Ostatnio ktoś znajomy zapytał mnie jak to jest z moim blogowaniem. Jak znajduję motywację, aby pisać, skąd czerpię inspirację, pomysły, jak radzę sobie z problemami podczas pisania. Temat bardzo mnie zaintrygował, bo do tej pory właściwie głębiej się nad tym nie zastanawiałem. Z krótkich rozmyślań: „jak to się dzieje” wyszły rozmyślania typu: „jak to się udało i dlaczego uda się dalej”, bo mam nadzieję tak dalej będzie.
Niestety nie będzie żadnych screenów z panelu administracyjnego, bo w zasadzie to nie jest autorski projekt, a każdy panel wygląda podobnie. Nie będzie też ekspresyjnego video komentarza przedstawiającego etapy tworzenia wpisów z lekką nutką autoironii i przewybornym sarkastycznym żartem, choć ten pomysł jest dość ciekawy1. Pojawi się za to zwykły tekst, zwykłego blogera, o zwykłym blogowaniu. Niby coś zwykłego, ale ktoś to czyta. Jeśli wierzyć statystykom to niemało osób i dla których właśnie dziś podejmuję temat: „jak to robię”.
Pomysł na notkę przychodzi skądinąd. Bardzo niewiele notek postało z powodu wyraźnego braku jakiejś treści. Zwykle dłuższe serie są dość przemyślane, a pomysł na nie powstaje w wyniku dłuższej lektury jakichś książek (np. „Porozmawiajmy o inwestycjach”, „Recenzje książek”), czy pewnego jasno postawionego pytania (np. „Czym jest dla nas Forex?”), czy po prostu z chęci usystematyzowania pewnej wiedzy lub stanu rzeczy (np. „Prognozy wg teorii fal”, „20 żelaznych zasad tradera”). Sporo wpisów dotyczy tematów bieżących jak analizy, komentarze gospodarcze itp. Wiele osób mówi, że w zasadzie to nie ma znaczenia, a liczy się zasada: „kup, zabezpiecz, sprzedaj, zapomnij”. Niestety nie. W ten sposób sprowadzamy sobie zarabianie do bardzo monotonnej, nudnej, coraz bardziej przewidywalnej czynności, którą po jakimś czasie będziemy traktować z obrzydzeniem2. Uważam, że komentarze bieżące są ważne. Szczególnie jak potem czyta się je po jakimś czasie z większym dystansem. Czasem tak robię.
Ale dobrze, pomysły się pojawiają, prowadzę specjalną listę, gdzie zapisuję główną ideę, objaśnienia, słowa-klucze. Dotyczy ona albo wpisów odłożonych na później (na kilka tygodni), albo większych artykułów, serii. Pozostałe tematy staram się opisywać na bieżąco. Kiedy pojawiają się najlepsze pomysły? Jadąc metrem mam sporo czasu na myślenie, rano pod prysznicem też zdarzają się dobre pomysły, gdy idę po mieście to też może się pojawić pomysł (zgłasza im zimniej lub w drugą stronę). Tak pojawił się np. cykl „Warszawa”. W sumie to dość oczywista droga. Nietypowe miejsca też są dobrą inspiracją do wszelkich wpisów.
Gdy jest już pomysł, trzeba zebrać jakieś informacje an dany temat (nawet gdy są to wewnętrzne przemyślenia) i zaplanować układ wpisu. Wydaje się, że część wpisów ma całkiem spontaniczny charakter, ale staram się je planować, by były logicznie spójne. Potem wypisuję główne zagadnienia i ubieram je w słowa, choć przy krótszych notkach cały plan jest w głowie, a pisząc dostosowuję „otoczenie” tematu. Potem już tylko korekta stylistyczna, dodanie linków, tagów i podgląd czy treść pasuje wzrokowo do układu strony. Niestety nie zawsze udaje mi się wychwycić wszystkie literówki. A potem można się cieszyć dobrą notką3.
Kilka uwag na koniec. Dłuższe serie są szczegółowo zaplanowane i jeśli są skończone to przed ukazaniem się pierwszego wpisu (części) zwykle połowa już jest napisana, a druga połowa posiada szczegółowy konspekt. Trwa to od kilku dni do kilku tygodni. Krótsze wpisy zwykle powstają „za jednym posiedzeniem”. Te trwa od pół godziny, jeśli mi się dobrze pisze do nawet 2 godzin, jeśli temat jest bardziej wymagający. Wpisy, które ukazują się o 6 rano lub niedługo po północy to wpisy napisane wcześniej i zaplanowane, by ukazały się w konkretnym dniu. Nie myślcie, ze siedzę rano i piszę :D . Dlaczego co drugi dzień? Zajmuje o wiele mniej czasu niż codzienne blogowanie, można rozwinąć ciekawsze tematy, ale jest to odpowiedni okres, by utrzymać dyscyplinę pisania. Rzadsze pisanie mogłoby spowodować, że zniechęciłbym się do tego, czego z pewnością nie zrobię! A od bieżącego pisania są mikro-blogi, np. Twitter, gdzie staram się być aktywny.
Napisanie dobrego wpisu to wcale nie taka prosta sprawa i zajmuje sporo czasu. A co się zmieniło przez te pisanie. Piszę zdecydowanie lepszej jakości teksty, tzn. pod względem słownictwa i stylu. Nie jest dla mnie problemem dłuższa praca. Zauważyłem też, że z postępem czasu piszę coraz dłuższe wpisy, te 400 słów już nie wystarcza by przekazać myśli, zbliżam się raczej do 600, ale ilość idzie w parze z jakością i te teksty czyta się dość płynnie. I takich kolejnych tekstów sobie i Wam, drodzy czytelnicy, życzę.
- Swoją drogą video komentarze czy też analizy tego typu to ciekawy pomysł, może kiedyś doczeka się realizacji. [↩]
- Oczywiście odezwą się głosy, że tak nie jest. Można przecież się rozwijać poza rynkiem. Ale ja chcę na rynku! [↩]
- Albo notką jeszcze lepszą niż dobrą. I mam nadzieję, że coraz częściej. [↩]
