W zasadzie wszyscy odpowiadają na te pytanie twierdząco albo że trader powinien do tego dążyć. Czy aby na pewno? Czy regularne zarobki są absolutnie konieczne? Czy jednak podejście do spekulacji powinno być inne? Szczególnie dużo ostatnio nad tym myślałem i ten wpis jest pewną konkluzją. Nie tylko samego podejścia do rynku, ale i podejścia do inwestycji w ogóle.
Na samym początku trzeba zdefiniować regularne zarobki. Najlepszym punktem odniesienia jest coś w rodzaju pensji, którą otrzymuje się regularnie, ale jej źródłem są inwestycje kapitałowe. Trzeba powiedzieć, że nie chodzi tu o skuteczność, czyli ilość zyskownych transakcji np. w danym miesiącu, ale o sumę dochodu ze wszystkich transakcji zawartych w danym miesiącu. Powszechnie uważa się, że ta suma powinna być dodatnia i co miesiąc oscylować blisko założonej kwoty, np. 20% zwrotu z kapitału. W skrócie można mówić o względnie stałych, zbliżonych do siebie wielkością cash flowach ze spekulacją na rynku Forex obarczonych relatywnie najmniejszym ryzykiem. Wszyscy zgodzą się, że taka jest i powinna być definicja regularnego zarabiania. Przykład? Wyznaczamy sobie cel 15% miesięcznie, granice tolerancji +/- 5% i staram się tak zaplanować swoją strategię i swoją spekulację, aby te cel regularnie osiągać. Myślę, że każdy trader indywidualny taką sytuację stawia sobie za jeden z celów.
A moje postrzeganie i podejście do rynku? Im dłużej na nim jestem tym bardziej rozumiem, że w terminie w jakim ja handluję ważny jest nie tyle sztywny sygnał, co całe view na rynek. Nie można też mocno określić sobie celów, bo to zależy od większych ruchów, które i trwają dłużej i są mniej elastyczne. Oczywiście nie oznacza to, że nie można zarabiać regularnie. Jest to po prostu większe wyzwanie, gdyż często jedna transakcje generuje zysk np. za trzy miesiące. Jednak moje podejście jest nastawione na „czynnik ludzki”, niż na generowanie sztywnych sygnałów. Co nie oznacza, ze ich nie stosuję, ale często z nimi polemizuję. Ostatnio, mieszkając poza rodzinnym domem, starałem się zrobić eksperyment, aby utrzymywać się tylko z dochodów z rynku. Oczywiście, specjalnych dużych wydatków nie mam, więc kwotowo to nie jest specjalny problem, ale założyłem sobie pewny próg procentowy. Mimo, że ten prób zaliczyłem każdego miesiąca (nie był on wygórowany), to zauważyłem, że główny zysk wygenerowały transakcje, których nie byłoby, gdyby rynek nie wyklarował konkretnego trendu. Poza tym pojawiła się presja na wyrobienie wyniku, co było ciekawym, ale i trudnym doświadczeniem. Oczywiście takim, z którym można sobie poradzić, ale czy to naprawdę konieczne?
Te wszystkie czynniki sprawiły, że trzeba to wszystko przemyśleć. Kiedy i dlaczego trzeba regularnie zarabiać? Kiedy nie? I jak patrzeć na rynki? Odpowiedzmy sobie na pytanie w kategorii zawartości portfela. Są trzy typy traderów, z małym, średnim i dużym kapitałem. Ci pierwsi dysponują zwykle kapitałem do kilku tysięcy złotych. Nie będą się raczej z nich utrzymywać, mają zwykle pracę lub inne źródło dochodów nie obarczone ryzykiem. Dlatego oni mogą, ale nie muszą dążyć do regularności. Ci ostatni maja kapitał powyżej miliona, który skutecznie zdywersyfikują ich największą część ich dochodów stanowią inwestycje wolne od ryzyka lub o ryzyku znikomym (np. odsetki od obligacji, zyski z dywidend). Jest to bardzo racjonalne z ich punktu widzenia, bo ograniczają ryzyko, a te „kupony” są ich pensją. Traderzy ze średnim kapitałem (lecz realnie powyżej 30-40 tys.) mają potencjalne możliwości utrzymania się z rynku i zwykle dążą do tego, ale wraz ze wzrostem ich kapitału rośnie poziom dywersyfikacji inwestycji. Parząc wg tego kryterium tylko ci mogą sobie odpowiedzieć, że powinni regularnie zarabiać na spekulacji. Innym kryterium jest styl spekulacji. Ja wyróżniam scaleprów, daytraderów, krótko i średnio-terminowców. O długoterminowcach nie ma co wspominać. Dwie pierwsze grupy są mocno niezależne od głównego trendu, bo pierwsi bazują na rurach po kilka-kilkanaście pips, które będą zawsze, a drudzy na każdy dzień mają inną strategię. Dokonują tylko transakcji, ze widać w nich regularność i ci powinni starać się utrzymywać powtarzalność. Krótkoterminowcy (do dwóch tygodni) mogą, ale już nie muszą zarabiać regularnie. Ktoś kto wybiera taki styl spekulacji zwykle ma inne zajęcia, które tez przynoszą mu dochód. Tak samo traderzy, którzy spekulują tylko w średnim terminie (do 2-3 miesięcy). Dlaczego? Bo rynki poruszają się jednak w trendach i spekulujący w dłuższym terminie są od tego uzależnieni, nie zawsze mogą wypracować konkretny zysk.
Oprócz tego można się skupić na kryterium potrzebności regularności. Wielu traktuje rynki finansowe jak maszynkę do robienia pieniędzy, szczególnie dobrze widać to w reklamach. Niestety tak nie jest. Na szczęście Forex dla wielu to nie tylko narzędzie, ale coś więcej niż pieniądze. To pasja, możliwość samorealizacji, zaspokajanie innych potrzeb niż materialne. A pieniądze pojawiają się niejako „przy okazji”. W takim wypadku nie można stosować regularności. Dlaczego? Dzięki tej pasji nie ma powtarzalności działań. Łatwiej sobie radzić w tzw. wypaleniem zawodowym. A stawianie konkretnego celu i jego „uproceduralnienie” nie sprzyja satysfakcji z pracy.
Podsumowując, trader nie musi zawsze regularnie zarabiać. Odpowiedzą na takie pytanie powinna być fraza: „zależy od sytuacji”. Są sytuacje, gdzie usztywnienie sobie planu i zysków nie sprzyjają, ale są sytuacje, kiedy to jest niezbędne. Ja oprócz tego mam jeszcze inny wniosek. Forex nie może być głównym źródłem dochodu. Po prostu uzależnienie swojego życia i możliwości np. spłaty rachunków tylko od tego jest moim zdaniem głupotą. Dlaczego? Bo taki zysk jest obarczony zbyt dużym ryzykiem. Musimy dywersyfikować swoje źródła dochodu, tego wymaga od nas potrzeba bezpieczeństwa. Wiem, o czym mówię. Może po kilku pierwszych miesiącach wcale tak nie jest, ale jak zacznie iść gorzej to wielu spogląda na to zupełnie inaczej. Oczywiście, to najbardziej zależy od odporności psychicznej danego tradera. Ale po co narażać siebie na niepotrzebny stres? To nielogiczne. Dobry trader będzie generował zysk i będzie próbował generować go regularnie. Ale nie zawsze będzie to zysk tej samej wielkości, bo przypominam, że o tym właśnie mówimy. To jest właśnie moje zdanie na temat regularnego zarabiania. A jakie jest Wasze?

Foreks może być głównym źródłem dochodu, ale tylko na zasadzie, że masz np. 100 k, jebniesz 100% w jakimś okresie czasu, i jesteś ustawiony na cały rok. Jak ktoś planuje regularne zyski miesięczne, to jest to co najmniej niepoważne. I prawdopodobnie się nie uda.
Poza tym moim zdaniem określony cel miesieczny % jest celem złym. % musi być jak największy, ale niezależnie od systemu będzie zmienny, a czasami w ogóle go nie będzie. Zasadniczo jest to bardzo zły punkt koncentracji i może wywoływać niepotrzebny niepokój, kiedy % będzie mniejszy, i jeszcze bardziej niepotrzebną radość jeżeli będzie większy.
Poza tym dużo zależy od systemu, niektóre (dobre) systemy mogą z założenia mieć nawet kilka miesięcy na minusie i jest to normalne. Ale nawet systemy o małym R i wysokiej skuteczności będą miały odchylenia, raz na plus, raz na minus, i tego nie da się uniknąć.
Dla mnie regularność (miesięczna) nie ma ŻADNEGO znaczenia, bo mój obecny system będzie z założenia rozliczany co rok. Poza tym, żeby system działał choć w miarę regularnie, musi mieć mały współczynnik R. Nie wierzę, że można mieć regularne zyski miesięczne przy R = 20,
a o R=50 do jakiego dążę nawet nie wspomnę.:)
Warto się zastanowić zatem, co jest ważniejsze, współczynnik R czy regularność? Ja nie ma co do tego ŻADNYCH wątpliwości.
Wiedziałem, że na Ciebie zawsze mogę liczyć.
Co więcej, podoba mi się to co mówisz. Ale zauważ, że dość często mówi się, że trzeba dążyć do regularności, o chociażby na forum. Szczególnie mówią to scalperzy. A to notka powstała właśnie dlatego, że to nie jest wcale istota.
Dobrze, że sprecyzowałeś czy zysk miesięczny czy R. Ale pamiętaj nie ma one best way. Z tym, że w żadnej z dobrych dróg nie widzę miejsca na regularne zyski, takie aby się z nich utrzymywać na co dzień.
Ależ ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że wysoki R jest „jedyną słuszną drogą”. Bo nie jest. Każdy ma inne priorytety, poza tym duży R ma również wiele wad.
Ale najciekawsze jest to, że jak budowałem mój obecny system, to w ogóle nie myśłałem czy będzie zarabiał regularnie czy nie.
Potrzeba regularnych zysków jest chyba po prostu jedną z wielu szkodliwych potrzeb emocjonalnych, oderwaną od realiów rynku.
„Potrzeba regularnych zysków jest chyba po prostu jedną z wielu szkodliwych potrzeb emocjonalnych, oderwaną od realiów rynku.”
Każdy powinien wydrukować i oprawić w ramki :)
witam,
ja mam inny punkt widzenia. po prostu pewna osoba jakis czas temu udowodnila mi ze mozliwa jest regularnosc w zarabianiu. oczywiscie nazwijmy to umownie regularnoscia, nie chodzi o to ze co miesiac mamy staly zysk, ale raczej dokonujac pewnej ilosci transakcji w zblizonych warunkach rynkowych mamy szanse na nieduze odchylenia od sredniej. zakladanie zysku dziennego/miesiecznego/kwartalnego jest pomocne – oczywiscie zalezy to od natury tradera i jego umiejetnosci. target bowiem nie musi byc wykonany ale jest swojego rodzaju benchmarkiem. czasem ponizej czasem powyzej. oczywiscie tego typu podejscie wiaze sie z posiadaniem sprawdzonej logicznej metody i intensywnym tradingiem, gdyz tylko z duzej ilosci transakcji mozemy wysnuwac jakies powazniejsze wnioski na ktorych bedziemy opierac swoje cele. oczywiscie jezeli handlujemy czesto [chodzi mi o intraday] musimy rygorystycznie trzymac sie zasad zarzadzania wielkoscia pozycji, okreslac realistycznie TP(jako % range lub swinga wyzszego rzedu) i dbac o jak najmniejszy DD. co wiecej – istotna roznica w DD, zysku/stracie czy ilosci transakcji w zakladanym okresie bedzie dla nas czytelnym sygnalem ze warunki rynkowe sie zmieniaja i nalezy skorygowac metode transakcyjna i/lub zrobic przerwe od rynku.
Świetny wpis…
Więc czy trader musi regularnie zarabiać?
Jeśli ktoś nastawia się na zysk tylko z tradingu to tak .. :>
„Po prostu uzależnienie swojego życia i możliwości np. spłaty rachunków tylko od tego jest moim zdaniem głupotą. Dlaczego? Bo taki zysk jest obarczony zbyt dużym ryzykiem.”
Żyjąc z pensji też czasem ciężko spłacić rachunki ;)
Z FX jak z firmą mogą być zyski i straty … czy dobry „view na rynek” może zastąpić stałą umowę z pracodawcą, firmą ? Ja mówię, że tak :D wszystko zależy od dopuszczanego przez tradera ryzyka. Rynek jak rynek … zawsze istnieje opcja nieprzewidzianego „rachunku” i portfelowy MC … trzeba się ubezpieczać… mądrze ;) dla tradera takim ubezpieczeniem może być firma,praca lub inny rynek. Myślę, że najgorzej mają początkujący z małymi depozytami (niestety).
I właśnie o tym mówię – dywersyfikacja. I wtedy automatycznie praca staje się źródłem dochodu „bez ryzyka”. Oczywiście ryzyko tez jest, ale nieporównanie mniejsze. Mam świadomość, ze każdy postrzega to inaczej, ale da się to obiektywnie ocenić.
@maciek408: przy intraday takie zasady są niezbędne, przecież o tym pisze. Ja nie wyobrażam sobie żeby w takich warunkach nie prowadzić planowania. ale już w midterm nie. Midterm to dal mnie taki „wolny, kreatywny zawód”. I kluczem do tego wszystkiego jest by nie powtarzać pewnej fary, a umieć zastosować odpowiednie techniki w praktyce.
Trzeba też wziąć pod uwagę warunki rynku – jeśli są zbliżone to wszystko jest super, jeśli są rozbieżne to wszystko zaczyna się rozjeżdżać.
Na koniec taka moja myśl – jeśli ktoś kiedyś będzie psiał obiektywny poradnik tradingu to jest tyle tematów i tyle sfer, które trzeba poruszyć, tyle informacji do przekazania, tyle punktów widzenia, że wyjdzie z tego niezła encyklopedia.
Maciek, w sumie to co napisałeś jest oczywiste. Jeżeli masz dobry system, przetestowany na wystarczająco długim okresie czasu, obliczasz wartość oczekiwaną, i mniej więcej powinno się zgadzać. W sumie to nie wyobrażam sobie gry, nie mając w ogóle pojęcia ile zarobię.
Tyle tylko, że określony zysk wynika z systemu, a nie z założenia, że ktoś sobie zaplanuje „chce mieć 10% miesięcznie”, i pod tym kątem będzie szukał systemu czy co gorsza grał. To się nie sprawdzi.
Nievinny raczej miał na myśli powszechne myślenie na zasadzie „chcę zarobić 10% miesięcznie”, a nie fakt, że w ogóle się nie da przewidzieć poziomu zysku.
Moim zdaniem, wartość oczekiwaną należy liczyć dla każdego systemu, tyle że im mniej gramy, tym dłuższy okres jest potrzebny, aby wyniki były miarodajne. W skrajnych wypadkach potrzeba nawet kilku lat gry.:)
Tak, to o czym piszesz miałem na myśli. O tym, że sobie zakładam target, dość sztywny. Bo wiele osób mnie pyta jak osiągnąć regularność, a ja odpowiadam, że przede wszystkim nie zakładać an sztywno. I wiem o co chodzi, ale jak przychodzi do tłumaczenia to mam problem…
Czy trader musi regularnie zarabiac? Napewno chcialby aczkolwiek jest to chyba bardzo trudne do osiagniecia lub tez nie realne. Osiaganie zyskow to jedno, a regularnosc to drugie. Jak wiemy zyski zaleza od rynku, tak wiec ich regularnosc rowniez. Posluze sie najprostszym przykladem – najwieksi uczestnicy na rynku, ktorzy biora udzial w grze „od zawsze” tez maja lepsze i gorsze okresy. Wazne aby zarabiac, a regularnosc to tylko kolejny czynnik opisujacy przebieg naszych inwestycji.
pozdrawiam
p.s. wybaczcie brak polskiej czcionki
Podobają mi się wasze wypowiedzi. Każdy ma swój punkt widzenia. Osobiście uważam, że wszystko zależy od strategii gry.