Ostatnio pojawia się Grecja, Grecja i Grecja. W dodatku jeszcze Goldman Sachs. Niestety te dwa problemy mają główny wpływ na rynki finansowe, zarówno na rynek walutowy jak i rynek kapitałowy. Sytuacja nie jest co prawda taka jak podczas kryzysu, ale nastroje i zaufanie pogarszają się z każdym dniem. Nie ważne jak to się skończy, ważne co to zmieni.
Wczoraj nastąpił kolejny przełomowy moment. Agencja Standard&Poor’s obniżyła rating Portugalii z A+ do A-, a krótkoterminowy z A-2 do A-1. Nadal jest to rating inwestycyjny, choć jeśli rząd Portugalii szybko czegoś nie zrobi, to dalsze obniżanie ratingu doprowadzi do załamania w tamtym kraju. Ale bardziej poważnym wydarzeniem było obniżenie ratingu Grecji do BB+/B, co oznacza, że obligacje stały się śmieciowe. Ale wystarczy po prostu spojrzeć na rentowność: dwulatki 18,99%!!! (The yield on the Greek two-year note rose 505 basis points to 18.99 percent yesterday by Bloomberg), pięcioletni CDS ma rentowność 821 pb, a spread kredytowy między obligacjami niemieckimi a greckimi wynosi 691 pb. Krzywa dochodowości jest odwrócona, co oznacza, że nikt nie chce papierów na krótki termin. To wyniki gorsze niż np. podobne terminowo obligacje Pakistanu. A Grecja jest przecież krajem Euro Zone. W Portugalii nie jest tak źle, dziesięciolatki zanotowały tylko 41 pb wzrostu rentowności (ok. 5,73% czyli zbliżone do polskich obligacji). Takie wyniki pokazują, że Grecja przestaje być cokolwiek warta.
Jeśli Grecja nie dostanie pożyczki to będzie musiała odmówić spłaty długów i wystąpić z Euro Zone. Nie wiem w jaki sposób maiłoby się to odbyć, ale staje się coraz bardziej realne, co szkodzi samej Euro Zone. Obawiam się, że unia walutowa przestanie być postrzegana jako strefa stabilnej i dość restrykcyjnej polityki. Co więcej zamieszki w samej Grecji nie dadzą spokoju innym państwom Unii. Na przykład Irlandczycy, gdy się dowiedzieli, ze maja problemy, bez większych oporów zaczęli oszczędzać i być może dzięki temu uda im się z nich wygrzebać. Grecy mają temperament i powoli szykuje się tam rewolucja. To też trzeba brać pod uwagę w analizie. Problemy społeczne powodują nieskuteczność wdrażania reform i powiększenie szarej strefy.
Eurodolar. Wydarzenia te zdeterminowały przebicie poziomu 3300. W nocy został też naruszony poziom 3200 i zanotowane low 3143. Na razie cena utrzymuje się w okolicach 3200, lecz wiele zależy od przebiegu dzisiejszego dnia. Mam wrażenie, ze ktoś sztucznie utrzymuje eurodolara powyżej 3000. Nie tylko duże banki czy fundusze uważają, że to dobry poziom do taniego zakupu. Myślę, że ECB macza w tym swoje palce i zapobiega gwałtowniejszym ruchom osłabiającym euro. Z drugiej strony słabe euro to okazja dla eksporterów, z tym, że większość handlu odbywa się miedzy krajami Unii i przestaje to mieć takie wielkie znaczenie. Ale na pewno będą silne wsparcia przy 3150, 3100 i 3000 i jeśli będą silnie bronione to oznacza, ze ktoś wyżej nie chce słabego euro. A interwencje (niejawne) są bardzo prawdopodobne.
Pikanterii temu wszystkiemu dodaje Goldman Sachs, który musi się bronić przed atakami, które są zasadne. Nie ma co ukrywać, GS robił aktywny marketing i mógł wcisnąć to i owo tu i tam. Nie wierzę w ich krystaliczną uczciwość. Inni inwestorzy też nie wierzą, bo S&P 500 stracił 2,34%, a DJIA ok. 1,9%, co przełoży się na spadku w Europie. I wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z reperkusjami pokryzysowymi w Europie. Po prostu Grecy zawalili i chcieli żyć luksusowo i bezproblemowo, a pracownicy GS chcieli dostać ogromne premie. Głupie sprawy a jakie konsekwencje.

W tym momencie dwulatki mają już rentowność 22,7%. Szybko się zmienia. Chyba dominuje założenie, że nie zostaną one spłacone.
Pokusiłbym się o stwierdzenie, że gwałtowny wzrost rentowności jest spowodowany obawami o to, czy MFW i UE zdążą przelać pieniądze przed majowym rolowaniem długu greckiego. Wydaje się, że wyklarowanie się tej kwestii albo poprawi sytuację (jeżeli Grecja dostanie kasę na czas) albo utopi kurs euro.
Zgadzam się. Różne plotki chodzą, a fakty są takie, że i Hiszpania traci rating z AA+ do AA. Niby niewiele, ale perspektywy negatywne i euro reaguje.
Wczoraj grecja zawiesiła na giełdzie krótką sprzedaż… na dwa miesiące ;) no comments…