Te półrocze minęło pod znakiem ponownego umocnienia się dolara, kryzysu Greckiego, ogólnej silnej awersji do ryzyka, relatywnie mocnego jena i zanegowaniu wzrostów z początku roku na rynkach kapitałowych. Co więcej perspektywy na następne półrocze nie są optymistyczne. Zarówno dla giełdy akcji jak i dla innych rynków…
Najważniejszymi rynkami są teraz rynek eurodolara, dolara do jena, S&P500 (reprezentuje trend rynków kapitałowych) i rynek złota, który ma problemy z pokonaniem $1265 za uncję. Te cztery rynki wyznaczają obecnie trendy światowe. Wiele mówi, że miesiące letnie mogą nie być zachwycające, a przełom września i października może być apogeum tej sytuacji, nazywanych przez niektórych drugą nogą kryzysu. Wielu analityków spodziewa się ponownych głębokich spadków na rynkach akcji, a przy tym kolejnej ucieczki do dolara. Do tych wszystkich rynków przedstawię najbardziej prawdopodobne wg mnie scenariusze, choć trzeba być świadomym, iż są alternatywne oznaczenia i predykacje.
Na rynku eurodolara niewiele się zmienia od ostatniej analizy. Co prawda kształtuje się nam coś na wzór korekty ABC, lecz szersza perspektywa wskazuje, iż może to być wzrostowa piątka, która jest falą C większej, bardzo nieregularnej korekty. Co więcej można tam też zobaczyć klasyczną formację odwróconych głowy i ramion (rev RGR). To wszystko może sprawić, że w dość krótkim terminie eurodolar osiągnie poziomy zbliżone do 3000. Potem rynek powinien wrócić do trendu i pokazać „drugą nogę”, tym razem mogą być to problemy większych krajów, np. Francji lub kolejne cięcia ratingów np. Hiszpanii lub Włoch.
Rynek jena wygląda ciekawie. Globalny trend kilkudziesięcioletni wskazuje na ciągłe umacnianie się jena i zamiast poziomów sprzed kryzysu (115-120) standardowymi staną się obecne (85-90). Tu też możemy obserwować kończącą się (osiągającą końcowe targety) formację RGR, w której głowa to dodatkowo podwójny szczyt. Lokalne dna są dość silnym wsparciem, więc czeka nas odreagowanie, lecz potem spodziewam się dalszego ruchu w bok. To oznacza relatywnie silnego jena i odbicie w skali problemów w Japonii w najbliższych kilku latach. Chyba, że BoJ zrobi coś z kursem jena, choć interwencje na dużą skalę są mało prawdopodobne przy obecnych poziomach.
Złoto także prezentuje się ciekawie. Wygląda na to, że rynek wyrobił już pięć fal i szykuje się do spadków. Co prawda fala piąta wygląda na wymęczoną (przypomina ciągnięcie na siłę), a w pod-falach można mieć pewne wątpliwości, to co do ostatecznego scenariusza nie ma wątpliwości i czeka nas głębsze odreagowanie. Na razie ogranicza je linia trendu, czyli poziomy ok. $1185. Być może to zbieranie sił przed atakiem na $1300, bo nie było jeszcze ostrej nagonki na kupowanie złota w powszechnej telewizji, ale może to też być wstęp do „wywłaszczonej korekty” w ramach większego ABC lub jeśli puścimy wodze fantazji to podwójnego zyg-zaka. A może też pojawi się tam coś na kształt RGR.
Na koniec S&P500. Tu trąbi się już od dawna o formacji RGR (coś dużo ich ostatnio :) ) i to może być dla tego scenariusza zgubne. Moje prognozy dotyczące korekty ABC uległy niewielkim zmianom, fala B skończyła się wcześniej a potencjalne zakończenie fali C przypada na 951-964, co wcale nie wskazuje na drugą nogę kryzysu. Poziomy 1000-1006 są lokalnym wsparciem wyznaczonym na podstawie poziomów DiNapolego (38,2% i 61,8% w jednym), choć ich rozrzut jest spory, to spodziewany jest tam lokalny przystanek. O poziomach poniżej 900 raczej trudno teraz mówić, chyba, że stanie się „nieprzewidywalne” i ujawni się nowe zagrożenie…
Niestety rynki ostatnio trudno prognozować, a najlepiej sprawdza się strategia: bierz co Twoje i uciekaj. Nie wynika to z braku trendu, ale braku wyraźnego zdecydowania co do kierunku zmian. Każdy myśli swoje, a wynikową nie jest zbieżność, ale rozbieżność poglądów. Tym bardziej ciekawi mnie ta sytuacja. I zobaczymy, co wyjdzie z tego globalnego scenariusza.



