Co jakiś czas ludzie zastanawiają się jak będzie wyglądał trading w przyszłości. Przez ostatnią dekadę zmieniło się wiele i niewiele. Dealing roomy wyglądają podobnie, ale zmienił się stopień wspomagania decyzji i wzrosło znaczenie systemów automatycznych. Co czeka nas w ciągu następnej dekady? Czy obecne tendencje przyspieszą czy czeka nas rewolucja czy jeszcze coś innego?
Wszystko zależy od segmentu, który rozpatrujemy. Inaczej będzie wyglądał trading czy też formy inwestowania indywidualnego, a inne tendencje będą dotyczyły tradingu instytucjonalnego. Dlatego swoje przemyślenia podzieliłem na ogólne, tzw. home trading i institutional trading. Warto zauważyć, że ogólnych tendencji jest najwięcej…
Redefinicja standardowych formacji. Niektóre ze standardowych formacji wykazują dziwne odchylenia. Choć dalej w 70-80% wskazują na kontynuację/załamanie trendu, to w pozostałych przypadkach okazują się błędne. A gdyby tak móc w jakiś sposób oszacować, kiedy pojawi się właśnie ten „pozostały przypadek”? I wtedy rozszerzyć definicję. A jak znaleźć taką metodę? Np. formacja głowy i ramion przy odpowiednim układzie fal staje się formacją kontynuacji a nie odwrócenia. Z pomocą przychodzi nam tu Teoria Fal Elliotta. I to może być dobrym wstępem do uzupełniania definicji.
Wzrost automatyzacji handlu. I nie chodzi tu tylko o systemu stricte automatyczne. Z każdym rokiem przybywa nowych możliwości i nowych pomysłów. Nie muszą to być od razu sieci neuronowe czy algorytmy genetyczne, a po prostu dobrze przemyślane algorytmy postępowania. Zwykle ilościowe, bo trudno systemowi pozbawionemu inteligencji oceniać sytuację jakościowo. Na pewno wzrośnie znaczenie systemów półautomatycznych, gdzie dobry trader i dobry program są partnerami. Trader ocenia jakościowo sytuację, np. wprowadzając oznaczenia fal, a program oblicza prawdopodobieństwa i podejmuje najlepsza akcję dla danego wyniku. Trader poza analizą rynku nie musi robić nic więcej.
Oczywiście systemy automatycznie nie zostaną zaniedbane, wprost przeciwnie, coraz więcej dobrych strategii zostanie z pomysłem zautomatyzowanych. Nie wiem jak z systemami hedgingowymi, ale moim zdaniem programiści skupią się na HFT i trend followerami. Myślę, że na znaczeniu zyskają systemu handlujące opcjami (o ile to już się nie dokonuje).
Wzrost znaczenia niestandardowego podejścia do rynku. Jak wiemy wszyscy rynek ciągle się zmienia, teraz w czasach „kryzysów”, rynek jest inny, są okresy ogromnej zmienności i dużego zastoju, gdy brak impulsów i nikt nie może się zdecydować na konkretny ruch. Kiedyś też tak było, ale inaczej. A może wtedy nie byłem tak obciążony wiedzą?… Tak czy inaczej kolejna dekada postawi na elastyczność i innowacyjność, przy zachowaniu wymogu stale rosnącej krzywej kapitału. To trudne zadanie, ale nie niemożliwe.
Wymyślanie nowych produktów inwestycyjnych. W tym bankierka inwestycyjna króluje od lat. Skoro nie udało się z CDS jako narzędziem spekulacji to z pewnością zaproponują nowe produkty lub stare instrumenty pod inną nazwą. Zarówno dla klientów „z ulicy” jak chociażby coraz popularniejsze lokaty ustrukturyzowane jak i dla dużych firm, np. zero kosztowe strategie opcyjnie. To działo się, dzieje się i dziać się będzie. Ale po prostu przybierze na sile, nawet mimo iluzorycznych regulacji…
Socjalizacja traderów. Dotyczy głównie traderów nie pracujących w bankowości inwestycyjnej, a siedzących w domu i spekulujących za pośrednictwem Internetu i dobrych brokerów. Fora już nie wystarczają, portale społecznościowe będą wiodły prym – połączą fora dyskusyjne, chaty, wirtualne statementy, agregatory newsów, może nawet telewizję i platformę wymiany wiedzy. Ba, może traderzy w końcu wyjdą z domów i znaczą organizować spotkania live. Przy lub po trading. Nie wiem jak za granicą, ale w Polsce pojawiają się już takie potrzeby.
Integracja brokerów. Nie dość, że w końcu zauważa potrzeby klienta, to jeszcze znaczą świadczyć usługi wszelkiego rodzaju. Nie tylko rachunki Forex i giełdowe, ale potem przejdą na karty płatnicze, ubezpieczenia, wszelkiej maści produkty finansów, a być może kiedyś na opiece nad dziećmi kończąc. Czyli coś co teraz przeżywają usługi bankowe all-in-one. Albo po prostu brokerzy połączą się z bankami. W każdym razie łatwiej będzie znaleźć brokera spełniającego różnorodne kryteria.
Podsumowując, chcę zwrócić uwagę byśmy nie przyglądali się tym zmianom, a się do nich dostosowywali, a nawet więcej – wyprzedzali je. Z korzyścią dla nas. Teraz trader nie jest już tylko traderem, który wie kiedy i jakie zawierać transakcje, ale musi być tez dobrym managerem, programistą czy matematykiem lub wizjonerem. I wiedząc to ja tez dążę do takiego multitaskingu. I każdemu życzę rozwoju w tych kierunkach…