Dziś trochę o zabudowanie w centrum miasta, drugiej linii metra i ogólnie o bezładzie w ładzie stolicy, czyli dworcu centralnym. Ostatnio za często bywam w centrum i widzę co widzę. Ale powoli, niczym promienie słońca zza chmur, pojawiają się zmiany na lepsze, albo przynajmniej ich obietnice. Lepsze to niż nic powie nie jeden, a ja zastanowię się czemu dopiero teraz?
Sezon ogórkowy w pełni, powoli kończą się dni dobre i wygodne, najlepszy okres na remonty, gdyż połowy miasta nie ma w mieście. Niestety niewiele się dzieje. Albo kontynuowane są te, które trwają i trwają, albo dzieją się rzeczy mniej ważne. No, może oprócz remontu ulicy Emilii Plater, który i tak wygląda jak mało znacząca budowa.
I od tego remontu zaczniemy wycieczkę po ścisłym centrum. Cała, całkiem spora ulica, łącząca Aleje Jerozolimskie ze Świętokrzyską. Całkiem wygodny i użyteczny skrót, którego zamknięcie spowodowało spore korki. Ale fakt, remont potrzebny, gdyż ulica nie była „ruszana” przez wiele lat i została doprowadzona do takiego stanu, że nawet zamykając oczy, było wstyd. Teraz nowa nawierzchnia, buspasy (zupełnie nie wiem po co na tak krótkiej ulicy), odnowione chodniki i zamiast parkingu na środku ulicy, alejki na kształt DNA. Spotkało się to z ostrą krytyką, gdyż miejsc parkingowych w centrum stolicy jest jak na lekarstwo. Co ciekawe pod ulicą ma powstać parking podziemny, przez co zostanie ona rozkopana, ale na szczęście za jakieś 15-20 lat, bo wcześniej nie znajdą się na to pieniądze…
Skoro już jesteśmy tutaj to grzechem byłoby nie wspomnieć o legendarnej już Złotej 44, prestiżowej inwestycji, pięknym apartamentowcu, obecnie na etapie kilkunastokondygnacyjnego betonowego szkieletu. Budowa została wstrzymana na początku kryzysu z powodu niewypłacalności ORCO, ale ten stan ciągnie się przez różne protesty mieszkańców okolicznych budynków, ale dziś wojewoda rozwiązał ten problem i pozwolenia na budowę nie cofną, co oznacza, że niedługo na budowie pojawią się robotnicy i może do 2012 roku kolejny wysokościowiec będzie chlubą stolicy…
Zaraz obok mamy coś, co gdyby było zadbane, mogłoby być jednym z lepszych miejscu użyteczności publicznej. Niestety smród z budek z jedzeniem, bezdomni, ogólne zapuszczenie i brak porządnego sprzątania od kilkunastu lat robią swoje. Chodzi oczywiście o Dworzec Centralny i jego podziemia. Za każdym razem, gdy tam jestem mam wrażenie, że całkiem dobrą architekturę po prostu zniszczono. Podejrzewam, że same sprzątanie nie wystarczy, ale przynajmniej będzie jaśniej i mniej śmierdziało. Może. Ciekawe czy tek ok. 50 mln jest tego warte.
I kończymy nasze małe tour na budowie centralnego odcinka drugiej linii metra. Budują ją już na papierze od jakichś dwóch lat. Prace maiły się zacząć już w kwietniu, wczoraj odtrąbiono oficjalny start przygotowań, ale tak naprawdę we wrześniu wybudują szyb startowy dla TBM. Zamkną dość ważną ulicę w centrum w sam raz na koniec wakacji. Dobrze jak do wiosny sprowadzą maszyny i zaczną drążyć tunele. A wybudowanie stacji? Podejrzewam, że koniec 2013 roku to optymistyczny wariant. Tak, czy inaczej pewnie odczuję na własnej skórze tę budowę.
Nie polecam przyjazdu do Warszawy w czasie tego logistycznego, khymm…, armagedonu. Wiem, że nie będzie tak źle, po kilku dniach się wszyscy przyzwyczają, ale takie nagromadzenie nieskończonych remontów i rozpoczynających się nowych jest nie do pomyślenia. Mimo to… jest mi wszystko jedno!
Ej, ej, aż tak nie narzekajmy! :) Warto zwrócić uwagę na projekty już zrealizowane – Wolf Bracka (tu jeszcze trochę zostało), Wolf Marszałkowska, i jeden z ładniejszych projektów – Zebra Tower – dziś przejeżdżałem obok i wygląda okazale. ;)
Link: http://www.urbanity.pl/zdjecie32229/warszawa
Dobra, ponieważ zachciało mi się polemizować, to będzie trochę trwało.
Zebrę widziałem, projekt elewacji bardzo pomysłowy, ale to tylko jeden z wyjątków. Wiem, że mamy sporo fajnych projektów, cześć jest nawet realizowana, ale w ścisłym centrum (czyli most Poniatowskiego do skrzyżowania z Towarową i po stacji metra na północ i południe) jest syf. Wybacz, ale chodnik powinien być równy, a coś co zaczęto – skończone. Tu nie chodzi o pojedyncze budynki, tylko cały ciąg jako taki. A jedyne zadbane miejsca w Warszawie to Nowy Świat – Krakowskie Przedmieście – Stare Miasto i Aleje Ujazdowskie, które niedawno przeszły generalny remont.
A jeśli mi nie ufasz, możemy się przejść po centrum i udowodnię Ci w 10 min, że jest syf :D
Druga sprawa to realizacja projektów. Jak jest z metrem – każdy widzi. Rozumiem, trzeba przygotować dokumentację, rozważyć scenariusze itp. Ale koordynacja z innymi inwestycjami powinna być lepsza, bo inaczej czeka nas coś, czego jeszcze nie było (albo już dano nie było). A tego szczerze mówiąc, jako mieszkaniec, wolę uniknąć. A niestety nie mogę z kilku powodów omijać centrum.
omg… podałem przykład, że jednak coś robią, a Ty postanowiłeś się spiąć.. ;)
To że jest syf to do tego nie musisz mnie przekonywać, jest tak samo jak w każdym innym mieście. Różnica polega na tym, że i tak Warszawa jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Polsce, i mimo, że jest jeszcze wiele do zrobieni, to i tak przynajmniej „coś ” robią. I naprawdę wiele rzeczy już widziałem, żyje w tym mieście trochę dłużej niż Ty i trochę więcej miejsc już widziałem i wciąż twierdzę, że jeszcze nie jest aż tak źle (oczywiście porównuje z innymi miastami w Polsce a nie na świecie). :)
Źle taktujesz to – ja się nie spinam ;]
A ja będę porównywał to od innych miast europejskich – w końcu Warszawa od dawna wyraża takie aspiracje :D
No nie wiem czy teraz ma takie aspiracje, ale za 15-20 lat? Kto wie? Szkoda tylko że już prawdopodobnie nie będę tu mieszkać… ;)