Zawsze tak jest, że po wyborach pewna część społeczeństwa jest niezadowolona. Jeszcze mniejsza część jest niezadowolona niezależnie od wyniku tych wyborów z powodu konieczności wyboru mniejszego zła. Wczoraj po raz kolejny udowodniliśmy, że podziały zawsze będą w polskim społeczeństwie, kto wie, przez ile jeszcze generacji…
Choć wyniki są ciągle sondażowe, to cieszę się, że nie muszę zaczynać wpisu od słów: „Kopia zapasowa prezydenta została zainstalowana”. To byłoby zbyt brutalne. A tak zamiast zła krzykliwego mamy zło niemrawe. Choć tak naprawdę prezydent to postać głównie reprezentatywna i po raz kolejny wybrana osoba reprezentatywna nie jest. Niestety kandydaci, którzy wyglądają dobrze i mają ładne żony nie cieszą się powodzeniem w polskim społeczeństwie. Ale obecnemu kandydatowi nie mogę zarzucić tego, że będzie przeszkadzał rządowi. Wprost przeciwnie, tylko czy rząd faktycznie zacznie zmieniać Polskę czy prze-egzystuje jeszcze rok?
Kampania była nijaka. Cień katastrofy smoleńskiej pozostał, choć i media i politycy dość szybko o tym zapomnieli, by zacząć się przypominać po wyborach. Kampania to głównie wiece, ulotki, telefony itp. Do mnie nikt nie dzwonił, nikt nie zostawiał ulotek, nie było domokrążców, nie dostawałem SPAMu via mail. Jestem szczęściarzem. Wystarczyło wyłączyć TV i komputer by móc się cieszyć spokojem i ciszą. Tak, to była spokojna kampania, tylko jedna sprawa sądowa, specjalnie kandydaci się nie pieklili, oprócz ostatnich dwóch tygodni nie było konfrontacji. Dwie nudne finalne debaty, setki bilbordów w miastach i słynne autokary. Nuudaaaa…
Największym wygranym wcale nie jest wygrany, tylko przegrany, który szybko odbudował elektorat i ma teraz silne poparcie. Tak trochę od zera do bohatera. Kolejne wybory mogą być ich. Bo im mniej ma się władzy, tym większa mobilizacja. I żeby za jakiś czas PO nie obudziła się z ręką w nocniku, atakowana argumentami, że mając pełnię władzy, kraj się nie zmienia i „my zrobimy to lepiej”, po czym skończy się na niczym jak zawsze.
Nie można nie wspomnieć o frekwencji. Wyszło mniej więcej powyżej 55%. Wyniki lepsze niż pięć lat temu, na pewno zniekształcone przez okres wakacyjny, choć jeśli wierzyć mediom, to sporo osób głosowało na podstawie zaświadczeń lub dopisało się do spisu wyborców. Nadal jednak ponad 40% społeczeństwa ma to gdzieś i albo jest im wszystko jedno co do wyniku albo zamiast oddawać głos nieważny zaoszczędzili czas. Ludzi, którzy naprawdę nie mogli zagłosować jest niewiele, może 2-3%, więc nie ma sensu usprawiedliwianie niskiej frekwencji barierami fizycznymi. A więc poparcie wygląda inaczej, bo wynik * frekwencja, co pokazuje, że mniej więcej po 25% społeczeństwa popiera kandydatów. A część z nich popiera ich, bo nie ma innej alternatywy (tak jak w pierwszej turze). Wiem, znowu odzywa się idealizm, ale frekwencja 70-75% jest w zasięgu, trzeba tylko chcieć chcieć pójść do urny. Może kiedyś…
Ciekawe też są głębokie podziały w społeczeństwie, co jest kolejnym problemem obok dość niskiej frekwencji. Miałem styczność z trzema typami osób, pierwszy typ to ludzie, którym nie zależy i wybrały imprezę zamiast wyborów, co też jest ich wyborem. Drugi tym to zwolennicy Super Bronka, którzy widząc wyniki sondażowe, wczoraj o 20, powiedziały, że skończył się „narodowo-moherowy socjalizm”. Zwolennicy drugiej strony mówiły o „spisku lobby Żydowskiego przeciw jedynemu wyzwolicielowi narodu”. Potrzeba kilkunastu lat by te podziały zniknęły, ale wtedy zastąpią je inne. To jest przykre, bo przez to Polska dalej będzie tylko przeciętna…
Na koniec manifest. Panie Premierze. Macie rok. Musicie w ciągu tego roku zrobić reformy na miarę 4 lat. Inaczej zmarnujecie nie tylko swoją szansę, ale zmarnujecie szansę tego kraju. A chyba nie chcemy dalej iść za krajami zachodu, a raczej je dogonić. Teraz jest czas na reformy, które powinny być wprowadzone już kilka lat temu. Postarajcie się, by każdy mógł się rozwijać i nikt nie zaglądał mu zbytnio w to co robi. Czekamy na wolność gospodarczą… i chyba poczekamy jeszcze kilka(naście) lat…
Ja należę do pierwszej grupy osób :D
Ogólnie myślę, że Tusk teraz, może postawić dwie bramki, jedną na południu drugą na północy, tak żeby naród bez problemu grał w piłkę :P ehhehe…
I nie będzie bezrobocia jak Bronek będzie gaz wydobywał metodą odkrywkową :D