Dawno już nie analizowałem rynku złotego, bo w sumie nic szczególnego się nie działo, ale ostatnio wiele się mówi o coraz mocniejszym złotym, więc wart zainteresować się rynkiem, chociażby po to by zrobić na przekór większości i zająć odpowiednią pozycję. Nie będę się zbyt wiele produkował na temat powiązania gospodarki i polskiej waluty, lecz uważam, że siła w odpowiedniej interpretacji oczekiwań inwestorów. Na przykład za pomocą analizy technicznej.
Krótki wstęp na temat polskiej gospodarki, która bądź, co bądź w ostatnim czasie się nie zmieniła. Jeśli indeks WIG20 traktować jako wskaźnik wyprzedzający stan koniunktury, to wszystko wskazuje na to, że gospodarka ma się dobrze, bo indeks osiąga najwyższe wartości w przedziale ostatniego roku. Jeśli zaufać „zasadzie”, że polskie GDP zmienia wartość zgodnie ze wskazaniami produkcji przemysłowej w kraju, to o te też nie trzeba się martwić i odczyt w skali rok do roku powinien być nadal wyższy niż 1%. Nie nastawiałbym się jednak na odczyty znacząco wyższe od ostatniego (II kwartał – 1,1%). Mowa o wstępnych wyliczeniach za III kwartał, bo aby prognozować finalny roczny GDP jest jeszcze za wcześnie. Podsumowując, gospodarka znajduje się w wystarczająco dobrej kondycji, aby waluta była odpowiednio silna.
Jednak dobre fundamenty to nie wszystko, gdy na rynku dominują emocje, spekulacja i bilansowanie pozycji w opcjach/kontraktach forward (ale to ma mniejsze znaczenie). Szczególnie, że są raporty wskazujące, że JP Morgan zbilansował straty z kart kredytowych zyskami z bankowości inwestycyjnej, czyli de facto spekulacji, szczególnie na rynku walut Europy Środkowej. Wiele zależy od oczekiwań inwestorów i choć te można definiować jako funkcję zależności wymaganej stopy zwrotu od danych czynników makro, to wolę ją zdefiniować jako cenę i na podstawie jej przeszłych wartości ekstrapolować przyszłe oczekiwania. Jeśli mowa o rynku USD/PLN (rys. 1) to można stwierdzić, że krótkoterminowo inwestorzy oczekują przełamania ostatniego dołka. Jednak w dłuższym terminie nie można powiedzieć jednoznacznie, że dalsze umacnianie się złotego jest nieuniknione. Moim zdaniem, korekta ruchu wzrostowego się zakończyła i zanim wrócimy do main trend minie jeszcze trochę czasu. Warto zwrócić uwagę na dywergencję MACD i ceny. Wydaje się, że jest trochę naciągana i w obecnych warunkach nie ma takiego znaczenia, ale warto rozważyć, że to wykres tygodniowy.
Wykres obrazujący stosunek euro do złotego (rys. 2) obrazuje podobną sytuację. Można na nim oprócz dywergencji i trendu spadkowego widać jeszcze nieprzebite minima z sierpnia oraz wyraźną korektę ABC, która jest ruchem o wiele bardziej przejrzystym niż analogiczny na USD/PLN. Dlatego można domniemywać, że to jeszcze nie koniec niepewności. Małe prawdopodobieństwo można przypisać wzrostom do rocznych maksimów, ale trend boczny jest dość realny. A silny trend spadkowy? Nie sądzę, ze względu na to, że zgodnie z MAT (Międzyrynkowa Analiza Techniczna, znana też jako WAT) osłabianie dolara, przynajmniej na jakiś czas, powinno się zakończyć, o czym pisałem w notce pt. „Newralgiczny punkt”. I temu scenariuszowi przypisuję obecnie największe prawdopodobieństwo, ale obserwuję też scenariusz nastawiony na dalsze umacnianie się złotego i w odpowiednim momencie będę mógł je ewentualnie zamienić. I każdemu życzę alternatywnego scenariusza.


Witam
Kreski pociągnięte po górnych lub dolnych cieniach zwany linią trendu to taki fajny gadżet w programach do AT dobrze się rysuje po fakcie.
Pozdrawiam
Co nie oznacza, że nie mogą nam powiedzieć czegoś o rynku.