Niedawno ukazała się książka „Pokolenie ’89 czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce”, która skupia się na szansach i zagrożeniach życia w „wolnej Polsce”. W zasadzie pokolenie ’90 wcale nie różni się od wcześniejszego rocznika, a po prostu tak przyjęło się nazywać ludzi urodzonych w kraju, który rozpoczął długotrwały proces transformacji. Mówi się o nich, ambitni, bez kompleksów, optymiści. Czy ja żyję w innym kraju?
Niestety rzeczywistość jest bardziej brutalna. Takie mówienie o ludziach młodych, chcących podbijać świat jest bardzo naiwne. Każde pokolenie ma swoich pionierów, wizjonerów. Są to ludzie bardzo ponadprzeciętni, zajmują się albo konkretnie jedną dziedziną albo są erudytami. Jeśli wybierają jedną dziedzinie praktycznie dokonują w niej rewolucji, czy to na skalę kraju, czy też świata. Jeśli są wszechstronni to zostają kimś naprawdę znanym i poważanym, np. politykiem, ale takim wybitnym, mającym znaczenie na świecie. Nie wiem czy te pokolenie będzie miało takich, ale ocenimy to za 30 lat. Tylko, ze w zasadzie każde pokolenie ma takich przedstawicieli. Ale to są jednostki i tylko jednostki. Dlaczego miałoby być inaczej z pokoleniem ’89-90?
Pokolenie ’89 to pokolenie, któremu dano większe szanse niż poprzednim. Zastali wolność, pełne półki w sklepach, nowoczesne systemy szybkiej komunikacji i praktycznie nieograniczonego dostępu do wiedzy (Internet), nowoczesną komunikację czy to miejską czy też samochodową (nie jest teraz problemem mieć prawo jazdy i jakikolwiek samochód – problemem jest go utrzymać). Zdjęto z nich wiele ograniczeń, pozwolono na więcej. Wydaje się, że dzięki temu powinno się stać coś przełomowego. Nie stało się. Pokolenie ’89 faktycznie nie jest takie samo jak inne. Te pokolenie jest pokoleniem zmarnowanych szans. Zamiast faktycznie czerpać korzyści z nowego, „lepszego” świata, po prostu marnuje je. Ale czy ktoś spodziewał się czegoś innego? Przecież wcześniejsze pokolenia też zachłysnęły się wolnością, a te po prostu robi to od samego początku.
Te pokolenie to po prostu egoiści. I dość często ludzie leniwi, bo nie wypada powiedzieć, że nieinteligentni. W zasadzie to i tak wynika z lenistwa. Powszechny dostęp do informacji spowodował brak dociekliwości, odkrywczości i abstrakcyjnego myślenia. Zbytnia wygoda pozwoliła zapomnieć o wielu „trudnych” czynnościach, które rozwijały człowieka, nie tylko fizycznie. Zamiast mądrze korzystać z wolności i powszechności informacji, dostępu komputerów itp., młodzi tracą swój czas na forach wyśmiewając jeden drugiego (i nie tylko młodzi). Po za tym oczywiście „bogate” social life, które sprowadza się do albo nałogowego grania, albo libacji kończących się nierzadko na detoksie. Liczy się tylko gdzie i kiedy pijemy, już nawet nie co. Nie liczą się ideały i w sumie nikt tego nie wymaga. Ale nie liczą się nawet podstawowe normy etyczne. To już jest niepokojący sygnał.
Oczywiście, generalizują. I wyostrzam jednocześnie. Można spotkać ludzi odpowiedzialnych, wiedzących czego chcą i do czego dążą, uczciwych, otwartych, miłych, a przynajmniej taktownych. Niestety nadal są oni wyjątkami, bardzo nierozumianymi przez resztę. A niezrozumienie prowadzi najczęściej do izolacji. Ale to nie jest tematem tego felietonu. Jednak miło spotkać takie osoby i zamienić z nimi kilka słów. Wtedy się wie, że jednak pozostanie coś więcej niż to co jest z wierzchu.
Pokolenie ’89 mimo szansy przed nimi postawionej, nie wybija się przed szereg. Zapatrzenie w wyścig szczurów i makdonaldyzacja (ja nazwałbym to outsourcingiem) wszystkiego czego się da doprowadzi prędzej czy później do zatarcia szlachetnych wzorców, co dobrze widać na przykładzie innych krajów, gdzie inne pokolenia, szybciej, osiągnęły to samo. Ja, mimo iż jestem członkiem tego pokolenia, wcale się nim nie czuję. Stoję z boku i tak jest lepiej. I nagłaśniam problem. Owszem, nie robię nic w kierunku poprawy. Też kiedyś byłem młody i chciałem zbawiać świat. Teraz już nie. Ale nagłaśniam problem. Bo gdybym tego nie robił, faktycznie byłbym typowym przedstawicielem pokolenia ’89. Egoistą.

99% ludzi to egoiści:) To normalne, naprawdę:) Zresztą nawet ludzie, którzy pozornie robią coś dla innych, często robią to dla siebie..
Trudno żeby każdy był Janem Pawłem II. Tak nie jest i nigdy nie będzie. A jak komuś się nie podoba, musi zmienić planetę.
Zmarnowane szanse… muszę się nie zgodzić są ludzie którzy na prawdę dobrze z nich korzystają i to wcale nie są wyjątki. Znam całą masę ludzi w moim wieku którzy posiadają masę wiedzy bądź są artystami lub robią cokolwiek innego co ich pasjonuje. Fakt nasze pokolenie nadużywa alkoholu itp ale młodsze pokolenia bawią się już w narkotyki więc czym sa nasze „zmarnowane szanse” wobec ich zmarnowanych żywotów?
Mi nie przeszkadza jak jest.
Chodzi oto, ze egoistą jest każdy, ale ostentacyjnym egoistą już nie. Niestety młodzi ludzie to powiedzmy „demonstrujący się wkoło” egoiści.
@Ozi – no właśnie, to są Twoi znajomi. Obracasz się w towarzystwie takich osób i wydaje się to normą. Ale jak spojrzysz przekrojowo na ten rocznik (pokolenie) to już wcale nie jest tak różowo. Poza tym, ilu z nich jest prawdziwymi artystami a ilu jedynie podąża za modą (nie oskarżam i nie osądzam nikogo)?
Młodsze pokolenia? Jak wiadomo entropia zawsze rośnie.
Święta prawda Nievinny!
Podobnie, wg mnie, problemem owego „nowoczesnego” pokolenia jest to, że ci ludzie często nie wiedzą nawet po co żyją, gdzie podążają, nie mają pojęcia jak żyć i czego doświadczać. Ignorancja i wyścig szczurów. Liczą się tylko ci, co mają lepsze fury, nowsze komórki i oczywiście bogatszych rodziców, którzy im wszystko wykładają pod nos.
Mało który z tych leniwców wie, co to znaczy honor, ideały czy szacunek. Za parę groszy dali by się zgnoić i zeszmacić, byle by nie wypaść gorzej w oczach znajomych… Smutna prawda…
Ja nie jestem nastolatkiem, ani nie mogę o sobie powiedzieć że mam kopę lat za sobą, bo zaledwie minęło ich 32.. :) Ale jakoś nie trawię tego „nowego” pokolenia.
Oczywiście nie kategoryzuję wszystkich dookoła – to tylko taka pobieżna opinia. Mam również znajomych godnych zaufania z tego postkomunistycznego pokolenia – ale to wyjątki :)
witam,
no cóż 10 lat temu dla regionalnej gazety podobny tekst, w sumie co do wniosków się on nie różnił – . mi najbardziej było żal ze bylem zbyt młody podczas transformacji ustrojowej, aby coś zdziałać na własną rękę, było wtedy pełno miejsca na rozmaite biznesy, działalności, bycie pierwszym w jakiejś dziedzinie w Polsce, czy nawet w mieście, gminie, regionie. wystarczyło mieć dobry pomysł, trochę grosza i chęci. wszystko było nowe i wszystko się bo niczego nie było tak naprawdę.
co do obecnej generacji to nie wypowiadam się bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia. ale żyjąc sporo lat poza granicami kraju w USA i UK nic mnie nie zdziwi już, wiem ze z biegiem lat wszystkie społeczeństwa będą się stapiały w jedna masę, zunifikowana, konsumencka, niemyślącą dalej niż o jutrze, bez pamięci o tradycji, historii, religii i tych wszystkich rzeczach, które ciężko materialnie wycenić.
właśnie zauważyłem ze obcina słowa które wziąłem w znacznik. ale za bardzo sensu nie wypaczyło :/
Wydaje mi się, Maciek, że jesteśmy z tego samego pokolenia, tzn. w czasie przemian w latach 90. miałem kilkanaście lat.
Moim zdaniem był to trudny okres, czas kiedy jak ktoś miał nowego Mercedesa, Audi czy BMW to najczęściej był z mafii, był złodziejem, w najlepszym razie politykiem. Ale politycy to też przeważnie złodzieje. Czas, kiedy strach było wyjść w nocy na ulicę, bo można było dostać po prostu w ryj, a Policja bała się swojego cienia. Tak było moim zdaniem przez całe lata 90.
Dzisiaj jest pod tym względem znacznie lepiej, Policja jest silna, dość odważna i chyba całkiem skuteczna. Do tego firmy ochroniarskie mają wręcz swoje małe armie, w co drugim sklepie alarm, monitoring, patrol interwencyjny w ciągu 5 minut.
Zasadniczo jak ktoś ma więcej kasy, nie musi się obawiać, że ktoś zażąda haraczu i nie ma się komu poskarżyć. I można się czuć względnie bezpiecznie.
A szanse moim zdaniem zawsze były, są i będą. Tylko nie każdy potrafi je wykorzystać. W latach 90, pamiętam sytuację, jak ktoś kupił sobie Hummera, pierwszego w Polsce, i mówili o tym przez tydzień w RMF. Dzisiaj w głupim Olsztynie i okolicach jeżdżą co najmniej dwa, ostatnio pojawił się nawet sportowy Bentley i Porsche Turbo. Czyli jednak ludzie wykorzystują swoje szanse. Co więcej, jak ktoś kupuje sobie dzisiaj nowe BMW, wcale nie oznacza, że zarobił na nie nielegalnie. Zresztą BMW to już dzisiaj żadna furora…
W moim przekonaniu obecne pokolenie 20-latków ma znacznie lepsze perspektywy niż np. moje. Państwo jest coraz bardziej bezpieczne, praworządne (tak, tak!) i coraz bardziej bogate.
A że brakuje pięknych ideii? Że tylko fura, skóra i komóra?
Że każdy tylko myśli aby zbudować/kupić duży dom, i mieć dobry samochód? A jak już to ma, to się cieszy i chleje wódę przy kiełbasie z grilla? Co w tym złego? Co więcej, jest to moim zdaniem normalne.
Jak ktoś szuka idei, niech się zapisze do Greenpeace, kółka różańcowego, pomaga bezdomnym, służy do Mszy Świętej w niedzielę, albo przynajmniej wysyła płatne SMS na zakup aparatury medycznej dla dzieci niepełnosprawnych.
Ale zachowajmy trochę powagi i nie oczekujmy, że każdy będzie Matką Teresą z Kalkuty. Bo prawda jest taka, że większość osób nie potrzebuje żadnych wzniosłych idei. Nie są im do szczęścia potrzebne.
Być może dlatego, że na ideach trudno zarobić.
Jeszcze taka myśl..
Prawdopodobnie piszesz, Nievinny, przez pryzmat swoich kolegów i koleżanek z roku. To nie jest dobry punkt odniesienia. Jak będziesz kończył studia (jeżeli je skończysz), połowy tych ludzi już dawno nie będzie na uczelni. Tak jest praktycznie na każdym kierunku. Poza tym ludzie, którzy robią ciekawe rzeczy, niezależnie czy studiują czy nie, generalnie nie klepią o tym na lewo i na prawo.
Wysil się trochę, poszukaj, pokaż że jesteś coś wart, a na pewno znajdziesz fajne towarzystwo.
Wydaje mi sie ,ze problemem tego pokolenia jest wlasnie konsumpcja.Jak pisal Zulawski-brak mu wilczkowatosci.Mlodzi ludzie maja bardzo duzo i wcale tego nie doceniaja.Wiec o co maja walczyc? Nie chce sie.To wlasnie bieda motywuje i jest motorem a w dobrobycie sie gnusnieje.
Ja natomiast nie uważam aby konsumpcja była problemem. Problemem byłby brak konsumpcji. Młodzi ludzie mają bardzo dużo, o wiele więcej niż miałem ja i z pewnością tego nie docenią, nie wymagajmy od nich żeczy niemożliwych. Ale czy to źle? Niech się cieszą z tego co mają, o to przecież walczyli i na to pracowali ich rodzice.
Generalnie zawsze jest tak, że większość każdego pokolenia nic nie robi. Więszość moich znajomych nic nie robiła: siedzenie przed blokiem, telewizja, imprezy, od czasu do czasu podryw, jakaś szkoła, jakis zawód, pierwsza praca. Teraz nie mogę się nadziwić gdy widzę po latach znajomego, który ładnie ubrany idzie do kościoła z dzieckiem (pewnie już na wywiadówki chodzi) pamiętając jak jeszcze niedawno sam chodził do szkoły a przenajmniej starał się i robił takie żeczy, że pewnie dziecku nigdy o nich nie powie.
O co mieliby walczyć? Każdy chciałby być poprostu szczęśliwy i co weekend robić grilla. To chyba o to walczyli nasi poprzednicy i chwała im za to.
Fakt, młodzież chleje, nie uczy się, nic nie myśli, zwłaszcza o przyszłości ale z tego co wiem zawsze tak było i zawsze rodzice narzekali a obecne pokolenie wcale nie jest gorsze od poprzedniego. Poza ważnymi historycznie momentami jak walka o wolność i nieodległość ideały zawsze były ważne dla elit ale nie wymagajmy aby większość społeczeństwa stała się chodząca elitą. Co nie znaczy, że elity nie są potrzebne.
Nie twierdzę, że większość ma być elitą. Tu chodzi tylko o szacunek Szacunek do ludzi, którzy im to umożliwili i szacunek do samych siebie.
Może znowu odzywa się mój idealizm, a może po prostu przykro mi patrzeć jak moi mniej lub bardziej dobrzy znajomi nie tyle marnują sobie życie, co namnażają sobie coraz więcej problemów (sami sobie je tworzą).
Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba z tego mądrze korzystać. Niestety mądrości brakuje.
Ale ja zajmuję tylko stanowisko. Nie twierdzę, że każdy musi mieć ideały. Problem w tym, że takich ludzi jest coraz mniej. To już nie jest te 5%, tylko 0,5%. I to ma tendencje malejącą. Ale mi to nie przeszkadza. Co nie oznacza, że muszę przejść obok tego obojętnie.
Cóż, nie ma znajomych idealnych. Nie mówię, że wszyscy są tacy. Jest sporo osób ambitnych, ale skupiają się tylko an studiach, a nie an innych możliwościach. Ambicją nie jest zrobić coś konstruktywnego a dostać 5 z kolokwium. Ale to moje odczucia i nie mają związku z notką.
Poza tym bardziej utożsamiam się ze społecznością Forex niż społecznością studencką.
A i jeszcze jedno – może chlanie, prostytuowanie się i obżeranie kiełbasą przy grillu to norma. A może nie. Ale może warto napisać o tym parę słów…
To jeszcze kilka słów na temat obecnego pokolenia 20 – latków..
Moim zdaniem, to pokolenie jest znacznie lepsze niż np. moje. Moje pokolenie, czyli ludzie 28-35 lat, jest chyba jednak trochę skrzywione poprzez lata 90., kiedy po prostu było ciężko, nowy ustrój dopiero się tworzył, a żyć jakoś trzeba było. I praktycznie nikogo to nie obchodziło , bo każdy się ratował jak tylko mógł. To przecież czasami była wręcz walka o przetrwanie.
Fajnie się mówi o ideałach, jak się ma pełną lodówkę żarcia, i 10 k na koncie…
Dlatego osoby w moim wieku są przeważnie nerwowe, zmęczone, może nawet zniszczone życiem. Ludzie zniszczeni przez życie chociaż mają zaledwie 30 kilka lat. Ale przynajmniej mają większy lub mniejszy dom, i nowego Opla Astrę. Jeszcze całkiem niedawno to był szczyt marzeń…
Dzisiejsze dzieciaki mają znacznie lepszą sytuację, np. zakładasz firmę i możesz na start dostać 40 k PLN z UP bezwrotnie. Co więcej, badania socjologiczne wyraźnie pokazują, że pieniądze spadają w hierarchii wartości, i na pewno są niżej niż np. 10 lat temu. Więc ja bym jednak nie przesadzał że jest aż tak źle.
Bo jest na pewno lepiej niż w latach 90- tych. I to chyba pod każdym względem.
P.S. Ja oczywiście nie widzę w prostytucji nic złego, ale mój pogląd jest chyba znany.:)))))))))))
Jestem z roku 87 też coś powiem, toż to moje pokolenie. Lecz nie wiem czy jest to inne pokolenie od poprzednich
Jestem z małej miejscowości, odczułem pewne braki lat 90. Być może moi rodzice nie byli (nie są) tacy przebojowi, obrotni i nie do końca umieli zadbać o swoje. Niby norma, ale jednak wynosi się coś z domu. Bo większość wynosi z domu tą mentalność której się nauczyła. Przykładów jest tysiące, rodzice przekazują swój bagaż doświadczeń, swoje lęki i swoje przesądy i to czyni przyszłe pokolenia takimi jakie są. Jak mówi Robert Kiyosaki świat się zmienia a ludzie nie do końca. Lęki rodziców przechodzą na dzieci, choć one mogą głośno manifestować że one są te wyjątkowe.
Wspominamy o jednostkach, a ja mam takie odczucie że takimi jednostkami są osoby które coś zmieniają. Nie idą w uparte wartości rodziców. Potrafią się zmienić, tak takich ludzi jest naprawdę mało a chwała rodzicom którzy im w tym pomagają. Oczywiście nie finansowo lecz mentalnie. To są naprawdę jednostki.
Są i tacy którzy myślą że są tymi jednostkami. Łatwo można ich rozpoznać, często po tym jak przechwalają się nie do końca udanymi wyczynami. A rozejrzysz się w wokół, a zauważysz mnóstwo takich ludzi. Są niemili, zadufani w siebie i są ignorantami, szczerze nie lubię takich ludzi choć często lubię ich za tą ich ignorancje bo to idioci i jest z czego się śmiać w towarzystwie . Jak dla mnie ignorancja równa się idiotyzm. ( jeśli już wiesz wszystko to znaczy że jesteś idiotą)
Przyszłe może i już obecne pokolenia zetknęły się już z czymś nowym, może wcześniej tak nie było. Telewizja uczy od najmłodszych lat jaki powinien być człowiek. Często jak oglądam programy ze stanów to większość ludzi występujących w tych przeróżnych, często idiotycznych programach kompletnie się od siebie nie różni. Mają kolorowe fryzury, nowoczesne ubrania a siano w głowie. Jak zauważyliście telewizja w USA reklamuje homoseksualizm, taka moda u nich i to nic dziwnego to jest bardzo nowoczesne. Nie mówię o wszystkich Amerykaninach czy o ludziach z zachodu. Bo i tam można spotkać wspaniałych ludzi. Mówię raczej o ludziach, których rodzice byli zbyt leniwi żeby wychować swoje dzieci. Wychowali tam całe masy niedojrzałych debili. Nie są przygotowani całkowicie do życia, bo wychowała ich telewizja na modzie, na stylu życia i na konsumpcji. Idealni niedorozwinięci niewolnicy, nigdy nie dowiedzą się dlaczego tak jest, nie nauczą niczego swoich dzieci, bo im też wszczepią tego samego kurwika w oczy.
U nas jeszcze tak nie ma, ale powoli do tego dąży. Dzieci dresy :D mówią o honorze ulicy, ale co to za honor gdy pięciu okłada jednego żeby mu zabrać telefon. Zapewne poznaliście już takich ludzi, którzy jakimś cudem przeszli przez szkołę średnią. Szybko wyjechali na zachód i w okresie świątecznym bujają się w używanym golfie z Niemiec, w którym siedzi grupka gburów, zwykłe blachary, i gra muzyka z radia (Pioner) zakupionego u brata, szwagra, czy u kuzyna gdzieś okazyjnie
A pseudo artyści? Nic nie osiągają , przechwalają się w towarzystwie jakie to oni dzieła znają jakie to oni utwory umieją ile to oni dzieł poznali, jacy to oni ach i och . Gdy przyjrzysz się im z bliska, to okaże się że jedyną rzeczą którą osiągnęli jest nieumiarkowany pociąg do alkoholi czy problem z proszkami, przecież w imię idei, myśli poznania .
Co jest tym czynnikiem , ja myślę że dojrzałość. Nie musimy hołdować tym samym ideom iść tymi samymi ścieżkami, leczy powinniśmy byś zdeterminowani a przy tym zauważyć innego człowieka.
Czego nie nauczyliśmy się od wcześniejszych pokoleń ? Chyba w okresie między wojennym istniał taki schemat wyższej inteligencji . Tamte pokolenia miały coś w sobie z inteligencji czy tradycji, może to był honor.
Co dał nam komunizm? Mentalność czy leży czy stoi pierwszego się należy. No i debilizm był nagradzany, kto umiał mocno klaskać na wiecach i pałować na ulicach miał zapewnioną pozycję w partii. Ludzie bez wykształcenia często zachłyśnięci prestiżem partii, który dawała drogę rozwoju dla człowieka z ludu, aby jedynie przytakiwał i był brutalny wobec jakiegokolwiek formy sprzeciwu. Całe szczęście tacy ludzie już odchodzą.
Co jeszcze o naszych pokoleniach jak i o całych masach ? Otóż ludzie często kierują się jakimiś śmiesznymi opiniami. Taki fajny przykład, pewnie już wam znany schemat młodego nastolatka, który idzie na wydział informatyczny, bo on lubi grać. A tu nagle okazuje się, że komputer nie służy tylko do grania , normalnie szok .
Co wy tego grilla się uczepiliście, ja lubię karkówkę z grilla i wódkę przy grillu :D A Dziś była wódeczka ale bez grilla :D stąd takie domorosłe przemyślenia
Szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiej odezwy i takich argumentów :D
A teraz tak. Nie zamierzam nikomu niczego udowadniać. Ja po prostu zauważam i nie uważam tego za dobre zjawisko, że skoro te pokolenie miało/ma większe możliwości niż poprzednie, nie jest skazana na pewne wzorce myślowe i faktycznie, zmienia się, to powinno być widać tego efekty. Może za wcześnie by to oceniać, ale skoro pokolenie ma większe szanse a nie widać tej „ponadprzeciętności” (to za duże słowo, raczej należy użyć: większe efekty) to siła rzeczy jest to takie z-downgrade-owanie ludzi. Mogą więcej a nie robią, co oznacza, ze im się nie chce. I nikt mi nie powie, ze to jest dobre.
Bo można coś zrobić/zmienić. Może nie rewolucję, ale się da. Skoro właśnie to zrozumiałem i przeszła mi ta obojętność to uważam, że zaznaczenie tego problemu jest słuszne. Kropka.
Co do prostytuowania się. Może nie jestem odpowiednią osobą do stwierdzenia następnego zdania, ale uważam, ze powinno to zostać powiedziane. @Jason – będziesz miał córkę to zrozumiesz.
Dyskusja o dziwkach nie ma sensu, bo bogaty nigdy nie zrozumie biednego. Ale oczywiście na pewno wiesz, że dla niektórych dziewczyn praca w agencji jest w zasadzie jedyną szansą na ukończenie dobrych studiów, choćby na Uniwersytecie Warszawskim czy SGH. I to naprawdę nie są jednostkowe przypadki…
Ale przecież o tym wiesz, bo jesteś ojcem. :D
Bo chyba nikt nie jest tak głupi, żeby myśleć że dziewczyny pracują w agecnji dla przyjemności???????
Każdy orze jak może, nie każdy godzi się na śmieszne 2000 tys. pensji a skądś tą kasę trzeba brać…
Tyle z mojej strony o agencjach towarzyskich.
Nie skasowało się, tylko nie wiem czemu wylądowało w SPAMie.
Cóż każdy ma własne poglądy na ten temat. Absolutnie nie uważam, że pracujące tam kobiety robią to dla przyjemności. Może i moja wina, bo źle się wysłowiłem. Agencje agencjami, gelerianki geleriankami a życie życiem. Co nie zmienia faktu, że takie coś jest krzywdzące dla każdego rodzica nie-patologicznego, przynajmniej w naszej kulturze.
Ojcem nie jestem i całe szczęście. A z usług agencji nie muszę korzystać.
Ale nie każdego rodzica obchodzi los jego dziecka. Niektórzy jak kończą 18 lat, dostają w domu kopa na rozpęd, ewentualnie „dobre słowo”. I jakoś muszą sobie radzić, a jak sobie nie poradzą, wylądują jako bezdomni na Centralnym. To są prawdziwe historie i prawdziwe życie. Poza tym brak pieniędzy nie oznacza braku aspiracji, ambicji, czy chęci osiągnięcia czegoś, choćby skończenia dobrych studiów. A już na pewno nie oznacza braku inteligencji.
Sorry, że taki syf na Twoim blogu, ale sam zacząłeś temat prostytucji. A jak komuś brakuje ideałów, to najlepiej pomóc drugiej osobie, która rzeczywiście pomocy potrzebuje.
I na pomoc zasługuje.
I nikomu o tym nie mówić, bo takich rzeczy nie robi się dla poklasku. Tylko dla drugiego człowieka. To są moim zdaniem najpiękniejsze ideały jakie można mieć.
Taka mała dygresja mi przyszła do głowy, porównać pokolenie nawigatora z 2004-2007 z obecnym :D
Czytając wątki z tamtych czasów czuć poziom, widać, że na forum było więcej zawodowców i pasjonatów, niż obecnych dzisiaj wyjadaczy ochłapów. O cholera Yigrashill jesteś jednym z nich :D wstyd :>