Sesja zakończona, w pełni do przodu, teraz można odpocząć. Za wiele o studiach nie pisałem od momentu ich wyboru, czas podsumować parę rzeczy. Takie podsumowania za często nie będą się pojawiały, raczej półrocznie. Jak an razie zdaje się potwierdzać fakt, że co jak co, ale studia wybrałem dobrze.
Dla wszystkich tych, którzy chcą napisać mi, że tak dużo psioczyłem o polskiej szkole mówię, że studia to zupełnie inna bajka. Przynajmniej WNE Uniwersytetu Warszawskiego. Jak na razie nie spotkały mnie z ich strony żadne nieprzyjemności, a poza kolejką do dziekanatu (standard wszędzie) nic nie zwróciło mojej uwagi w sensie negatywnym. WNE jest ok., jest dużo zajęć dodatkowych, kół naukowych. Jest samorząd studentów, który dobrze dba o nasze interesy, jest archiwum materiałów do przedmiotów obowiązkowych, jest łatwy kontakt z wykładowcami. Przede wszystkim WNE jest dobry pod względem poinformowania studenta. Ktoś, kto ogarnia, co się z nim dzieje, ogarnie też wszystkie komunikaty dotyczące studiowania. Z rejestracją, zmianą grup, problemami technicznymi nie ma większych problemów. Jak na razie plan zajęć też jest całkiem dobry. Jest co prawda USOS, ale wg mnie działa on wystarczająco dobrze i problemy mają ci, którzy logują się na minutę przed otwarciem rejestracji.
Mój kierunek ma całkiem znośne przedmioty w planie. Nie ma ani wstępu do ekonomii ani jej historii, które są przedmiotami ciekawymi, ale tylko do posłuchania a nie do zdawania. Sesję zakończyłem w poniedziałek, a właściwie to w piątek, bo w poniedziałek było zaległe kolokwium z podstaw zarządzania, które powinno się odbyć przed sesją. Ale nie musiało, bo egzamin z tego przedmiotu mam w sesji letniej. W tym semestrze miałem 3 egzaminy i 3 zaliczenia. Egzaminy z logiki, algebry i analizy zaliczone, wszystkie na 4. Z ćwiczeń do tych przedmiotów podobnie (oprócz logiki, o której ćwiczeń nie było). Nie powiedziałbym, że egzaminy były proste, ale wybitnie trudne też nie. Zaliczenie z podstaw informatyki, angielskiego i ćwiczeń z podstaw zarządzania uzyskałem i też nie było z tym większych problemów. Co prawda wyników z podstaw jeszcze nie ma, ale trudno będzie tego przedmiotu nie zaliczyć. Oprócz tego szkolenia itp.
Same przedmioty może nie były zbyt interesujące, ale też nie były zbyt nudne. Są rzeczy, których się nauczyłem, szczególnie na analizie, są rzeczy, które już znałem i cała reszta rzeczy zupełnie nieprzydatnych. Najciekawszym wykładem była zdecydowanie analiza, ze względu na to, że moim zdaniem, najbardziej słuchałem tego, co mówi prowadzący. Najmniej ciekawe były wykłady logiki i z podstaw zarządzania, na których obejrzeliśmy chyba 3 filmy. Co ciekawe, WZ bardzo mnie dziwi, że wykłady kończą się po jednym semestrze, ćwiczenia trwają cały rok, a egzamin i tak będzie „z kosmosu”. Mógłbym się uczepić poziomu języka angielskiego, ale wiedziałem co brałem i narzekać nie mam prawa.
Następny semestr to już 5 egzaminów w czerwcu, przedmioty też nienajgorsze i wreszcie zacznie się coś o ekonomii, bo wchodzi Mikroekonomia I. Oprócz tego optymalizacja nieliniowa, modele podejmowania decyzji i moduły informatyki dla biznesu. Myślę, że mam coś do powiedzenia an te tematy i nie będzie większych problemów tak jak w tym semestrze. Oprócz tego musze zrealizować min. 2 przedmioty ogólno-uniwersyteckie, z czego wybrałem takie, które zalicza obecność, bo nie mam czasu uczyć się czegoś abstrakcyjnego dla mnie, jak np. historia. Mam jednak nadzieję, że w następnym semestrze pojawią się zajęcia poza studiami i spekulacją, co pozwoli mi się jeszcze bardziej rozwijać. Nie wiem jak będzie w przyszłym roku, ale jeśli nic się nie zmieni to wszystkim polecam te studia. O ile nic się nie zmieni – zaznaczam.
I ostanie, ale najbardziej ważne. Ludzie są świetni. Jest też kilka osób z Podlasia. I dziękuję wszystkim za wspólny pierwszy semestr, bo ponoć zdarza Wam się mnie czytać.
Gratuluję sukcesów semestralnych, dziwię się, że tak szybko, u nas sesja rozpoczęła się dopiero w poniedziałek. Pewnie musiałeś sporo zaliczyć w zerówkach. Fakt faktem, że u nas nie było prawie nic z zaliczeń zerowych, stąd dopiero 12 mam ostatni egzamin, ale mam szczęście, na 22 wpisy zostały mi tylko 3 :)
Jak możesz, stwórz drobny wpis o UW, fajnie jest dowiedzieć się czegoś jak się kształci ekonomistów :) Oczywiście nie najeżdżając na strefę prywatną
A zdradzisz jakie to oguny które zaliczają za samą obecność? ;p bo ja się jeszcze z takim czymś nie spotkałem, zawsze na końcu jest jakiś test, kwestia tylko tego czy masz punktowane obecności na wykładach, to później na teście mniej punktów trzeba mieć żeby zaliczyć. Ale za same obecności zaliczenie? nie wierzę ;p
W sumie to rzeczywiście jakoś wcześnie. Ja to czasami jeszcze w marcu walczyłem :-D I to na piątym roku :-D
Logika w terminie zerowym, 2 egz można załatwić tak naprawdę w 3 dni. Wszyscy poszli nam na rękę i zrobiliśmy to w 1. tygodniu sesji. Wielkich trudności nie było.
Za mało studiuje, żeby powiedzieć jak to jest. Duży nacisk na umiejętności matematyczne i analityczne, oni są chyba maniakami optymalizacji, mało na aspekty biznesowe. Dla mnie jest ok, ja się odnajduję, a i tak robię swoje :D
Są takie przedmioty, choć może sama obecność to mało powiedziane. Ale są OGUNy, które można zaliczyć minimalnym nakładem, np. nauczyć się 15 pytań na „test zaliczeniowy”.
Ja kampanii marcowej i wrześniowej nie planują, ale życie jak zwykle pokazuje, że założenia to jedno, stan faktyczny to drugie :D
Jak jeszcze byłem na ekonomii, pierwsze dwa lata to była przede wszystkim matematyka, statystyka i informatyka (no, podstawy informatyki, typu budowa bazy w MS Access). Do tego Mikro, Makro, trochę rachunkowości, marketingu, ale to w sumie też raczej jako liczenie zadań, a nie konkretna wiedza.
Dopiero później zaczynały się poważniejsze sprawy, specjalizacje, ale tam już niestety nie dotarłem. :-P Miałem ważniejsze sprawy na głowie.
I chyba wszędzie jest podobnie.