Pewnego pięknego dnia, jeden ze znanych użytkowników forum nawigatora założył ciekawy wątek i zadał w nim ciekawe pytanie. Pytanie zawarte w temacie tej notki, a właściwie: „Czym jest Forex dla Ciebie?”. Odpowiedzi w ankiecie i wątku nie zaskakują, wydaja się być ciekawe. I właściwie przeszłoby to obok mnie, gdyby nie fakt, że ostatnio poznałem nowych ludzi interesujących się właśnie spekulacją na Forex. Dlatego postanowiłem skomentować ten temat.
Temat założony przez Jasona jako jeden z wielu dot. moim zdaniem zbudowaniu statystycznego profilu inwestora. Wśród tych kilkunastu tematów (i ankiet) ten jeden zasługuje nas szczególną uwagę. Odpowiada nam pośrednio na pytanie, dlaczego zajmujemy się spekulacją na Forex.
Zacznę od siebie. Nie jest tajemnicą, że spekulacja jest dla mnie pasją. To nie jest tylko źródło dochodu, nie jest to tylko dobra zabawa, ani nie tylko ciężka praca. To nie tylko sposób na życie, nie tylko domena specjalizacji, nie tylko adrenalina, nie tylko harmonia i punkt równowagi. To jest tak, że robisz to co lubisz, masz z tego pieniądze, jesteś z tego znany, przynajmniej w „środowisku”. Cieszy cię każdy sukces, każda porażka motywuje cię do działania i wyciągania wniosków. To jest swego rodzaju test, powtarzany każdego dnia, sprawdza, czy nadal sobie radzisz. Czasem sobie radzisz, czasem nie, generalnie chodzi oto, żeby ciągle do testu przystępować, nie dać się wyeliminować. Ten test pokazuje nam samych siebie. A czym nie jest dla mnie Forex? Nie jest walką, nie jest hazardem, nie jest miejscem, gdzie muszę udowodnić, że jestem najlepszy. I tym właśnie jest Forex.
Niestety takich jak ja jest mało. Ok., rozumiem bardziej pragmatyczne powody zajmowania się tym tematem. Nie każdy jest przecież w takim momencie życia, że może je związać z tym „całkowicie”. Odpowiedzi typu źródło dochodu, czy przyjemna zabawa, która może przynieść trochę pożytku i pieniędzy wydają mi się w porządku. Ale walka na śmierć i życie? Z całym szacunkiem, ale pieniądze to tylko pieniądze. To, że nie zarabiamy 100% miesięcznie (metafora) nie oznacza, że nas nie ma. Nie walczy się o każdego pipsa, to skrajność. I dlatego uważam, że takie myślenie prowadzi donikąd. Tak samo jeśli ktoś traktuje spekulację jako hazard. Ok., to nie jest inwestycja, ale też nie jest to hazard. Moim zdaniem takie osoby nie potrafią wykorzystać potencjału jaki niesie za sobą spekulacja na rynku Forex.
Czytając wyniki tej ankiety odnoszę wrażenie, że na forum jest coraz więcej osób, które Forex traktują jako zabawę i „grają” na demo lub małymi kwotami (10-100 dolarów). Co ciekawe sporo jest tam regularnie tracących (wielka osobista tragedia). Czy tak właśnie ma być? Gdzie się podziali ci, którzy sprawili, że te forum jest wartościowe? Ci, dzięki którym udało mi się nie popełnić najpopularniejszych błędów. Ci, dzięki którym odnalazłem się w tym „świecie” i mogłem się przekonać, że to właśnie moja droga? Ale to tylko na drodze dygresji.
Ja uważam, że odpowiednie nastawienie zmienia sporo. Czy traktując Forex tylko jako zabawę może on przynieść nam duże dochody i satysfakcję? Moim zdaniem nie. Uważam, że jeśli traktujemy coś poważnie to da nam to jakieś korzyści. A jeśli nie potrafimy przejść serii strat, albo każde nasze podejście prowadzi do obsunięcia kapitału, albo to tylko zabawa, prawie tak jak kasyno, to może lepiej sobie darować. Dlatego dziwi mnie to, że mimo takiego podejścia ludzie kurczowo trzymają się „gry” licząc na adrenalinę lub ogromne pieniądze. A jak Wy myślicie?
Chyba wypadałoby napisać kilka słów
Głównym celem ankiet było sprawdzenie tez psychologicznych z książki „Giełda, wolność, pieniądze” dr Van Tharpa, czyli w wielkim skrócie negatywnego wpływu emocji na proces inwestowania. Teza wydaje się oczywista, poruszana wiele razy na forum, tyle że mam wrażenie że większośc osób albo nie do końca ją rozumie albo przynajmniej nie potrafi wykorzystywać dorobku psychologii inwestowania w celu osiągania optymalnych wyników.
Warto jednocześnie zwrócić uwagę, że moje ankiety są bardzo amatorskie, robione na kolanie, głównie z ciekawości, profesjonalne badania naukowe zostawiam takim osobom jak dr Van Tharp. Mi po prostu szkoda czasu, tyle co wiem powinno wystarczyć..
Przejdźmy teraz do samej ankiety. Kilka osób zarzuciło, że odpowiedzi są bardzo emocjonalne i brakuje np. odpowiedzi „biznes”, „inwestycja” itp. Tyle że mnie nie interesowało czym jest naprawdę Forex dla ludzi, tylko z jakimi emocjami jest u nich związany. I właśnie dlatego odpowiedzi są takie jakie są, czyli bardzo emocjonalne. Odpowiedź „pasja” jest odpowiedzią neutralna, trudno z niej wyciągnąć jakiś wniosek. Jednak odpowiedź „głęboka, namiętna miłośc” mówi moim zdaniem bardzo dużo.. Z czym się kojarzy taka odpowiedź? Na pewno z wielką fascynacją, pasją, ale jednocześnie może oznaczać brak kontroli.. Kto potrafi kontrolować miłość? Ta odpowiedź może również sugerować częściowe uzależnienie, trudno żyć bez miłości, albo brak dystansu. „Miłośc” może oznaczać również coś czego nie potrafimy zrozumieć, coś co nas przerasta. A co sugeruje odpowiedź pasja? Nic, ktoś lubi grać i tyle, ale ta odpowiedź nic nie mówi o jego emocjach…
Według dr Van Tharpa najlepsi gracze wybierają w takich ankietach odpowiedź „harmonia i spokój”, co sugeruje że mają pełną kontrolę nad swoim procesem inwestowania, wiedzą co robią, mają dystans do gry i nie odczuwają zbędnych emocji. Warto zwrócić uwagę, że tę odpowiedź wybrało 12% ankietowanych czyli dokładnie tyle ile w innej ankiecie zaznaczyło zysk roczny powyżej 100%. Czy naprawdę można uznać to za przypadek?
Innych odpowiedzi chyba nie muszę komentować, są dość proste do interpretacji….
Nie muszą to być te same osoby.
Ciekawe badania, ale moim zdaniem potwierdzają tylko tezę, że emocje wpływają negatywnie na handel. Cóż, moim zdaniem, nie trzeba do tego ankiet :D
No pewnie, że nie muszą być. Poza tym mało osób wypowiedziało się w ogóle, więc wyniki nie są specjalnie obiektywne i miarodajne. Chociaż procentowo generalnie się zgadzają, w każdej ankiecie umieściłem „odpowiedź mistrzów” i generalnie nie wybierało jej więcej niż kilkanaście procent.
A np. w tej ankiecie „odpowiedź mistrzów” wybrało dokładnie 3%
Emocje wpływają na grę, dlatego warto wiedzieć jakie dokładnie są to emocje, kiedy powstają, co jest ich przyczyną i jaki mają wpływ. Trochę trzeba się już zagłębiać w psychologię, ale ja akurat to lubię
Chodziło o tą ankietę
http://www.forex.nawigator.biz/dyskusje/viewtopic.php?t=9262
Jak widać, większośc osób forex po prostu podnieca, zaiste w rzeczy samej ciekawe…
Zawsze wydawało mi się, że Forex jest bardzo podobny do pięknych kobiet, podobnie działa na wyobraźnię i zmysły
Witam,
odnosnie drugiej ankiety, to przy graniu realnymi pieniędzmi zawsze są jakieś emocje, pytanie tylko jakie?
Czy obawa to juz strach czy jeszcze nie?
Jeżeli emocje pozytywne to jak je okreslic… itp, itd. Mamy za mało opcji w ankietach żeby precyzyjnie okreslić co targa wewnętrznie traderem.
Pierwsza ankieta…. czym jest dla ciebie forex. Dzisiaj jest dla mnie zupełnie czym innym niż był kilka lat temu, więc przy ankiecie ważny jest doświadczenie tradera żeby wynik mozna było określić jako w miarę wiarygodny. Inaczej odpowie newbie, inaczej ktoś kto wtopił majątek, inaczej ktoś kto zarabia na fx.
Moim zdaniem trudno na podstawie tak zbudowanej ankiety nakreślić statystyczny obraz gracza.
Dla mnie to pytanie ma kilka odpowiedzi: jest doświadczeniem, nauką, testem, małą inwestycją a jednocześnie miłym uczuciem z odrobiną adrenaliny.
Ale nakieta jest ok, Jason pracuje nad psyche, to dobrze :) ….
*nakieta, heh, miało być ankieta, przepraszam.
No właśnie – nie da się nie odczuwać emocji. Wystarczy, aby nie wpływały na nasze decyzje, co nie oznacza, że ich nie ma. Bo jeśli wszystko byłoby mechaniczne, to nie wiem, czy same pieniądze byłyby wystarczającym motywatorem :)
Odpowiem tak, nie można nie odczuwać emocji, ale spokój też jest przecież emocją:) Dr Van Tharp twierdzi, że jego istnienie lub brak w trakcie procesu inwestowania jest kluczowym czynnikiem decydującym o poziomie zysków w dłuższym terminie, co więcej, na podstawie braku spokoju w trakcie gry można dość dobrze ocenić czy dana osoba posiada w ogóle potencjał „wychodzenia na plus w dłuższym terminie”.
Im dłużej się nad tym zastanawiam, im więcej porównuje swoje wyniki z różnych okresów z moim „poziomem spokoju” w tamtych okresach, tym więcej mam pewności że dr Van Tharp ma rację. Te zależności są bardzo silne, znacznie silniejsze niż mi się kiedykolwiek śniło.
Jednak cały problem polega na tym, i to jest właśnie istota wszystkiego, że czasami jest po prostu trudno „zachować zimną krew”. Moim zdaniem, jeżeli ktoś to potrafi, wygra…
Z drugiej strony jest przecież cała paleta różnych systemów, i w sumie prawie każdy znajdzie coś dla siebie. Ja np. wiem, że skalpowanie bardzo mnie stresuje, dlatego już nigdy więcej nie będę próbował skalpować (moja definicja skalpu to TP nawet 50 pips, czyli dość szeroka). Mnie to denerwuje, męczy, i już ten sam fakt stanowi o tym, że nic z tego nie będzie.
Moim zdaniem to są naprawdę bardzo ważne rzeczy jak pracujemy nad systemem, chociaż doszedłem do tego całkiem niedawno…