Traderzy to specyficzna grupa zawodowa. Tak, zawodowa, choć nie zawsze to co robią wygląda na pracę w naszym rozumieniu. Jednak te czynności pracą są. Co więcej można się spotkać z tradingiem indywidualnym, tradingiem w grupach i tradingiem w ramach innych organizacji, np. firm. Jednak to wszystko łączy kultura organizacyjna społeczności traderów.
Wielu z Was pewnie zadaje sobie pytanie czy można w ogóle mówić o kulturze organizacyjnej wśród takich indywidualności jak traderzy? Otóż tak. Traderzy tworzą przede wszystkim grupę nieformalną nazywaną po prostu społecznością traderów. Często wyraża się ona poprzez pewnego rodzaju stowarzyszenia formalne, np. organizacje non-profit eksponujące działalność edukacyjną lub reprezentacyjną, ale najczęściej te organizacje pozostają nieformalne, często są to grupy skupione wokół pewnej platformy wymiany danych. Dobrym przykładem są fora dyskusyjne, np. ForexFactory lub w Polsce forum Nawigatora. Jednak co jest najważniejsze? Każdy trader, obojętnie czy z Polski, Wielkiej Brytanii, USA, Azji czy Australii prezentuje oprócz cech kultury do której należy (często narodu), także cechy specyficzne tylko dla traderów. Tymi cechami chcę się zając, gdyż dają one ciekawe przemyślenia.
Trader to przede wszystkim osoba ceniąca sobie wolność i niezależność oraz możliwość samodecydowania. Takie cechy powodują zainteresowanie rynkiem „na poważnie”. Oprócz tego trader myśli głównie analitycznie, stara się ograniczać (ale nie eliminować) emocje i podejmować decyzje oparte na faktach, ale także i intuicji. Uważam, że intuicja nie zastępuje analizy sytuacje, ale ją dopełnia, dzięki czemu traderzy stają się skuteczni. Te cechy pozwalają „odróżnić” potencjalnego tradera, ale to wcale nie oznacza, że trader musi mieć dokładnie te cechy. Społeczność traderów jest bardzo różnorodna, ale coś ciągle sprawia, że organizują się w grupy, wymieniają poglądy itp. Moim zdaniem są to właśnie te cechy lub chociaż ich zaznaczanie się.
Jednak najciekawsza jest interakcja między członkami tej nieformalnej organizacji. Na samym początku tworzenia się takiej organizacji, np. forum przeważa inicjatywa, chęć współpracy, można powiedzieć, że nadmiar informacji. Potem wszystko zaczyna się stabilizować i ludzie życzliwie sobie pomagają i wymieniają poglądy, a to wszystko odbywa się bez moderacji. Potem grupa się rozrasta, początkowi członkowie tracą zapał, pojawiają się często te same pytania i wszystko wymaga zarządzania, czyli moderacji. Niestety przychodzi taki okres, że tendencje rozpadowe nasilają się, a to ze względu na to, że brakuje bodźców do pozostania i aktywnego działania w grupie. Jednym słowem motywatorów. Ale na szczęście pojawia się okres sanacji (odrodzenia). Działa to dokładnie tak samo jak w każdej innej organizacji i to pozwala stosować rożne metody zarządzania do nakierowania organizacji na właściwe cele.
Ale nie można zrobić tego tak po prostu, jak np. w firmie. Tu czynnik ludzki jest najważniejszy. Nie ma tu zbyt wielu zasobów do rozdzielenia i redystrybucji, oprócz np. wiedzy. Dlatego metody motywowania mogą się odwoływać tylko do potrzeb wyższych. W zarządzaniu taką organizacją potrzebne jest przywództwo. Przywództwo dostosowane do kultury organizacyjnej. Przywództwo nie na zasadzie guru, ale na zasadzie lidera. Taki lider nie musi być jeden, co widać na przykładach różnych społeczności. W jednych sprowadza się to do dyskretnego nakierowywania na cel, a aktywni są sami członkowie. Tylko w sytuacjach wyjątkowych lider ujawnia swoją działalność i wyprowadza społeczność z kryzysu. Ale są tez społeczności, gdzie lider jest stale zaznaczony, bądź jest ich kilku. Osobiście uważam, że pierwsze rozwiązanie jest o wiele lepsze. Wyzwala kreatywność wśród członków, ale pod warunkiem, że członkowie chcą współpracować.
Oprócz tego warto wspomnieć o standardowych cechach kultury, takich jak: specyficzny język, np. zestaw skrótów, terminów, nazywania pewnych zjawisk. Dobrym przykładem jest: „edek”, „kabel”, „kiwi”, „duża pała w dół”, „pips” itp. Także zasady traderów takie jak wysoka kultura wypowiedzi (ostatnio w Polsce zanikająca), promowanie innowacyjnych rozwiązań, czy odwoływanie się do już ogólnodostępnej wiedzy wyróżniają tą społeczność. Pojawiają się też nieformalne struktury skupione wokół specjalistów z danej poddziedziny, np. od systemów automatycznych. Jest to dość typowe dla wielu organizacji.
Nie ukrywam, że pisze ten tekst w celu wprowadzenia i wybadania nastrojów społeczności pasjonatów Forex w Polsce, gdyż jak wiadomo moich postów na forum, szykuję się do kroku milowego w rozwoju tej społeczności, oczywiście pod warunkiem, że jest taka potrzeba i społeczność wyrazi wolę tego typu działań. A przy okazji chcę porozmawiać o społeczności inwestorów Forex. Czy czujecie się jej członkami? Jakie ma teraz problemy? Co o niej sądzicie? Bo jak widać, mój wpis jest tylko wstępem do badań i dyskusji na temat naszej kultury organizacyjnej. Szczególnie, że nie mogę być tu obiektywny, bo jestem członkiem tej społeczności.
Tym razem będę szybszy od Jason’a xD :P
Moim zdaniem owa kultura istnieje, ale nieformalnie i często jesteśmy niej nieświadomi. Z doświadczenia na forum samego Nawigatora, mogę wysnuć kilka wniosków. Sam zarejestrowany jestem na nim od kilku lat. Nie jestem weteranem ani doświadczonym traderem również. Mało się wypowiadam na nim, więcej czytam. Zanim zadam pytanie staram się przebrnąć przez problem samemu, a dopiero potem szukać wsparcia u innych. Może to nie tylko moja cecha, ale zawsze staram się samemu dotrzeć do sedna.
Jednak co rzuca się zawsze w oczy:
Istnieje grupa doświadczonych inwestorów, traderów, spekulantów – jak zwał, tak zwał. I wcale się im nie dziwię, jak wywalają focha kiedy po raz setny pada to samo pytanie, na które już dziesiątki razy została napisana odpowiedź. Obecni „nowicjusze” moim zdaniem zasłyszeli conieco o forexie, że można zrobić sporą kasę, wyhaczyli gdzieś w TV albo w necie reklamę obiecującą górę dolców i tacy wpadają na forum, przejrzą po łebkach parę postów i zarzucają pytaniami, przekonani że wszystko zrobi się samo. O frustrację nietrudno… Niechęć owych weteranów wzrasta i tylko chwała im za to, że jeszcze mają ochotę i cierpliwość odpowiadać na sprawy rozwiązane i wytłumaczone wcześniej (choć podobno cierpliwość to cecha tradera ;) ) Wielu wręcz mógłbym opisać jako charytatywnych działaczy na naszym forum :)
A co do zagranicznych for i zgrupowań zainteresowanych tradingiem – myślę że tam jest o wiele większa rzesza ludzi i dzięki temu większe możliwości. Mając na względzie polskie warunki finansowe niewielu może sobie pozwolić na choćby zabawę w forex, bo wydatek rzędu 3-5 tys to wręcz majątek. Druga sprawa, że tak na prawdę w Polsce dopiero zaczął się boom na forex. Wielu ciekawych trafia na fora, czasem mających wcześniejsze doświadczenie np na giełdzie. Tak więc o szum informacyjny i masę głupich pytań na forum będzie nietrudno…
No i bardzo dobrze, że byłeś szybszy. Nie spieszy mi się…
Moim zdaniem, forum Nawigatora, podobnie jak inne fora tego typu, czeka śmierć, ewentualna degradacja i spadek poziomu na takie dno, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tam zaglądał. W najlepszym razie może być dalej to co jest, czyli dryfowanie bez celu, choć zdecydowanie w złym kierunku.
Nie wierzę, że może być lepiej… To jest nierealne.
Trudno mówić o poziomie na forum, gdzie wątek „zarządzanie wielkością pozycji” ma aż 2 strony mimo istnienia TRZECH LAT, a żeby było śmieszniej, nie jest tak naprawdę o zarządzaniu wielkości pozycji, tylko o kontroli ryzyka. Takich przykładów jest mnóstwo.
Poza tym, nie czuję się członkiem społeczności forum czy nawet traderów.
Witam
Zgadzam się z Jason’em, dryfowanie to jest to co nas czeka w 2010, ziom liczę na Ciebie,że zostaniesz liderem jesteś młody, pełny energii, rozsądny… i zdołasz przeprowadzić nas cało i zdrowo przez rynek w nadchodzącym roku.
Życzę Spokojnych, Zdrowych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia
Jeszcze dodam w Wigilię, że największym problemem każdego tradera jest zawsze fakt, że praktycznie do wszystkiego trzeba dojść samemu. Generalnie osoby, które się uważają za rynkowych „guru” często mają o grze blade pojęcie, wyróżniają się jedynie tym, że potrafią „sprawiać wrażenie mądrych”.
A ci co RZECZYWIŚCIE wiele potrafią, generalnie nie tracą czasu na fora internetowe, bo i tak niczego się z nich nauczą.
Największy problem każdego gracza polega właśnie na dochodzeniu do wszystkiego samemu, generalnie długą, ciężką, męczącą drogą, pełną zwątpienia, wahania, a czasami wręcz rozpaczy. I cały problem chyba polega na tym, że tego problemu nie da się rozwiązać.
Wyszło mało optymistycznie, ale cóż, takie życie.
P.S. Moim zdaniem, liderem może być tylko osoba, która potrafi zarobić zdecydowanie więcej od innych. Tylko tak się jakoś dziwnie składa, że takie osoby nie wykazują najmniejszej ochoty aby być liderami, przynajmniej w społeczności Forex.
Warto zauważyć, że Warren Buffett NIGDY nie napisał ani jednej książki na temat swoich doświadczeń. On nie musi nikomu udowadniać, że jest najlepszy, bo WIE, że po prostu taki jest.
A ja w wigilijną noc napisze jeszcze:
Widocznie nie zrozumieliśmy się co do znaczenia lidera. Wg mnie lider to przywódca, który zarządza pewną grupą ludzi i motywują ją do działania a nie osoba mająca najlepsze wyniki. I mi ciągle chodzi o społeczność, która jest.
Dlatego pytam,zachęcam do dyskusji, bo sam jestem nieobiektywny. Chce lepiej poznać społeczność, chcę poznać jej potrzeby, bo chcę coś z nią zrobić. Wyjdzie – to fajnie. Nie wyjdzie – trudno. Ale wyzwanie podejmę :)
Moim zdaniem, potrzeby są generalnie takie, że ludzie chcą zarabiać miliony, i jednocześnie nie chce im się robić zbyt wiele w tym kierunku. Czasami nawet przeczytanie książki jest zbyt dużym wysiłkiem.
Trudno oczekiwać, że z takim podejściem osiągnie się cokolwiek.
A poza tym, moim zdaniem lepiej robić dzieci niż naprawiać forum.:)
Jesli chodzi o lidera, to mam podobne zdanie do Nievinnego, a mianowicie, lider to „zwykly” motywator, moze to byc faktycznie jedna osoba w danym momencie, lub grupa, w praktyce mysle ze jedna osoba nie ogarnie tej kuwety ;) , sa pewnego rodzaju naturalni liderzy, ja ich nazywam, ogranizacyjni, i np. motywujacy do dzialania.
Co do potrzeb, to mysle ze glowna potrzeba, jest konkretna, weryfikowalna, usystematyzowana informacja, nie setne rozprawki czy np 1% risk czy moze 5%, i w tym przypadku dana organizacja mogla by spelnic dobry uzytek, nie dziesiatki stron o brokerach, czesto juz nieakutalnych, ale jasny ranking przedstawiajacy w miare aktualny stan.
Oraganizacja taka nie powinna byc proteza naprawcza forum, to wg. mnie zly kierunek.Potrzebna jest nowa jakosc.
Co do korzysci, czy da sie osiagnac jakis konsensus, aby wszyscy byli zadowoleni? Mysle, ze tak, ze jest wiele sposobow, banalny przyklad swojego czasu bylbym w stanie napisac jakis przystepny kurs MQLa w zamian za to ze np. 100 osob poswieci w sumie 10 godzin pracy swojego komputera (testera strategii), dla mnie to zysk 1000 godzin, cos za cos ;). Takich przykladow mozna by na pewno podac wiecej.
Jednym z glownych problemow jest wlasnie celowosc, aby to nie byl dryf gdzie kazdy traktuje organizacje jako skrzynke do wlasnych celow, wrzuca problem i oczekuje odpowiedzi.
Jak to rozwiazac? Nie myslalem nad tym jeszcze;) ale na pewno trzeba zbudowac marke i okreslic jej pewna wartosc, tzn. mysle ze np. w przypadku stowarzyszenia jest skladka, i nie moze to byc np. symboliczne 5 zloty na rok, to nie stwarza wrazenia wartosci, oczywiscie nie moze byc przegiec w druga strone.
Ale sie rozpisalem ;)
W kazdym razie mysle, ze przydala by sie szersza dyskusja na ten temat.
Tak dyskusja jest potrzebna, problem w tym, że dyskusja niczego nie załatwi. Można rozmawiać, nawet wypracować jakiś konkretny plan. Bez poparcia (rzeczywistego) nic nie ruszy z miejsca. W nowym roku na forum postaram się zainteresować ludzi. Może choć trochę się uda.
Co do lidera. Tak, ja „napatrzyłem” się na korporacje i ich liderów. Ludzi, którzy potrafili w trudnej sytuacji zjednoczyć całą społeczność firmy, a w lepszych czasach po prostu pozwolić tym ludziom pracować i się rozwijać, sami usuwając się w cień.
Jest wiele do zrobienia. Np. co do szkoleń to nie członkowie stowarzyszenia będą szkoleniowcami (choć mogą), ale stowarzyszenie będzie organizowało takie spotkania szkoleniowe. Też na zasadzie obopólnych korzyści, np. firmy dają wiedzę a w zamian mogą otrzymać dobrych, potencjalnych pracowników.
Ranking brokerów nie będzie miał na celu ataku na konkretne instytucje, ale ich pewne uszeregowanie, współpracę, co można zrobić by stać się lepszym. Obawami się tylko, że tej współpracy się nie osiągnie.
Oczywiście rewolucji nie dokonamy. Nie zmienimy od razu systemu podatkowego, ale moim zdaniem (zaznaczam, że tylko moim) można by lobbować za utworzeniem kwoty wolnej od podatku, np. kilka tys. żeby chronić drobnych inwestorów, początkujących.
Czy zmieni się jakość usług? Prawdopodobnie nie, ale przynajmniej ludzie zyskają konkretną informację.
I niech nowy rok nam to wszystko przyniesie :)
Moim zdaniem, najlepiej rzeczywiście to zrobić, niż prowadzić jałowe dyskusje, jak masz jakiś sensowny pomysł, Nievinny, to jak w reklamie „NIKE” – „Just do it”
Tyle tylko, że forum generalnie zawsze wyglądało tak, że raptem kilku osobom chciało się robić cokolwiek, a reszta albo tylko z tego korzystała, albo krytykowała. Mówię np. o Hitmanie, chociaż jego wypowiedzi to głównie podstawy podstaw, a nie żadne zaawansowane rozwiązania.
Poza tym moim zdaniem bardzo poważnym problemem są określone wzorce myślowe i emocjonalne, które powyżej pewnego poziomu po prostu trzeba pokonać, a większość osób chyba jednak tego nie potrafi.
I to się nie zmieni NIGDY.
Z forum Nawigatora można zrobić co najwyżej dobre forum dla początkujących, jakim kiedyś było, ale w tym celu trzeba by z jednej strony wzmocnić moderację, z drugiej wykasować co najmniej 70% treści, żeby był jakikolwiek porządek. Pytanie tylko czy rzeczywiście o to chodzi? Czy ludziom się to spodoba?
Moim zdaniem nie, dlatego najlepiej zostawić jak jest.
Nievinny, popieram Cie w calej rozciaglosci.