnie jak codziennie na niego patrzysz;
- bez filtru wody w Warszawie ani rusz, mało jest miejsc z czystą wodą bezpośrednio z kranu;
- SKM to bardzo fajny wynalazek, ale musi kursować częściej, gdyż w szczycie jest większy tłok niż metrze i w bydlęcych wagonach;
- powiedzenie „suczki z dworca gdańskiego” nie wzięło się przypadkowo, zawsze możesz pójść do Arkadii, gdzie jakaś pyskata małolata zrobi Ci dżinsy jak kupisz jej loda5… eee to chyba inaczej szło…
- … za to w Blue City są niezłe gokarty i wiem, czyj już niedługo będzie rekord toru :D ;
- Niekryty Krytyk, mimo iż nie jest z Warszawy, ma całkiem fajne przemyślenia;
- pięciogwiazdkowy hotel (poza centrum miasta) jest nadal luksusowy, ale dojazd do niego i chodnik przed nim – zwykle rozkopane;
- większość produktów w Warszawie jest średnio 15-20% droższa niż poza nią;
- na dworzec Zachodni bym się nie zapuszczał… na Wschodni też nie (ale już mniej);
- jeśli nie masz samochodu – pokochasz buspasy, jeśli jesteś kierowcą – znienawidzisz je…
- … o ile wcześniej nie zbankrutujesz płacząc za parkowanie…
- … i za paliwo na stacjach w mieście i na przedmieściach;
Więcej grzechów chwilowo nie pamiętam. Tekst powyżej to osobiste poglądy autora i wszelka dyskusja mająca na celu uświadomienie mu, że się myli, jest bezcelowa. Mam nadzieję, że trochę rozweseliłem.
- Dla niewtajemniczonych to mieszkańcy osiedli na Kabatach i Bielanach – w pobliżu Huty; zlokalizowane są tam stacje końcowe I linii metra. [↩]
- Placyk przed stacją metra centrum, wyjścia przy Rondzie Dmowskiego. [↩]
- Link do legendy o Czarnym Romanie. [↩]
- Miałem z tego nie żartować, ale nie mogłem się powstrzymać, choć jest to poniżej poziomu tego programu. [↩]
- Dworzec Gdański to stacja kolejowa, ale też stacja metra, gdzie wysiadają dziewczyny o nieznanym wieku i podejrzanym wyglądzie w celu… choć nie twierdzę, że każda to robi. [↩]
Hej, ciekawy wpis :)
Jak kiedyś będę w waw(w co wątpie bo i też nie przepadam za stolicą,ale kto tam wie) to zajrzę koniecznie do tego wpisu. Pozdrawiam.
A i możesz zdradzić obcemu o co kaman z tym Buw’em ?
O studentki ;)
A ja już się zastanawiam kiedy i z jakiego powodu ludzie interesują się, no powiedzmy, „małolatami”, która „zrobi Ci dzinsy jak kupisz jej loda”.
Nie znam się na tym, ale chyba wtedy jak mają problemy albo z szanowną małżonką albo ze sobą.
No, ale w ten sposób opisałeś 50% społeczeństwa.:) I w sumie chyba jest to odpowiedź dlaczego „panienek” jest tak dużo.:)