Czasem sporą grupę inwestorów czy spekulantów nachodzi pewna refleksja. Mianowicie, stwierdzają, że transakcja była by udana lub „lepsza”, gdyby nie przeoczenie drobnego szczegółu. Ot, nie spojrzeli na wskaźnik potwierdzający, nie zauważyli dodatkowej prowizji, pomylili się przy obliczaniu czegoś. Ba, takie sytuacje dotyczą życia codziennego, nie tylko inwestowania. Ja jednak postanowiłem je opisać w kontekście spekulacji/inwestycji, bo to dla nas jest najważniejsze.
Przykładów z życia można by zaczerpnąć setki a nawet tysiące. Ja jestem w stanie podać kilkadziesiąt w na podstawie ostatniego tygodnia. Pochwalę się kilkoma, a co! Najbardziej obciążające to durne błędy z egzaminu MPW (los nierozstrzygnięty, nie ma jeszcze decyzji w sprawie odwołań) zarówno z przedniego jak i tego roku. Inny? Kolokwium z algebry. Błąd w znakach i zadanie poszło się… Wczoraj? Ktoś znajomy sprawdzał rozkład autobusów, popatrzył na dzień powszedni, zamiast na niedziele. Skutki spore. Ja sam, dziś rano nie zauważyłem, że eurodolar wybił się z progu zmienności, co pomogłoby mi otworzyć pozycję daytrading-ową. Mogłem to zrobić w okolicach 7 rano, przed wyjściem na uczelnię, ale nie zauważyłem dość oczywistego faktu (ostatnio ta metoda przeżywa renesans w moim wykonaniu).
Teraz, gdy znamy już kilka przykładów, warto zauważyć typowe błędy specyficzne dla inwestorów i spekulantów oraz zająć się ich eliminacją. Oto lista najbardziej typowych błędów:
1. Pomyłka w obliczaniu poziomów docelowych, szczególnie, gdy nie robi za nas tego komputer (czasem liczę za pomocą kalkulatora).
2. Brak ustawienia SL od razu przy wejściu (oczywiście jeśli technicznie możemy).
3. Pobieżne przeglądanie wykresu, bez zagłębienia się w szczegóły, by poznać tylko sytuację na rynku. Czasem szczegóły mogą dać nam okazję.
4. Wszelkie literówki, zmiany przecinka, kropek, znaków, list wybierania podczas wprowadzania parametrów (można czasem pomylić stronę rynku :D).
5. Niedoszacowanie ryzyka, tj. skupienie się na tylko kilku podstawowych rodzajach (często na jednym) i pominięcie tych mniej znaczących, szczególnie elementu losowego.
6. Nie uwzględnianie kosztu alternatywnego.
7. Brak poszukiwania kontrargumentów do swojego view na rynek.
8. Otwieranie pozycji bez nawet wstępnego sygnału.
Jak widać pokazane tutaj błędy nie są jakimiś skomplikowanymi czynnościami. Można rzec, że to są pierdoły, ale takie pierdoły, które mogą namieszać. Wynikają głównie z naszej nieuwagi, niż niewiedzy. I właśnie dlatego nam umykają. Jeszcze kilka słów do punktów 5, 6 i 7. Niedoszacowanie ryzyka często nie dotyczy spekulantów, bo stawiając zlecenie stop ograniczają swoje ryzyko, ale w przypadku budowania portfela spółek, często nie docenia się znaczenia ryzyka systematycznego, które co prawda nie da się zdywersyfikować, lecz jego skutki da się odpowiednio ograniczyć. I często nie podejmuje się działań, choć miara wskazuje na spore ryzyko.
Punkt kolejny też nie kojarzy się z niczym traderom, a powinien. Chociażby jeżeli decydujemy się na wybranie jednej z dwóch pozycji na różnych instrumentach (bo np. nasze MM nie pozwala na obie), to zysk powinniśmy pomniejszyć o hipotetyczny zysk z niewybranej pozycji. Bardziej jaskrawy jest przykład z rynku akcji, o czym dobrze pisze Zdzichu w artykule pt. „Lekcja PGE czyli pamiętaj o detalach”. Może nie ujmuje tego wprost, lecz zysk z akcji PGE po opłaceniu kosztów kredytu, podatku i kosztów odsetek z lokaty o takim samym czasie trwania jest niewiele różniący się od zysku bez ryzyka dla tego okresu. Oznacza to, że inwestycja w akcje PGE, by odsprzedać je po debiucie była całkowicie nieopłacalna.
Punkt siódmy mówi nam, że zamiast szukać dowodów na prawdziwość swojej teorii, powinniśmy szukać zdarzeń/informacji, które ją obalą. Jeśli przy należytej staranności takich nie znajdziemy to udowodniliśmy nasz view nie-wprost. Z moich obserwacji, wielu traderów tego nie robi, często ja sam też nie. Czasem nie znajduję mocnych argumentów i pomijam je w notkach. Czasem chcę wywołać dyskusję na temat moich analiz, ale rzadko się udaje. A czasem zapominam o tak ważnej rzeczy.
Dobrze, skoro już wiemy, co sprawia problem, to jak sobie z tym radzić? Kluczem jest świadomość, że te błędy popełniamy. Nie to, że zauważymy je po fakcie, lecz to, że zauważymy je w trakcie popełniania, wtedy, gdy możemy je jeszcze bez konsekwencji skorygować. Jak to zrobić? Moja metoda jest taka: musimy albo sami, albo przy czyjejś pomocy obserwować i robić notatki ze swoich czynności. Gdy tylko uświadomimy sobie błąd wpisujemy go na listę swoich błędów. Najlepiej jeśli pomoże nam ktoś kto zna się na rzeczy, komuś „z boku” łatwiej te błędy zauważyć. Optymalny okres obserwacji to 2-3 tygodnie.
Listę błędów dzielimy na jakieś kategorie, np. błędy przy analizie, wchodzeniu n rynek, wychodzeniu, kontroli pozycji. Potem przez jakieś 2-3 miesiące każdą naszą czynność sprawdzamy z listą. Jest to bardzo uciążliwe, ale dzięki dyscyplinie jesteśmy w stanie uświadomić sobie popełniane błędy i po tym okresie podczas czynności przypominającej ten błąd, będziemy w stanie odpowiednio zareagować zanim go popełnimy. Sposób jest sprawdzony, dzięki temu wyeliminowałem takie błędy jak szacowanie kosztu alternatywnego, sprawdzanie wpisywanych parametrów i nie-sprawdzania wykonanych czynności (teraz zawsze sprawdzam, szczególnie przy wchodzeniu/wychodzeniu z rynku). Mam nadzieję, że i Wy wyeliminujecie swoje błędy.
Ale niektóre błędy, które opisałeś, są moim zdaniem bardzo poważne. Zresztą skala wielkości błędu jest moim zdaniem wprost proporcjonalna do konsekwencji, jakie może on przynieść w najczarniejszym scenariuszu. Brak SL? Chyba żart…
Niedawno czytałem fajny wywiad z profesorem MIT, który zajmuje się zaburzeniami postrzegania rzeczywostości. Stworzył tzw. Trikową Teorię Poznawczą, i uważa, że praktycznie żadne stworzenie ziemskie nie widzi świata jakim ten jest naprawdę. Używając jego pojęć, każde stworzenie, również ludzie, widzą tyle, ile pozwala im zobaczyć ich INTERFACE (jego pojęcie), czyli zmysły danego organizmu. Poza tym nawet najlepszy zmysł można oszukać w ten czy inny sposób.
Ale do czego zmierzam? Jest naukowo udowodnione, że najlepiej radzą sobie w życiu organizmy, które postrzegają świat zewnętrzny w bardzo prosty sposób. Stwierdzono, że im bardziej skomplikowany INTERFACE danego stworzenia, tym mniejsze szanse przetrwania gatunku.
Co to ma wspólnego z giełdą? Moim zdaniem, bardzo dużo. Im bardziej skomplikowany, niejednoznaczny system, tym większe szanse że popełnimy błąd. Poza tym nikt nie jest doskonały, można mieć zły dzień, zły nastrój, pokłócić się z dziewczyna. Ale dobry system musi działać ZAWSZE skutecznie, niezależnie od okoliczności czy naszych emocji. Dlatego moim zdaniem dobry system powinien mieć prosty INTERFACE. Im prostszy, tym większe szanse na uniknięcie błędów. Błędów będzie mało, bo prosty INTERFCE automatycznie większość z nich eliminuje.
No chyba że ktoś ma problemy z samokontrolą. Ale wtedy nie pomoże NIC.
Tak prostota jest najważniejsza, a zacząłem to pojmować pod koniec tych wakacji.I od tej pory moja postawa diametralnie się zmieniła. Dopiero we wrześniu zrozumiałem co stoi za sukcesem na giełdzie. I muszę przyznać, że jest prawdą taka (Trikową Teorię Poznawcza). My ludzie często uważamy się na nazbyt inteligentnych niż rzeczywiście jesteśmy, kieruje nami nasza własna arogancja czyli najprościej mówiąc własne wyobrażenia(uczucia)
Miliardy ludzi koncentrują się na swoich uczuciach, a nie na rzeczywistości ich otaczającej. Muszą się dopasować do społeczeństwa, bo broń Boże może ktoś ich wytknie, że są inni
Niewinny wspomniałeś o fajnym elemencie eliminacji błędów na pewno skorzystam. Czy możemy zmienić nasze błędy na poziomie podświadomym ? Chyba tak, są przecież metody afirmacji, a gdy są wsparte codzienną pracą nad sobą to coś na pewno dają (ale nie takie puste wmawianie sobie rzeczy, których się nie rozumie)
W przypadku brak SL, miałem na myśli ustawianie SL jako modyfikacja zlecenia a nie od razu jeśli broker to umożliwia. Pomija skrajne wypadki, przerwania dostępu do internetu, dostaw prądu czy awarię komputera, bo każdy co mądrzejszy trader jest przed tym zabezpieczony. A jak nie – to jest już błąd poważny.
Prostota, owszem jest najważniejsza, ale nawet wykonując proste czynności można popełnić błąd, czego jestem żywym dowodem.
Człowiek ciągle ma problemy z nadmiarem informacji, ale nawet jeśli je zredukuje, to nie oznacza, że nie popełni błędu i na tym właśnie się skupiłem, niejako opisując swoją osobę.
Czy są inne metody rozwiązania tego problemu? Tak, są, lecz ta jest jedną z najprostszych i dość skutecznych. Oczywiście każdy jest inny i dobre są dal niego różne rzeczy.
Na koniec: ja za mądrego się nie uważam, o czym przypominają mi ciągle na studiach.
Jeszcze takie coś mi się skojarzyło..
Dlaczego prosty INTERFACE zwiększa szanse przetrwania gatunku? To proste, jeżeli zwierzę widzi drapieżnika, po prostu ucieka, im szybciej tym lepiej. I tutaj nie ma miejsca na dumanie, zastanawianie się, czy warto uciec czy nie, a może wejść na drzewo? A może nie? Zwierzę, które tak się zachowuje, ma dylematy moralne niczym Hamlet, jest nieprzystosowane do życia, zostanie pożarte.
Podobnie jest na giełdzie. Jak się pojawia sygnał, po prostu gramy. I podobnie jak w sytuacji ataku drapieżnika, nie mamy zbyt wiele czasu na reakcję. Trzeba działać szybko i skutecznie, bo nie ma czasu na myślenie. Im mniej wątpliwości, tym lepiej.
Oczywiście, rozważania teoretyczne mogą być bardzo ciekawe, ale tylko np. w trakcie budowy systemu, planowania strategii itp. W czasie gry nie ma czasu na takie przyjemności, poza tym są jeszcze emocje, a nasze postrzeganie wykresu, na którym mamy otwartą pozycję jest jednak diametralnie inne, niż w sytuacji, kiedy nie mamy pozycji żadnej. Po prostu pieniądze działają na wyobraźnie i tyle. Dlatego, moim zdaniem, dobrze opracowany plan gry automatycznie wyklucza błędy i emocje, bo jest tak prosty, że nawet dziecko się nie pomyli, a wszystko jest tak sprecyzowane, że nie ma miejsca na działania „emocjonalne”.
W pewnym sensie trzeba działać instynktownie. Jak drapieżnik widzi ofiarę, po prostu atakuje bez sekundy zastanowienia, bez wahania, bez wątpliwości. I dlatego przeważnie jest bardzo skuteczny.
A jak nie będzie skuteczny, to zdechnie z głodu.
Z drugiej strony, ten profesor podał fajny przykład australijskiego żuczka, którego gatunek o mało nie wyginął ze względu na prosty INTERFACE. Samice tego gatunku miały ubarwienie podobne do butelek z piwem, a samce w obecności butelek po prostu głupiały, bo ze względu na ubarwienie, postrzegały butelki jako samice. Samce często adorowały butelki z piwem i nawet nie zauważały, kiedy były pożerane przez drapieżniki. Jak widać wszystko ma swoje zalety i wady.
Co nie zmienia faktu, że prosty INTERFACE generalnie zwiększa skuteczność. Bo pozwala unikać błędów i emocji.