Zwykle nie widzimy więcej niż polski złoty i uważamy, że jest dość silny. Ale większe instytucje zwracają uwagę na cały koszyk tych walut. Ze względu na silne korelacje my też powinniśmy brać te waluty pod uwagę. A może są to też dobre instrumenty do spekulacji? Dlaczego nie?
Całego koszyka nie da się dość krótko opisać. Skupię się na parach EUR/PLN i USD/PLN, których notowania są dla nas ważne. Oprócz nich zajmę się też USD/CCK (dolar do korony czeskiej), EUR/CCK (euro do korony czeskiej), USD/HUF (dolar do węgierskiego forinta) i USD/LVL (dolar do łata łotewskiego). Złoty i korona czeska są ważne dla regionu i to właśnie im poświecę więcej uwagi, a reszta walut jest tu jako wprowadzenie do ich dokładnej analizy. Do koszyka brakuje jeszcze korony estońskiej, lita litewskiego i ewentualnie hrywny.
Złoty od dłuższego czasu się umacnia, wielu mówi, że jest to reakcja na silne fundamenty polskiej gospodarki, ja mówię, że to skutek kumulacji pozycji krótkich na parach złotowych, które niekoniecznie wynikają z przeświadczenia o gospodarce. W stosunku do euro złoty jest na najniższym poziomie od ponad roku. Cena w granicach 3,90 przypomina nam czasy z połowy 2007 roku i stanu przed-kryzysowego. Do średniej, sensownej wartości złotego niewiele brakuje, tak około 20 gr. Na rys. 1 zaznaczyłem poziomy wsparcia i ten na ~3,73 jest mniej więcej docelowy. Obecnie znajdujemy się w trendzie spadkowym, lecz poważnym wsparciem jest linia trendu długookresowego po rozpoczęciu korekty. To oznacza, że kurs musi spaść jeszcze o ok. 10 gr., by mówić o zanegowani tego poziomu, a to już nie takie pewne. W stosunku do dolara, złoty nie znajduje się na newralgicznym poziomie. Na rys. 2 zaznaczone są poziomy wsparć, poziomy 2,70, 2,62 i kolejne, z czego 2,62 jest uśrednionym poziomem „sensownym”, choć to tylko moja opinia, a wartość waluty wycenia rynek w długim terminie. Trudno powiedzieć cokolwiek o przyszłej sytuacji, wiele zależy od CF związanych z inwestycjami w naszym kraju i importem (bo Polska ma deficyt handlowy, 7,6 mld € wg Eurostatu), ale o prawdziwej wartości złotego zdecyduje kurs wymiany przed wstąpieniem do strefy euro.
Dolar do korony czeskiej notuje całkiem przyzwoite poziomy 18,75. Jest to całkiem średni poziom, a w dodatku same notowania są ostatnio dość przewidywalne. Na rys. 3 widać wykreślone kanały i łagodne linie MACD. To wystarczy by uznać koronę za dość stabilną walutę i inwestycję pozycyjną. Najbliższe wsparcie to 17,88, a opór 19,56 i warto uważać na te poziomy przy handlu. Tendencje oczywiście umacniające się. Euro w stosunku do korony wygląda nieco lepiej, z korzyścią dla korony. Można tu się dopatrzeć wybicia z trójkąta. 25,03 to wsparcie i jak na razie widzę to tak: pozycja krótka, target rzeczone wsparcie i oczekiwanie na ważne wydarzenia na świecie. W ujęciu midterm to całkiem dobra inwestycja (spekulacyjna).
Forint zachowuje się podobnie jak inne waluty regionu. W ujęciu względnym osiąga podobne zmiany jak inne waluty, np. złoty. Także widać wyraźne trendy. Choć tu spadki nie są już takie pewne, jak na razie jest to krótkoterminowy kanał wzrostowy i można spróbować zagrać na odbicie w tym kanale, czyli obserwować poziomy bliskie 190 i czekać na odpowiednią pozycję. Bardzo ważny jest niezaznaczony poziom 190,30, który pozwala na właśnie taki scenariusz. Osobiście nie uważam waluty Węgier za jakiś mega-spekulacyjny instrument, ale w ramach odejścia od „nudy” na parach głównych to może być ciekawa alternatywa.
A tego wszystkiego dopełnia łat. Ten wygląda o wiele ciekawiej. Ostatnio nie umacniał się tak jak inne waluty regionu, lecz ze względu na nieciekawe dane dot. gospodarki Łotwy „wykonał” korektę ABC, która mogła już się skończyć. Nadal jest to trend wzrostowy. Zaznaczyłem potencjalne wsparcia. Można spróbować spekulować na zmianę sentymentu i wzmocnienie nastrojów dot. inwestycji na Łotwie. Być może ten region powróci do łask inwestorów i kryzys minie, a GDP wzrośnie. I to jest prawdziwa spekulacja. Zachęcam do zgłębienia tematu, zarówno analizy samej waluty jak i gospodarki.
Czego to wszystko dowodzi? Analizując jedną z walut regionu nie można zapominać o innych. Inwestycje koszykowe, czy to słuszne, czy też nie mają duży wpływ na waluty regionu. Widać to nie tylko po wykresach kursów walut, lecz też po sile korelacji tychże. Czy można to jakoś wykorzystać? Pracuję nad tym, ale wydaje mi się, że są dobre sposoby na podłączenie się do tego typu inwestycji, ale na pewno nie na „grę” przeciw nim, ze względu na nakłady kapitału.






Mówiąc o złotym i szerzej o walutach regionu, można powiedzieć, że umacniają się ze względu na relatywnie wysokie stopy procentowe w poszczególnych gospodarkach. Oczywiście to ma duże znaczenie szczególnie jeżeli na światowych rynkach nie ma zbyt wielu emocji.
Super, że w analizie uwzględniasz naszą walutę. Jeśli możliwe, prosiłbym również o uwzględnienie CHFPLN. To bardzo ważna waluta dla wielu Polaków ;-)
Zagadka nurtująca obecnie, to czy frank po 2,4 na koniec roku, czy po 4 zł. Wiemy, że byli i tacy, co widza franka po 5,5 zł! Jeśli na giełdach spełni się przepowiadana (choć z bolączkami oczekiwana) fala trzecia, to powędrujemy do góry. Ciężko oznaczyć falki longterm na tych parach.
Jeśli miałbyś kiedyś chwilę i czas podzielić się swoją wizją, na pewno chętnie ja i wielu innych przeczyta.
Pozdrawiam serdecznie.
Złotego muszę uwzględnić, bo jest on walutą regionu i nic tego nie zmieni :D
Jeśli chodzi o franka to widzę go po 2,5 na koniec roku, jeśli powolne umacnianie się złotego zostanie zachowane. Jeśli LIBOR wzrośnie (a kto wie, druga połowa roku może być zaskoczeniem) to bliżej będzie do 2,7. Wyżej niż 3 zł być nie powinno, choć to jest gdybanie. Kluczowym pytanie jest pytanie o poziom stóp i w Polsce i w Szwajcarii, a także o popyt na kredyty we franku w Polsce.
Frank jest ważny tylko dlatego, że ludziom wcisnęli kredyty w CHF. Jakby im wcisnęli kredyty w jenach to jen stałby się ważną walutą. Z punktu widzenia samego złotego najważniejszy jest teraz eurozłoty.