Stopy procentowe powoli w górę

Na razie Australia tworzy przyczółek. Podnosi stopy procentowe (bank centralny) o 25 pb. Czy to zapowiedź nowej tendencji? Czy to jednorazowy wyskok? Czy to może niezależna polityka monetarna na Wielkiej Wyspie? Czyżby powrócił strach przed inflacją, który jest silniejszy niż ewentualne straty związane ze zmianą akcji kredytowej? A może zauważono wreszcie, że trzeba skończyć z tą pożywką dla banków?

Pożywka dla banków, czyli taka sytuacja, gdy bankom bardziej opłaca się (ekonomicznie) trzymać swoje depozyty na specjalnym koncie w banku centralnym, niż przeznaczać je na kreowanie produktu zwanego kredytem. Wiem, że takie przypadki miały miejsce, a szczególnie w USA, gdzie stopy są prawie zerowe. Nie wiem jaka jest sytuacja w Szwecji, gdzie stopy procentowe są ujemne, ale sam ten fakt stwarza już niejasną sytuację. Że trzeba płacić za posiadanie pieniądza? Ale nie kwestią ujemnych nominalnych stóp będę się tu zajmował1.

Wpływ tej podwyżki na kurs dolara australijskiego jest pozytywny, tj. AUD się umocnił, co i tak jest zgodne z ostatnimi tendencjami i oczekiwaniami inwestorów. Nie widać jednak silnego wydźwięku tych informacji, co oznacza, że większość inwestorów nie oczekuje rozpoczęcia ciągu podwyżek stóp procentowych przez bank centralny Australii ani tym bardziej przez banki centralne innych krajów. Jeśli przyjąć założenie, że cena dolara australijskiego odzwierciedla w danym momencie oczekiwania większości inwestorów, z racji tego, że jest to dość płynny rynek i spekulują na nim podmioty posiadający także tajne informacje, można wysnuć wniosek, że dana podwyżka nie miała zbyt wielkiego znaczenia2.

A teraz bardziej teoretycznie. Co się stanie, gdy stopy procentowe przestaną być utrzymywane na obecnym poziomie a FED i ECB zdecydują się na ich podniesienie? Nie sądzę, aby w obecnym momencie to było dobre posunięcie. I choć „odtrąbiono już koniec kryzysu” to nie wydaje mi się, aby fatalna sytuacja już się zakończyła. Uderzy to raczej w osoby/instytucje zaciągające kredyty, a  depozyty nadal pozostaną na niskim poziomie oprocentowania. Spowoduje to i tak odpływ kapitałów, a przy okazji spowolni akcję kredytową, co oznacza kolejne problemy, szczególnie z płynnością. Nie uważam, aby przedsiębiorstwa, szczególnie te średniego szczebla (w skali światowej), nie są jeszcze w kondycji umożliwiającej pozyskanie efektywnie taniego finansowania bieżącego. Szczególnie w okresie spadku popytu3. Z drugiej strony stoimy na początku nowej fali popytowej, co za jakiś czas spowoduje inflację4. I tu pojawia się problem: zmienić stopy procentowe w odpowiednim momencie. Aby nie zdusić rozwoju w początkowej fazie i nie dać się wymknąć spod kontroli inflacji. Czyli stara śpiewka… Mam nadzieję, że tym razem się to uda.

  1. Bo stopy realne już dawno są ujemne, przynajmniej w większości krajów, w których banki centralne mocno obniżały stop. []
  2. A przynajmniej wiadomo, że była już zdyskontowana, co świadczy o wysokiej względnej efektywności rynku. []
  3. Jakby nie patrzeć GDP jest jakimś wyznacznikiem popytu. Gdy ten nie jest wystarczający wartość wytworzonych dóbr spada. []
  4. Szczególnie przy tak niskich stopach procentowych. []

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: