To chyba będzie październikowa tradycja – wyrzucanie swoich emocji dot. jesieni, brzydkiej pogody i „chorobogennej” atmosfery. Drugi obiekt narzekań ze szkoły zmieni się w studia, bo jestem realistą i wiem, że zawsze będzie dobry powód do wyrażenia swoich myśli. Tym razem nie ma jeszcze specjalnie na co, więc skupię się bardziej na pierwszym powodzie…
Tak naprawdę to chyba potrzebuję odpoczynku, ale przede mną egzamin, więc odpocznę najwcześniej dopiero w połowie października. Studia są ok., dziś mam pierwsze zajęcia. Aby móc cokolwiek o nich powiedzieć trzeba jakiegoś miesiąca albo dwóch. Oczywiście nie zabraknie szczegółowej relacji i opinii o obu tych wydarzeniach. Dobrze, że przynajmniej plan zajęć mam dość sensowny. Oprócz środy wolnej i czwartku prawie wolnego na pochwałę zasługuje dość luźny poniedziałek. Oczywiście (po raz kolejny użyte z nieukrywaną premedytacją) piątek mam najgorszy, podczas gdy wszyscy inni znajomi zaczynają weekend w czwartek po południu. Jedyne co mnie drażni to USOS – system informatyczny UW. Ci, którzy go projektowali i wdrażali, nie ujmując ich geniuszowi, nie przewidzieli kilku specyficznych sytuacji. Np. ogromnego obciążenia serwerów. Swoją drogą, mogę powiedzieć, ze podjąłbym się przeprojektowania tego systemu, z naciskiem na zmianę PHP na Pythona i MySQL na inną wydają aplikację bazodanową. Nawet za darmo, jeśli mam się z nim męczyć jeszcze kilka lat (zakładam, że studia jednak ukończę). Poza tym, na razie, nie mam zastrzeżeń.
Jesień w Warszawie jest inna. Są dni, w które aż chce się wybrać do parku, jest chłodno, ale nie ma wiatru i świeci słońce. Są też dni pochmurne, deszczowe, z silnym wiatrem i tak zimne, że nie chce się wychodzić spod kołdry. Niestety te drugie dominują. Co gorsze, na ulicach zimno, w komunikacji miejskiej ciepło, ciągły bieg – to nie wpływa dobrze na zdrowie. Muszę jakoś wzmocnić swoją odporność i nie chodzi mi tu wcale o Actimela i inne podobne. Może ktoś z Was ma jakieś pomysły?
Tu jesień jest jakaś bezosobowa. W Białymstoku jadąc jesienną porą komunikacją miejską mogłem posłuchać o różnych rzeczach, poznać historie życia. Nie żeby to było pasjonujące, ale to było jakieś inne. Tutaj wsłuchuję się w pusty szum powietrza, które pociąg metra pcha w tunelu. Ludzie czytają gazetę albo informacje z ekranów w wagonach. Większość słucha MP3. Też myślę, że to najlepsza opcja, szczególnie podczas dłuższej podróży. Ale boję się pomyśleć jaka będzie zima…
Tej jesieni obiecałem sobie jedno. Wyrzucę, co myślę na blogu w jednej notce i przestaję myśleć. W jakiejkolwiek formie myśleć. To tylko komplikuje wszystko i zabiera cenny czas, a także demotywuje (ostatnio modne słowo) do robienia czegoś wartościowego. Słowem, trzeba się regenerować, wypocząć i do pracy, nauki, rozrywki.
A tak przy okazji pozdrawiam wszystkich (wiecznych) studentów, którzy wiedzą czym jest Forex i widzą w nim coś więcej niż grę, zabawkę czy abstrakcję.
generalnie jesien w naszym regionie nie jest rewelacyjna pora roku. jesienna deprecha dopada kazdego – czyz nie ? ale bywa gorzej. w manchesterze zaczyna sie tzw. pora deszczowa, czyli okres gdy deszce zaczyna padac w poniedzialek i tak moze trwac do niedzieli. bezburzowo, kapkap, od rana do wieczora. co do form wzocnienia odpornosci to polecam te staropolskie – krupnik, wisniowka, jarzebiak, dereniowka, zoladkowa, sliwowica. actimel blee… pozdrawiam
Generalnie usos to jedno wielkie gowno :[
Co do myślenia, to w sumie też nie do końca rozumiem, po co te wszystkie rozważania filozoficzno-egzystencjalne na temat szkoły, uczelni, komunikacji miejskiej czy nawet pogody. Ale może na tym polega prowadzenie bloga:) Z drugiej strony sam przechodziłem kilka takich okresów przejściowych, jeden całkiem niedawno, i w sumie czasami dobrze sobie tak wszystko poukładać.
Jednak w Van Tharpie znalazłem odpowiedzi na w zasadzie wszystkie moje pytania, i w sumie teraz dokładnie wiem na czym się koncentrować żeby mieć jak najlepszy system, który w dłuższym okresie czasu wychodzi na plus. Szkoda tylko, że odpowiedź na moje pytania jest tak trudna i wymagająca… O ile wszystko byłoby prostsze i łatwiejsze, jeżeli kluczem do sukcesu byłaby tylko i wyłącznie ta czy inna metoda inwestycyjna.
Mam jednocześnie nadzieję, że również powoli i Tobie uda się zakończyć jałowe rozważania, z których pożytek tyle co żaden, i uda ci się skoncentrować na tym co rzeczywiście ważne i istotne.
I oczywiście jak najwięcej rozrywki i przyjemności własnych, bo nie mam najmniejszych wątpliwości, że również na tym polega teoria Świętego Graala. I właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba:)
Teraz jest najbardziej ch**** okres w roku. Najważniejsze to być zdrowym (bo już się choróbska do mnie dobierają)i zdać egzamin. A potem jeden wielki chillout (pomijając uczęszczanie na zajęcia).
A potem wielka reforma systemu i od grudnia nowy wymiar wszystkiego. Ale to tylko palny…
Kiedyś, gdy zaczynałem pisać bloga poznałem ważną zasadę – piszę o tym, czego ja chcę i dlatego te rozważania się pojawiają.