Już niedługo nie będę tak często korzystał z jej usług i postanowiłem napisać o niej kilka słów. Chcę zwrócić uwagę na najważniejsze rzeczy, powiedzieć co nieco o własnych doświadczeniach, trochę pochwalić, trochę zganić. Oczywiście, nie ma ideałów, ale białostocka komunikacja jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego uważam, że każdy powinien móc przeczytać o niej kilka słów, szczególnie jeśli są to słowa napisane przez jednego z jej użytkowników.
Na wstępie trzeba zacząć, że Białystok liczy sobie nie mało, bo prawie 300 tys. mieszkańców. Nie jest to ogromnym wyzwaniem dla organizacji transportu publicznego, lecz dobre zaplanowanie i wykorzystanie tras jest dość trudne. Warto zaznaczyć, że Białystok jest największym miastem w Polsce posiadającym tylko jeden rodzaj komunikacji – autobusową. Czy jest to dobre rozwiązanie, czy nie warto wprowadzić np. tramwajów? Na te pytanie spróbuję odpowiedzieć. A na razie skupię się na kilku faktach dotyczących obecnego stanu komunikacji autobusowej.
Tabor i istniejące linie
Obecnie przewozy pasażerskie obsługują trzy spółki komunalne, które działają pod wspólnym aliansem Białostocka Komunikacja Miejska (BKM). Te trzy spółki posiadają łącznie ponad 310 sztuk autobusów1, których zdecydowana większość jest niskopodłogowa. W Białymstoku działa 37 linii autobusowych, w tym 3 nocne i 6 podmiejskich. Średnio na jedną linię przypada ponad 9 pojazdów2. W praktyce, część linii ma zwiększoną częstotliwość kursowania, więc jest uprzywilejowana pod względem taboru. Jednak średnia ilość taboru na jedna linię jest satysfakcjonująca jak na tę skalę miasta. Jak już wspominałem większość pojazdów jest niskopodłogowa, a średni wiek taboru jest znośnie niski. Poza tym możemy się poszczycić tym, że na stanie zajezdni nie ma już żadnego autobusu marki Ikarus3. Ze starszych pojazdów znajdziemy tu głównie autobusy marki Jelcz, a z nowszych marki MAN oraz kilka Mercedesów i Solarisów, a także taką markę jak białoruski MAZ. Ponoć kilka autobusów posiada klimatyzację4, choć koncepcją włodarzy miasta jest kupno autobusów pozbawionych klimatyzacji. Niestety większość nowych autobusów zamiast przesuwanych, ma uchlane okna, co nie jest najlepszym rozwiązaniem. W związku z tym latem w autobusach może być bardzo gorąco. Jednak w porównaniu do innych podobnych miast, białostocka komunikacja może się poszczycić dobrym taborem.
Ilość linii jest wystarczająca do obsługi całego miasta i bez problemu można się dostać wszędzie z jedną tylko przesiadką (najczęściej w centrum). Jak na miasto tej wielkości czas przejazdu nie jest zbyt długi, choć aby dostać się z jednego końca miasta na drugi trzeba poświęcić około 45-50 min., a w szczycie nieco więcej. Być może sytuacja ulegnie zmianie po kolejnych innowacyjnych zmianach komunikacji, które maja nastąpić niedługo – o tym w dalszej części.
Bilety i obsługa pasażera
Białystok oferuje bilety normalne i ulgowe jednorazowe, dobowe, weekendowe, dekadowe, miesięczne (imienne i na okaziciela) i kwartalne. Każdy znajdzie coś dla siebie. Bilet normalny jednorazowy kosztuje 2 zł, dobowy 8 zł. Za miesięczny na wszystkie zapłacimy już 64 zł5. Bilety krótkookresowe są zwykłymi kawałkami miękkiego papieru, przez co łatwo je pognieść, zniszczyć itp. Szkoda, że nie są kartonikowe tak jak np. w Warszawie. Bilety długookresowe to zafoliowany blankiet w formie karty. Co miesiąc wymienia się specjalną karteczkę z numerem biletu. Rozwiązania te może nie są zbyt nowoczesne, lecz na obecne potrzeby wystarczające. Co ważne biletu nie można kupić u kierowcy, co oznacza, że w niedziele i święta możemy mieć trudności z jego nabyciem. Co ciekawe, do niedawna nie można było też wsiadać przednimi drzwiami. Plany na przyszłość zakładają wprowadzenie wielu zmian w tym zakresie.
Jeśli chodzi o obsługę pasażera i komfort jazdy to są one całkiem w porządku. Co prawda nigdy nie zgłaszałem reklamacji, ani skarg, ale też nie słyszałem (ani prasa nie wspominała) o jakiś dużych problemach z ich rozpatrywaniem. Co do kontrolerów – spotykam ich tylko kilka razy w roku, więc albo mam szczęście, albo nie ma aż tak wielu kontroli. Wg moich doświadczeń nie są zbyt opryskliwi i niemili, choć zdarzają się niemiłe potraktowania, nawet jeśli ktoś ma bilet i dokumenty w porządku. Ale takie sytuacje można spotkać we wszystkich miastach.
Komfort jazdy? Jak na komunikację miejską zadowalający. Nowy tabor zapewnia dość dobry komfort, poza nagłym przyspieszaniem, gdy na stojącego działają spore siły i może mieć problemy z utrzymaniem równowagi. Zdarzają się też „lumpy” i ludzie, którzy kąpieli nie zaznali chyba z rok, ale to też „norma” komunikacji miejskiej. Część autobusów jest monitorowana, a część jest wyposażona w system monitorów, na których wyświetlane są między innymi reklamy. Te jednak nie są zbyt nachalne w komunikacji miejskiej. Mało jest autobusów całkowicie oklejonych reklamami. To duży plus białostockiej komunikacji.
- Dane za Wikipedią, ale podejrzewam, że obecnie jest ich trochę więcej. [↩]
- Nie licząc linii nocnych, dokładnie wychodzi 9,1 pojazdu. [↩]
- Te kojarzą się raczej ze zdezelowanymi, śmierdzącymi puszkami. Przepraszam za tę wypowiedź miłośników komunikacji. [↩]
- Ale szczerze mówiąc, żadnego z nich nie spotkałem. [↩]
- Dane na koniec sierpnia 2009, za oficjalną stroną BKM. [↩]