EUR/USD po pierwszym tygodniu lutego

Są tacy, którzy powiedzą, że w ostatnim tygodniu nic ciekawego się nie działo, bo wszystko szło zgodnie z planem. Niektórzy mówią, że sporo się działo, bo rynek wypracował ponad figurę na północ i prawie cztery figury na południe. Sytuacja idealna dla daytraderów. Czego jeszcze możemy się spodziewać? I jak to się ma do innych rynków finansowych?

Na początku kilka faktów z mienionego tygodnia. Rynek startował z okolic 1,3860, testował poziom 1,4, który się obronił i nadal pozostaje poziomem oporu, a tydzień kończy się cenami z okolic 1,36 dolara za euro. Jednocześnie w ślad za główną parą walutową poszły inne, a także rynki kapitałowe, które tydzień zakończyły na poważnych minusach. Z opublikowanych danych makro można zauważyć wzrost przemysłowego PMI w USA do 58,4, House Sales (USA) wzrost do 1%, spadek PMI dla usług do 50,5, Unemployment Claims, których było 480 tys. oraz stopa bezrobocia w USA, która spadła do 9,7% i Non-Farm Payrolls, które zmniejszyło się o 20 tys. Do tego stopy procentowe w Australii nie wzrosły o 25 pb jak mówiły prognozy, a w Wielkiej Brytanii i strefie Euro pozostały bez zmian (zgodnie z prognozami). Oprócz tego rozpoczął się szczyt G7, a rynek „żyje” teraz „kryzysem zaufania do Euro Zone”, czyli na jaw wychodzą problemy fiskalne najsłabszych krajów EZ, np. Portugalii. Czyli znowu awersja do ryzyka, a jak awersja do ryzyka to powracamy do dolara, który jakby co i tak będzie „pompowany”. Szczególnie, że dane makro maja wydźwięk mieszany, bo nie są ani tragicznie złe, ani bardzo dobre, więc przewagę zdobyła tu właśnie rzeczona awersja do ryzyka.

Rys. 1 EUR/USD, H4, wydłużona fala C

Tak w skrócie wygląda sytuacja z punktu widzenia analizy fundamentalnej. Inwestorzy/traderzy obawiają się bardziej o Euro Zone niż o kondycję amerykańskiej gospodarki, a dane z niej płynące utwierdzają ich w tym toku myślenia. Jeśli doda się do tego analizę techniczną to sytuacja staje się jasna. Łatwiej „pchnąć” kurs w dół, bo mamy trend spadkowy niż próbować walczyć z takim stanem rzeczy. Tym bardziej, że poziom 1,4 zaznaczył się mocno. W dłuższym terminie można powiedzieć, że prognozy się sprawdzają, bo poziom 1,5 był poziomem wykupienia rynku. Można było się tylko pomylić co do wielkości tej korekty. Wykazuje to korelację z innymi rynkami, co jest kolejną przesłanką za taką a nie inną analizą długoterminową. A krócej? Obecnie znaczący poziom wsparcia to ceny z przedziału 1,3547-79. Jak na razie (w momencie publikacji wpisu) sam poziom 1,36 jest dobrą granicą dla zapędów traderów. Jednak ta granica w następnym tygodniu też może zostać złamana. Szczególnie, że formacja AB=CD, która wszyscy zauważyli i na którą wszyscy „grali” nie sprawdziła się, co było też do przewidzenia. Im więcej ludzi coś zauważa, tym większe prawdopodobieństwo, że to się jednak nie stanie, a granice formacji zostaną nagięte. To właśnie podany poziom wsparcia jest jednym z możliwych punktów zwrotnych. Jeśli nie ten to dopiero 1,3350-3410, o którym mówiłem w notce pt. „Granice pękły po raz kolejny”. I na to należy poczekać.

Rys. 2 DJI, Dzienny, poniżej 10 tys.

Co ciekawe awersja do ryzyka sprowokowała głębszą korektą na giełdach. WIG20 stracił ponad 7%, S&P500 prawie 3% a FTSE100 o 2%. Zdecydowanie ta korekta nie napotkała jeszcze swojego końca. Widać dużą dodatnią korelację między wszystkimi rynkami walutowymi, kapitałowymi i towarowymi. Gdy dolar się umacnia ceny surowców spadają, a giełdy reagują spadkami, raczej w efekcie pędu tłumi niż implikacji związanymi ze zmianą oczekiwań co do stóp procentowych w USA. Dlatego wnioski są jasne – trzeba obserwować rynek w kontekście awersji o ryzyka i możliwości realizacji zysków z pozycji dużych „graczy”.

Podobne artykuły

3 thoughts on “EUR/USD po pierwszym tygodniu lutego

  1. Muszę się zgodzić, poziomy 1.33 wydają się rozsądne do zawierania długich pozycji. Cały ruch spadkowy, ma dość ostry przebieg, po czym można wnioskować, że udział dużych instytucji finansowych jest znaczący. Jutro jest G7 co moim zdaniem nie jest przypadkiem, jakby ktoś celowo chciał wytworzyć popłoch na giełdach.
    W radiu słyszałem, że europejskie indeksy mocno straciły, pewnie teraz media będą trąbić wszem i wobec, że dopadła nas druga fala kryzysu, co wywoła jeszcze większy popłoch zwłaszcza w wśród tych mniejszych inwestorów.
    Koniec fali C widzę w gwałtownych dużych świecach, o długich dolnych cieniach, czyli duże transakcje firm finansowych i czyszczenie SL innych uczestników którzy za wcześnie wejdą w długie pozycje

    Firefox 3.0.7Windows Vista
    • Obaj źle przeczytaliśmy, bo pozostała bez zmian. A ja jak głupek porównałem to z prognozami zamiast z poprzednią wartością. Natomiast rośnie oprocentowanie w bankach komercyjnych, więc prędzej czy później tendencje będą wzrostowe.

      Firefox 3.6Windows Vista

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: