Wiosna zbliża się coraz większymi krokami, luty ma się ku końcowi i nic szczególnego nas raczej nie zaskoczy włączając w to śnieg do końca kwietnia. Mogę więc wytknąć parę wad miastu stołecznemu i przedstawić kilka rad na przyszłość, które naprawdę ułatwią życie ludziom w nim mieszkającym. Mogę też napisać śmiało: Żoliborz podczas pseudo-przedwiośnia pięknieje…
Nadal trwa czas mojego odpoczynku i nie ma wpisów na poważne tematy, choć nie chcę umniejszać wagi temu, o czym piszę. W czasie wolnym po prostu dużo czytam i znajduję możliwości działania by poprawić sobie standard życia, niekoniecznie an poziomie materialnym (ilość zarobionych pieniędzy), ale na poziomie funkcjonalnym (gdzie jeść, co jeść, co przestawić, itp. itd.). Ostatnio śnieg topnieje, a ja poczułem wiosnę i w zasadzie uznałem to za godne opisania. Bo choć wiosny nie ma to w promieniach słońca Żoliborz „łechce” moje zmysły estetyki ogólnej, pomijając niuanse. Wczoraj, choć było pochmurno usłyszałem jakieś „śpiewanie” ptaków, pierwsze od dłuższego czasu i zrobiło mi się naprawdę miło, szczególnie, że śniegu jest trzy razy mniej niż jeszcze tydzień temu, a chodniki nagle zrobiły się szerokie. Myślę, że śniegu do kwietnia już nie będzie a temperatury przyjmą dobry poziom 10-15 stopni Celsjusza i będę mógł powrócić do „poznawania się z miastem” w przyjemnych, wiosennych warunkach. Kwiecień to też 20-ste urodziny nie tylko moje, ale i sporej ilości moich znajomych, więc będzie się działo…
A teraz do konkretów, czyli błędów popełnionych przez władze miasta i poszczególnych dzielnic. Przede wszystkim zarezerwowanie o wiele za niskich kwot na obecna zimę. Rozumiem, że są jakieś modele przewidywania i budżetowania, ale mam wrażenie, że sprowadzają się one do interpolacji liniowej, a nie badaniu rozkładu prawdopodobieństwa i profesjonalnych prognoz pogody. Wadliwy jest tez system przekazywania tych pieniędzy. Lepiej zarezerwować ciut za dużo i potem nadwyżkę przeznaczyć na inne cele, niż zmagać się z niedoborami. Ale o tym żaden urzędnik i tworzący prawo nie pomyślą. Na sam stan odśnieżenia nie mogę narzekać, bo chodniki jako tako, były odśnieżane regularnie, a podczas śnieżyc wystarczający bo mówić o możliwości przejścia. Ale ostatnimi dniami, zanim zaczęły się roztopy, przesadzono z solą. Nie dość, że buty wyglądają po tym co najmniej tragicznie, to ze stopniałego śniegu (zmieszanego z solą) powstały kałuże i przy mroźniejszych nocach po prostu zamarzły. Co więcej brudny, niemal czarny śnieg oprócz tego, że psuje estetykę, szybciej topnieje i pozostawia po sobie błoto na chodnikach. To już wolę chodzić po śniegu, niż po błocie. A nie przewidzenie możliwości wywiezienia śniegu? To zmniejszenie nawet o 1/4 ilości miejsc parkingowych. Żoliborz jakoś sobie z tym poradził, cudów nie było, ale żyć się dało. Na Bemowie też zaobserwowałem jako takie odśnieżanie. Ale mogło być lepiej i to wcale nie tak znacząco wyższym kosztem…
Jednak z moich odczuć Warszawa poradziła sobie lepiej z zimą niż np. Białystok, gdzie rządzący powinni zostać z tego rozliczeni. Ja tak mocno nie narzekałem jak w poprzednim roku, co odbieram sobie za plus. Szkoda tylko, że w prognozach zapowiadają, że to co zostało osiągnięte zostanie zepsute i nowy śnieg pojawi się na ulicach…
Witam,
Na EWI jest do ściągnięcia publikacja za free Roberta Prechter’a – Global Market Perspective, 100 stron trochę nie aktualna bo z miesięcznym opóżnieniem. Pomyślałem, że może będziesz zainteresowany? Dużo materiału do analizy; waluty, indeksy, złoto itd. Mam nadzieję, że jak coś wypatrzysz to podzielisz się swymi przemyśleniami na blogu. Tak na szybko to zwróciłem uwagę na USDCAD i AUDUSD
Pozdrawiam
Trochę nie w temacie, ale co tam :D Wypatrzyłem tę publikację i to o dziwo dziś, przypadkiem, ale czas będę miał najwcześniej we środę. Zajrzę, podzielę się :P
Co do śpiewu ptaków.To na 20 urodziny może sprawić sobie śpiewającego przez cały rok kanarka. :-P
Obawiam się, że byśmy ze sobą nie wytrzymali. Prędzej on ze mną niż ja z nim :D
Problem z odśnieżaniem w Wawie (i w zasadzie w całej Polsce) był taki, że jak ktoś ma nieszczęście jeździć na wózku, to ostatnie dwa miesiące musiał spędzić w domu. Trochę to przykre w XXIw w środku Europy
Zgadzam się, niepełnosprawnym było bardzo ciężko. W tym kraju jest tyle nieprzyjemnych i przykrych spraw i sytuacji, które dotyczą wszystkich ludzi, a koszt ich rozwiązania jest niski, to nadal nie są rozwiązywane. To bardzo przykre, ale co można zrobić to oto co się da walczyć, a o reszcie nie myśleć, bo można zwariować.