Jak „widzimisię” polityków utrudniają życie człowiekowi

Miało nie być już więcej o polityce, ale czuję, ze muszę. Temat jest co prawda oklepany, ale nie sposób nie skomentować bieżących wydarzeń , szczególnie tych dotyczących stoczni, kolejnych przechwałek o wzroście gospodarczym i wprowadzania w życie przepisów dot. sprzedaży standardowych żarówek. Na tych przykładach można w skrócie powiedzieć, czemu służy polityka.

Na te pytanie każdy zna odpowiedź – polityka nie służy reprezentowaniu obywatela i spełnianiu jego potrzeb, które można zrealizować tylko na wielką skalę, np. budowa dróg. Polityka służy pomnażaniu pieniędzy, dowartościowaniu się nieudaczników, dobra powadzeniu sztuki manipulacji do perfekcji. Przykłady? W ciągu ostatniego tygodnia media nagłośniły ich bardzo dużo. Ja wybrałem trzy związane z gospodarką naszego kraju.

Premier znów zajrzał na Giełdę. Po to aby znowu można było wyświetlić mapę, na której Polska jest jedyną zieloną wyspą. Tak przynajmniej tłumaczyła to swego czasu pani Lidia Adamska. Cóż, nic dodać, nic ująć – zagrywka reklamowa. Już nie robi takiego wrażenia jak pierwsza, bo się powtarza. Oczywiście znowu zostało powiedziane, że to zasługa rządu. A jedyne co rząd zrobił to nie zwiększył wydatków publicznych i nie powiększył znacznie deficytu. Czyli po prostu nie zadłużył obywateli. Uważam, że to niewiele i właściwie zrobił to co powinien – podjął jakieś działania (nie ważne czy słuszne). Na nic więcej nie maił wpływu. To wszystko wypracowali ludzie a nie rząd. Ale niestety nie wspominano o tym chętnie. Dobrze, że w ogóle wspomniano. Ale takimi właśnie prawami rządzi się świat polityki… Swoja drogą kolejne dobre dane dot. GDP mogą dawać podstawy sądzić, że przyszłość jest bardziej optymistyczna niż zakładano kilka miesięcy temu. Ale to wszystko zależy od przyczyn zmian i struktury GDP, czyli do tego co i w jakim stopniu wpłynęło na taki a nie inny wynik. Niestety to nie jest związane z tym wpisem.

Inny przykład? Katar i inwestor, który zamierza kupić polskie stocznie. Te wszystkie perturbacje, moim zdaniem, są tylko burzą medialną. Nie sądzę, aby fundusz, którego aktywa liczy się w dziesiątkach miliardów, żałował kilkuset milionów na całkiem dobry zakład budujący statki, np. tankowce. Zresztą jest to część większej umowy partnerskiej. Lecz chyba nieformalna. Mnie zastanawia, kto i ile na tych perturbacjach zarobi. Wiadomo, kto może stracić poparcie, a kto zyskać w oczach opinii publicznej. A to można przeliczyć na pieniądze. I jeśli ktoś zna taką kwotę jednego pkt. procentowego poparcia, to niech da mi znać, bo można by wtedy zrobić ciekawe zestawienia statystyczne. A stocznie jeśli nawet nie zostaną kupione, to na ich procesie upadłościowym też ktoś nieźle się obłowi. Ciekawe jakie wtedy jest przeliczenie kwotowe.

A teraz polityka wyższego kalibru, czyli polityka ekologiczna EU. Wycofano już część żarówek zwykłych, mianowicie te o mocy 100W. Rozumiem, że trzeba oszczędzać energię, ale czy ktoś przeliczył razem z kosztami produkcji i kosztami utylizacji, ile wynosi oszczędność? Czy został przeprowadzony rozsądny rachunek ekonomiczny? Czy też tylko zwiększamy zysk koncernom produkującym te towary? I to ma być wolna konkurencja w rozumieniu EU? Jak ta ma tak wyglądać, to wybaczcie, wolę już socjalizm (realny, nie ideologiczny). Czy emitując więcej CO2 szkodzimy planecie? Nie, ta przecież przetrwała uderzenia meteorytów, wybuchy wulkanów, wielkie powodzie itp. Szkodzimy tylko sobie. Tylko siebie zniszczymy. I właściwie nie wszystkich, bo ci, co bogatsi, albo mądrzejsi się uratują. A i to jest perspektywa nie naszego życia, a raczej naszych wnuków. Skąd ta nagła troska o przyszłe pokolenia? A może raczej o pieniądze obecnych…

Mam propozycję. Zacznijmy głosy w wyborach przeliczać na pieniądze. Podsumujmy zarobki państwa z lobbingu, przetargów i innych źródeł niż podatki, dodajmy do tego korzyści polityków, które są powyżej dwukrotnej średniej krajowej i podzielmy to przez liczbę głosów, które trzeba oddać, aby ten polityk mógł zasiadać w sejmowych ławach. Potem utwórzmy rynek i wycenę takiego jednego głosu, a popyt i podaż załatwią resztę. I wtedy przynajmniej coś od polityków będziemy mieli…

Podobne artykuły

One thought on “Jak „widzimisię” polityków utrudniają życie człowiekowi

  1. > Polityka służy pomnażaniu pieniędzy, dowartościowaniu się nieudaczników, dobra powadzeniu sztuki manipulacji do perfekcji.
    Maly hint – starajmy nie generalizowac ;) Polityka to medium. Ktos musi zarzadzac, bo bez tego zostaniemy z anarchizmem. A tego ani ja, ani Ty bysmy nie chcieli ;)

    PS. Nie bronie matolow, tumanow i ludzi uposledzonych :) Ale zauwaz, ze politycy sa statystycznym odpowiednikiem spoleczenstwa, ktore go wybieralo, z niewielkimi wahnieciami…

    PPS. Chyba i tak idziemy w dobrym kierunku – biorac pod uwage poprzednich wladzy obecnej – jest co najmniej dobrze (do perfekcji nadal daaaleko).

    [Połączono]

    (…) sa statystycznym reprezentantem spoleczenstwa, ktore ich wybieralo, (…)

    [Od autora] Dlatego nie warto wysyłać „na szybko”, lepiej przemyśleć. Uporządkowałem trochę.

    Firefox 3.5.3Windows 7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: