AT DAY Wrocław 2010

Sobota we Wrocławiu była świadkiem wielu imprez, a jedną z nich był AT DAY, który po niewielkich perypetiach w końcu dotarł do tego pięknego miasta. Mimo, że miałem długą drogę do przebycia, również zawitałem na AT DAY i spotkaniu redaktorów Equity Magazine. A teraz pora na kilka słów podsumowania…

Przyjemnie, Klimatyzowanie, Powoli…

Na początku o rzeczach mniej, ale równie ważnych. Tym razem rozwinięcie skrótu PKP nie jest aż tak negatywne, wszak wystarczy wybrać odpowiedni pociąg, zapłacić i cieszyć się całkiem dobrym komfortem jazdy. Za około 120 zł w jedną stronę, przejazd na odcinku 460-480 km w zależności od trasy, możemy cieszyć się sześciomiejscowym przedziałem, klimatyzacją, szczelnym oknem, niezepsutym oświetleniem, papierem toaletowym, poczęstunkiem w ramach biletu i obsługą jak w dobrej restauracji z cenami włącznie. Konduktorzy stają się mili i uprzejmi, a hałas tak nie dokucza. Jednak nadal pociąg był ekspresem tylko z nazwy. Pięć godzin to zdecydowanie za dużo jak na taką trasę, bo daje średnią prędkość 96 km/h1. A powinna być o wiele większa. Dla porównania lot samolotem to godzina plus czas odpraw w podobnej cenie, o ile wystarczająco szybko zarezerwujesz bilety. Zasadniczo nie mam na co narzekać, oprócz czasu podróży, zbyt wysokiej ceny za taki komfort i faktu, że takich pociągów w Polsce jest może kilkanaście, a o ekspresie do Białegostoku mogę pomarzyć2.

Wrocław jest piękny, gdy nie jest gorąco ani nie leje…

Jadąc w piątek przez Polskę, lało, świeciło słońce, wiało i wszystko o czym można sobie zamarzyć. Wrocław powitał mnie remontowanym dworcem i gorącym powietrzem. Tak ciepło nie było w Warszawie. Sobota to chyba rekord temperatur. Wychodząc z dobrze klimatyzowanego budynku czekała na mnie ściana gorącego powietrza, czyli „prawie z betonu”. Rynek bardzo mi się podobał, szczególnie nocą, kiedy nagromadzenie walorów wrocławskich na metrze kwadratowym było ogromne3. Ciepłe noce sprzyjają. Zaciekawiły mnie też tramwaje, przez chwilę zastanawiałem się jak one mieszczą się na tych wąskich uliczkach4 . Ceny biletów są w miarę ok., nie narzekałem na jakąś drożyznę. Ceny jedzenia podobne, zarówno w sklepach jak i restauracjach – do Warszawy. Śniadanie za 20 zł to norma, piwo jest tańsze. Wrocław pożegnał mnie deszczem i kiepską pogodą. A także brudnymi podziemiami dworca. Ale to już chyba moje szczęście…

Kwintesencja wyjazdu, czyli spotkania…

Wiele różnych opinii słyszałem o AT DAY, więc postanowiłem je sprawdzić na własnej skórze. Program zapowiadał się ciekawie, miały być dwa wykłady na poziomie ekspert, czyli najwyższym, jedna dla średnio-zaawansowanych. Temat o korekcie nieregularnej i reverse cross prowadzony przez Pawła Śliwę był ok., prezentacja rzeczowa, były ćwiczenia, ale też nie było tam czegoś, z czym wcześniej się nie spotkałem. Jednak zdecydowanie najlepszy element tego spotkania. Potem o psychologii inwestowania rozmawiał z nami Mariusz Ambroziak, ale wykład wzbudził spore kontrowersje wśród widowni, co wynikało z innego rozumienia znaczenia słów dyscyplina i prognoza5. Nikt nikogo nie przekonał, ale w zasadzie nie oto chodziło. Prezentacja schludna, lecz firmowana nazwiskiem innym niż wykładowca. Potem przerwa obiadowa i na końcu wykład Stefana Janusza Kawy o strategiach automatycznych. Po przedstawieniu oczywistych oczywistości, czyli wad i zalet stosowania strategii automatycznych, rozmowy na temat, czym właściwie jest trading plan, kilku pokazowych filmów, wykład się zakończył, a ja miałem duży niedosyt. Spodziewałem się, że to będzie wstęp do automatyzowania własnych strategii, typu jak się za to zabrać, jakieś wskazówki, ciekawostki. A mam wrażenie, że to było coś typu: warto, przyjdź do nas, zapłać, a my zrobimy to za ciebie, co jest jakby nie patrzeć reklamą6. Same prezentacje od strony technicznej były dobrze przygotowane7.

Późniejsze spotkanie organizowane przez Equity Magazine było bardzo udane, pojawiło się ponad 20 osób, choć większość wybyła ok. 19-20. Ostatni (w tym ja) wytrwaliśmy do 23. Zdecydowanie polecam, warto poznać redaktorów, poruszyć tematy różne i różniejsze. Niedługo szykują się spotkania w innych miastach, na które ja już serdecznie zapraszam :) . To było dobre dopełnienie dnia.

Czy warto wybierać się na szkolenia SATRF? Jeśli mieszkasz w tym samym mieście, w którym odbywa się szkolenie – zdecydowanie tak, szkolenie jest warte tych pieniędzy. Jeśli masz dość blisko, a dojazd to nie więcej niż godzinka i nie musisz nocować w tym mieście – warto. Jeżeli masz tak daleko jak ja – poczekaj aż AT DAY zawita do twojego miasta. Być może ja spodziewałem się za dużo, a poziom wykładu musi być dostosowany do wszystkich siedzących po stronie słuchającej, ale jeśli zarabiasz i nie narzekasz na swoją grę, to znajdziesz tam co najwyżej kilka nowych metod i to wszystko. Resztę z pewnością już wiesz, tylko co najwyżej jeszcze sobie tego nie uświadomiłeś. Ale generalnie – polecam.

  1. Pomijając krótkie postoje na 3-4 stacjach. Moim zdaniem ta prędkość powinna być przynajmniej w granicach 160 km/h. []
  2. Takie „luksusy” powinny być standardem i kosztować mniej. O dobrym pociągu relacji Warszawa – Białystok można pisać godzinami, o samej kolei też, ale to już temat na inny wpis. []
  3. Wcale nie trzeba było się rozglądać. To jedyne naprawdę ucieszyło mnie we Wrocławiu. []
  4. Jak patrzyłem na te uliczki to zastanawiałem się jakie kierowcy, co rano w szczycie, wiązanki wymyślają. []
  5. W zasadzie spór bezzasadny i bezcelowy, a komentowanie takich rzeczy jest zdecydowanie poniżej poziomu tego bloga. []
  6. W  zasadzie mnie to nie dziwi, każdy promuje swój biznes jak może. []
  7. Żarty z literówek, błędów ortograficznych i przekręcania wyrazów są także zdecydowanie poniżej poziomu tego bloga. []

Podobne artykuły

5 thoughts on “AT DAY Wrocław 2010

  1. Ja się wypowiem jako osoba która już na szkoleniu SATRFu była – zaniżają poziom.
    W październiku było o wiele lepiej, teraz jest słabiej. Ostatni wykład powinien się zakończyć tym że to Janusz Kawa wręczy Pawłowi Śliwie torebeczek z prezentem za możliwość reklamy (bardzo słabej zresztą) swoich usług, a nie jak było na odwrót.

    Impreza się nazywa AT DAY – o analizie technicznej był tylko pierwszy wykład, reszta to psychologia i to baardzo ogólna. Nazwanie tego experts level sprawiło że sam poczułem się jakbym był na poziomie Godlike ;)

    Firefox 3.6Windows Vista
  2. „(…)Nazwanie tego experts level sprawiło że sam poczułem się jakbym był na poziomie Godlike”
    Astakos, mam nadzieję, że wręczyłeś Nievinnemu torebeczkę ;)

    Firefox 3.6.6Windows XP
  3. Ciekawe, że tematy psychologiczne wzbudzają najwięcej kontrowersji. Ciekawe czy wynika to raczej z niezrozumienia czy może raczej z faktu, że można się czasami dowiedzieć o sobie samym różnych rzeczy. Rzeczy i zjawisk, które wiele osób „wypycha ze świadomości”, bo im się po prostu nie podobają.

    Firefox 3.6.6Windows XP
  4. Moim zdaniem ta kontrowersyjna „dyskusja” wzięła się z powodu małego misunderstanding definicji kilku słów. Prowadzący rozumiał je inaczej, widownia inaczej. Moim zdaniem obie definicje są ok, choć rację przyznałbym widowni. W zasadzie wyrazy użyte to synonimy, więc nie ma nad czym się rozwodzić. Ale prowadzący chciał przekonać do swoich racji, a my pozostaliśmy nieprzekonani, właśnie z powodu definicji.

    W sumie, jeśli się zarabia, to definicje przestają mieć znaczenie, a wewnątrz rozumnie się co się (trzeba) robić.

    Firefox 3.6.6Windows Vista
  5. Pingback: AT DAY Warszawa 2011 | Viix Trader Chronicles

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: