W piątek spekulanci zmusili Grecję do ogłoszenia o potrzebnie doraźnej pomocy ze strony krajów Unii Europejskiej. Obligacje stały się zbyt drogie dla Greków. Jednocześnie nienajgorsze dane ze strefy były dobrym pretekstem do odreagowania po znaczących spadkach i testowaniu bardzo niskich poziomów. Czy te odreagowanie jest trwałe czy to tylko chwilowy pretekst?
Mijający tydzień w zasadzie był spadkowy i piątkowy, poranny test poziomu 3200 na eurodolarze wydawał się przełomem. Oczywiście silne wsparcie zadziałało, a był tam nie tylko psychologiczny, „okrągły” poziom, ale też kilka ważnych zniesień Fibo i linia trendu spadkowego, która teraz działała jako wsparcie. Choć można to po prostu tłumaczyć komunikatem z Grecji o potrzebie pomocy. I jedno i drugie miało swój wpływ. Do tego pomógł indeks Ifo Business Climate (101,6 vs 98,8 forecast), a późniejsze dane o sprzedaży nowych domów w USA, mimo że lepsze od prognoz, nie pomogły dolarowi (411K vs 326K forecast). Nie będę wnikał w makroekonomiczne konsekwencje greckiej decyzji, lecz trzeba przyznać, że uspokoiła ona nastroje panujące na rynku, co pozwoliło na rozluźnienie kursu eurodolara oraz spadek rentowności greckich obligacji i kosztów CDS-ów.
Z technicznego punktu widzenia EURUSD wygląda jakby było na chwilowym punkcie zwrotnym. W końcu osiągnęło 68,5% od dołka na poziomie 2320 i szczytu na poziomie 5145. Czy też niższe poziomy zobaczymy szybko czy nie należy się na nie nastawiać? Wszystko zależy od zanegowania poziomu 3000. Wcześniej nie ma co mówić o niższych poziomach. Jak widać na wykresie wsparcie jest dość silne i można się spodziewać odreagowania max do 3550 wyznaczanego przez linię trendu krótkoterminowego. Jeśli będą dobre nastroje to linia zostanie przebita i ceny rzędu 3900 mogą być realne. Ale czy to już koniec? Nie powiedziałbym. Raczej szersza konsolidacja do czasu gdy sytuacja w Grecji, ale również i Irlandii się ustabilizuje. Dlatego wczorajsze odreagowanie nie zamyka drogi spadkom. Dla mnie EURUSD jest nadal bearish.
Jeszcze chcę wspomnieć o GBPJPY. Widać tam wybicie z czegoś w rodzaju trójkąta prostokątnego. Pozostało tylko przebicie 61,8% Fibo, czyli poziomu 145,12 i można myśleć o pozycjach długich z targetami do 147,18 lub nawet 150,74. Czy to będzie zależało od jena, czy od funta to w zasadzie wszystko jedno. Jen ma tendencje osłabiające i podejrzewam, że stoi za tym BoJ, który ma silną presję, by w Japonii nie „zadomowiła” się deflacja. Jeśli jednak nastąpi odbicie od tego poziomu Fibo, to krótkoterminowy short wskazany.
Nie ma co zbytnio ufać artykułom, które mówią o rozpadnięciu się Euro Zone. To populizm i straszenie. Nikt z pewnością nie podejmie decyzji o rozwiązaniu unii walutowej. Szybciej Grecja zostanie z niej usunięta a to i tak wątpliwe. Choć zawsze znajdzie się ktoś, kto szuka spisowej teorii dziejów. Ja jej nie szukam i uważam, że jak na razie euro jest dobrym pomysłem, szczególnie jeśli Polska nieco opóźni jego przyjęcie.


Pingback: Mocny początek maja « Viix Trader Chronicles