„Giełda, wolność i pieniądze. Poradnik spekulanta” autorstwa Van Tharp’a to jedna z niewielu książek o tematyce inwestowania, do treści której naprawdę trudno znaleźć zastrzeżenia. Porusza ona najważniejsze aspekty zarówno psychologii inwestowania jak i budowania systemu. Jednak jeśli ktoś myśli, ze znajdzie w niej gotowe rozwiązania, bardzo się myli. Książka o tyle mnie ujęła, ze pokazuje gdzie szukać odpowiedzi, a nie podaje wszystko jak na talerzu. Nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł tez i paru wad.
Gdy pierwszy raz czytałem tę książkę jakiś czas temu skupiłem się głównie na aspektach psychologicznych w niej poruszanych. Czytają ją niedawno po raz drugi, skupiłem się na szczegółach budowania strategii. Dlaczego? Bo niedługo zaprzęga teorię fal Elliotta do konkretnej pracy a nie tylko do analiz. Sam autor radzi by przeczytać ją 4 czy 5 razy, ja jednak poprzestanę na dwóch. Uważam, że w moim wypadku zamierzenia autora zostały już zrealizowane. Jednak trzeba zaznaczyć, że to nie jest książka dla każdego. Nie polecam jej początkującym, co może budzić zdziwienie. Uważam, że trzeba mieć już jakieś obycie z rynkiem, poznać go, poznać różne metody, by móc skorzystać z wiedzy zawartej w tej książce. Początkujący po prostu nie docenią/nie zrozumieją jej przesłania. Polecam ją dla średniozaawansowanych inwestorów, bo oni najwięcej na niej skorzystają. Zaawansowani inwestorzy wiele zawartej w niej wiedzy świadomie lub nie już stosują, ale powinni ją przeczytać ze względu na niuanse. Także grupą docelową są średnio- i zaawansowani inwestorzy czy spekulanci.
Książka została wydana 1999 roku w Stanach, w 2000 roku w Polsce. Można ją nabyć w księgarni maklerska.pl za około 85 zł. Liczy sobie 264 strony, 13 rozdziałów podzielonych na trzy części. W pierwszej z nich Tharp opisuje aspekty psychologiczne, druga wprowadza w pojęcie systemu, a trzecia precyzuje jego elementy. Nie ma co wymieniać tu szczegółowo wszystkich treści, po prostu warto je przeczytać. Szczególnie polecam rozdziały 2,3,9,10 i 12. Oprócz dwóch pierwszych nie powinno się ich czytać w oderwaniu od kontekstu. Ciekawa jest też lista zalecanych lektur. Z pewnością zajrzę do kilku pozycji, które rozwijają tematy psychologiczne i skupiające się na zarządzaniu pieniędzmi.
Trudno się nie zgodzić z tym co pisze Van Tharp. Przed przeczytaniem książki po raz pierwszy miałem średnią wiedzę na temat spekulacji i budowy systemu. Udało mi się stworzyć całkiem pasujący do moich kryteriów system, który generuje jakieś profity. Po przeczytaniu książki byłem Zaskoczyny jak wiele postulatów Tharp’a realizowałem sam mniej lub bardziej świadomie. Może dlatego ta książka nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Wiedziałem, że ważne jest wyjście z rynku, choć nie nadawałem mu jeszcze wyższej rangi niż wejściu (traktowałem na równi). Wiedziałem też, że zarządzanie pieniędzmi jest ważne, ale słowa Tharp’a powiększyły moją wiedzę. Wiedziałem też, i z tego jestem bardzo dumny, że system musi po prostu do mnie pasować. Ale to wydaje mi się dość intuicyjne.
W zasadzie Tharp zebrał tylko naturalne prawa rządzące rynkami, a właściwie psychiką inwestorów i ubrał je w słowa. Do większości treści w książce trader dochodzi sam podczas swojego rozwoju. Oczywiście płaci za to ciężkie pieniądze (tracąc je) i poświęca swój czas, a ponadto do takich wniosków dochodzi po kilku latach, a nie po kilku dniach. Dlatego ta książka jest tak dobra. Ale żeby traktować ją jako prawdę objawioną i wejść na wyższy poziom fascynacji – to już trochę przesada. Rozumiem, że dla niektórych mówi ona o czymś zupełnie nowym i powoduje pewną sprzeczność i fascynację, ale jak już pisałem – to wynika tylko i wyłącznie z etapu rozwoju jako tradera.
Do zalet tej książki można zaliczyć:
- łatwy i przystępny język
- zwrócenie uwagi na najbardziej podstawowe problemy tradingu
- promowanie rozwiązań najprostszych oraz pewnej dozy sceptycyzmu
- skonfrontowanie z rzeczywistością kilku systemów transakcyjnych
- wytknięcie błędów nie tylko traderów ale i ludzi sprzedających systemy
- „ubranie w słowa prawd oczywistych”
Niestety książka ta ma też kilka wad:
- najbardziej promowane zagadnienie – zarządzanie pieniędzmi – zostało potraktowane tylko jak wstęp do tematu
- koncepcje niestandardowe takie jak sieci neuronowe czy transakcje spread, zawierają dość szczegółowy opis, ale zbyt mało odniesień do książek traktujących o temacie
- ciągłe wspominanie o „jego seminariach”
Z promowaniem własnych seminariów spotykam się praktycznie w każdej książce zza oceanu, traktującej o zarabianiu pieniędzy. Nie ma tego w pozycjach czysto naukowych, np. u Hull’a czy Fabozziego. Po prostu mnie to drażni. Jeśli chodzi i zarządzanie pieniędzmi to spodziewałem się czegoś więcej, niż tylko 2 użytecznych koncepcji (które wystarczają w 90% wypadków). Myślałem, że poznam tam prawdziwie ciekawe i nieskomplikowane koncepcje, np. piramidowania zyskującej pozycji itp. Jednak mimo tych drobnych wad, tę książkę polecam każdemu, kto chce zarobić pieniądze na Forex, a tym bardziej jeśli wiąże z nim swoją przyszłość.

A moim zdaniem to jest książka zdecydowanie dla początkujących, chociaż zależy jak definiujemy początkującego. Ja wciąż uważam siebie za osobę początkującą:)))
Książka jest przeznaczona dla osób początkujących choćby dlatego, że ja w niej nie dostrzegam jakichś wyjątkowo zaawansowanych koncepcji. Abstrahując od prezentowanych metod inwestycyjnych (które momentami trudno uznać nawet za metody inwestycyjne), nawet koncepcje psychologiczne, które moim zdaniem, stanowią główną i w zasadzie jedyną wartość książki, są dość proste. Na pewno nie trzeba mieć doktoratu z psychologii, aby je zrozumieć.
Największą wartością tej książki jest moim zdaniem definicja Świętego Graala, i wyraźne powiedzenie czym on nie jest. Jest to moim zdaniem kwestia kluczowa, i każdy kto podchodzi choć trochę poważnie do swoich inwestycji, musi ją znać. Bo trudno uznać kogoś za poważnego inwestora, jeżeli nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego większość przegrywa?
Nawet jeżeli sam wychodzi na plus, brak świadomości przyczyn dlaczego tak się dzieje, świadczy co najmniej o amatorstwie.
Największym problemem tej książki jest moim zdaniem fakt, że dużo osób jej po prostu nie zrozumie, a nawet jeżeli, to nie będzie umiała wprowadzić teorii Świętego Graala w życie, co na jedno wychodzi. Cóż, tak bywa..
Dlatego uważam, że książka jest przeznaczona głównie dla osób z zacięciem psychologicznym albo przynajmniej posiadających „otwarty umysł”. Jeżeli ktoś postrzega świat zewnętrzny tylko przez pryzmat wzorów matematycznych, ignorując tak ważne zjawiska jak emocje i uczucia( które tak naprawdę decydują o wszystkim i determinują wszystko, również to że ktoś postrzega świat przez pryzmat wzorów matematycznych), powinien, moim zdaniem, trzymać się od tej książki z daleka. Więcej szkody niż pożytku…
P.S. Najlepsze rozdziały to moim zdaniem 1 i 2, ze wskazaniem na rozdział 1.:))))))))))))))))))
Początkujący – ktoś, kto dopiero poznaje rynek, zapoznaje się z technicznymi aspektami (np. różnica między bid i ask, czym jest dźwignia itp.), testuje konto demo lub niskie kwoty w realu. Nie ma sprecyzowanej strategii, poznaje metody AT czy AF czy AB. Nie buduje z nich spójnego systemu, ale ma zarys trading planu. Stara się rozwijać w tym kierunku, ale niekoniecznie traktuje to poważnie.
Może jestem okrutny, ale po prostu taka osoba nie zrozumie głównego przesłania tej książki. Po prostu wyda mu się zbyt absurdalna, zbyt nie logiczna. Dlatego trzeba trochę poznać rynek, być może dostać od niego „kopa”. Potem rozumie się jak takie rzeczy są ważne, a nie jakaś „magiczna koncepcja”. I po prostu właśnie tak uważam – nie jest ona dla wszystkich.
Abstrahując od pojęcia Świętego Graala, choć moim zdaniem autor użył jej by go zrozumiano, książka wskazuje nam gdzie szukać odpowiedzi na nasze pytania. Po prostu pokazuje meritum problemu.
Co do matematyki, wzorów itp. Każdy ma prawo myśleć jak chce i jeśli zarabia pieniądze to nic nam do tego. Faktem jest, że znajomość matematyki wyższej nie jest potrzebna, ba może wręcz utrudniać.
Domyślam się do kogo pijesz, ale to przecież widać, że ta osoba ulega obciążeniom oceny, właśnie ze względu na zbyt duże obciążenia wiedzy matematycznej i ślepa wiara w jej wszechstronność i nieomylność. I być może tak jest, ale nie stosuje się krowy do szukania trufli.
Nie, ja nie piję do nikogo. Po prostu chodzi o szersze spojrzenie na rynek i tyle. Tom Basso też wykorzystuje zależności matematyczne na giełdzie, co jednocześnie nie przeszkadza mu brać udziału w seminariach dr Van Tharpa czy wypowiadać się na potrzeby książki. To nie jest kwestia matematyki, ale określonego podejścia.
Dlatego uważam, że wiele osób nie zrozumie tej książki NIGDY.
Bo jak powiedział Albert Einstein:”Łatwiej rozbić atom niż przesąd.”
Muszę się zgodzić z Nievinnym, bo również uważam, że książka nie jest dla początkujących. Idee w niej zawarte idealnie pasują do koncepcji rozwoju średnio zaawansowanych inwestorów.
Amator parzy na rynek jesdynie pod względem dużej skuteczności. Słowa typu emocja i psychika na giełdzie są całkowitą abstrakcją, nie mówiąc już o metaforze świętego Grala.
Jak czytałem a raczej próbowałem przeczytać ją rok temu myślałem że autor prawi farmazony, nie opisuje wskaźników, czy metod inwestycyjnych. Teraz jak jestem na poziomie średnio zaawansowanym, wiem jak bylem daleki od prawdy. To Świetna książka
Już nie mogę się doczekać recenzji książki dr. Alexandra Eldera…
Nievinny czytasz może książki pana Koyisakiego ?
Bogaty Ojciec biedny ojciec ? (nie o giełdzie, ale są dość fajne)
Jason – ale myślę, ze trochę nawiązujesz do tego co na forum. A jak nie to chcę żebyś nawiązywał. Wtedy moje słowa mają sens. Bo tak to jest jak się zapatrzy w jedno, wtedy próbuje się zanegować lub ignorować (mniej skrajne przypadki) wszystko inne.
Cóż recenzja książki Eldera będzie jak każda inna recenzja. Skonfrontuje jej plusy i minusy. Nie ma książki idealnej, ale są książki wiele wnoszące. Nie ma co ukrywać zarówno dzieła Van Tharpa i A. Eldera takie są.
Yigrashill – doskonale zrozumiałeś o co mi chodzi. Jason – Ty też. Wielu ludzi z niej nie skorzysta, bo nie zrozumie tego, że to jest droga. Bo gdyby to rozumieli to w każdym kraju, gdzie jest wydana byłoby setki geniuszy. Bo naprawdę da się odnaleźć siebie.
Czytam różne książki, ale czas, czas, czas mnie ogranicza. Teraz np. czytam makroekonomię tak dla siebie, zarządzania i co nieco o analizie (a w zasadzie robię zadanka) – studia. Kiyosaki generalnie ma przesłanie „zrób coś z tym” i to jest fajne.
Bardzo mi się podoba cytat z Roberta Kiyosakiego u Van Tharpa:
„Kto nie popełnia błędów, oddala się od mądrości. Kto chce mieć zawsze rację, popada w skostnialość.”
Co do forum Nawigator.. Co tu nawiązywać? Temat losowego otwierania pozycji jest moim zdaniem dość ciekawy, ale wystarczy przeczytać co oni nawypisywali w tym wątku. To przecież przechodzi wszelkie pojęcie.
Z drugiej strony, tego typu wypowiedzi są dla mnie dowodem, że niektórzy nie rozumieją co jest naprawdę ważne. Jednak na tym ich wartość się kończy.. Co tu rozwijać? Do czego nawiązywać?
A może jeszcze cytować?????? Chyba żart…
A co do odnajdywania samego siebie to większość osób nie ma z tym problemu. Naprawdę. Ale to nie jest, Nievinny, kwestia geniuszu. To jest po prostu kwestia dojrzałości.
Tzn „geniuszu” powinno być w cudzysłowie. Mea culpa, źle użyłem tego słowa. Chodziło mi o skutecznych traderów :)
Temat losowego otwierania pozycji jest ok, tak samo jak temat „Wielkie szkolenie”. Z tym, że odbiorcy „zaniżają” poziom tego wszystkiego. Tak jak z większością mądrych tematów na forum. Matematyka, emerytury, „posiadanie racji” – to wypacza cały dorobek forum.
Najciekawszy może być wątek „emerytura 20 zł w świetle matematyki”..
Ale w sumie nie jest aż tak źle, czasami jest nawet dość spokojnie i bez ekscesów. A wątki typu Bossa Fx nawet przydatne…
Zasadniczo, to co zwykle. :D