Ostatnie dni a nawet tygodnie kończą się optymistycznymi wynikami obrotu na giełdach. Ogólna sytuacja zarówno na świecie, jak i w Polsce, jest bardzo korzystna. Czy warto w takiej sytuacji „dosiąść się do pociągu”? Prawie na szczytach? Myślę, że jeszcze trochę czasu mamy. Choć oczywiście jesienna korekta jest nieunikniona. Pytaniem jest tylko jej skala. A na razie zajmijmy się antycypowaniem końca obecnych tendencji.
Jak widać po zapowiedziach będę próbował wyznaczyć koniec obecnego ruchu wzrostowego. Bazuję na dwóch indeksach – Dow Jones (a precyzyjnie DJIA) jako reprezentacji trendów światowych i WIG20 jako wskaźnika rynku polskiego. Uważam, że są one reprezentatywne dla przyjętych obszarów rynku światowego. DJIA odzwierciedla oczekiwania nie tylko inwestorów z USA, ale ma też wpływ na inwestorów, którzy kształtują indeksy w innych krajach, a więc śmiało można powiedzieć, że jest wskaźnikiem wiodącym. WIG20 jest ukłonem w stronę polskich inwestorów, gdyż wskazuje im, kiedy mniej więcej nastąpi zmiana tendencji akcji notowanych na polskim parkiecie.
Analizę indeksu amerykańskiej giełdy przedstawiłem w notce pt. „Prognoza wg teorii fal #1”, gdzie napisałem, że mamy do czynienia z falą piątą wg teorii fal. Scenariusz jak na razie się realizuje i nie widzę powodu by zmieniać oznaczenia. W związku z tym, czeka nas ustanowienie szczytu i głębsza korekta ABC, nawet do 50% całej piątki. Ja zakładam raczej poziom 38,2%, ale o tym później. Szczyt indeksu DJIA powinien nastąpić na poziomie 9700-9850 pkt., a moim zdaniem, poziomem zwrotu będą okolice 9725 pkt., gdzie fala 5 będzie podobna długością do fali 1. Zachowanie inwestorów wyrażone w formacjach świecowych pokaże, czy jest to faktyczny szczyt piątki. Jeśli tam faktycznie znajdzie się szczyt to korekta „jesienna” może zakończyć się na poziomie 8460 pkt. Wydaje się to sporym ruchem. Oczywiście jak to zwykle bywa – w trzech aktach. Nie mam wątpliwości, że taki ruch nastąpi, a zwrot dokona się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Być może przy tym newralgicznym poziomie nastąpi lekka konsolidacja, a dopiero potem spadki. Bo to czy szczyt wypadnie tam, gdzie prognozuję jest uzależnione od kształtu fali piątej, a ten nie wydaje się idealny. Dlatego szczyt może faktycznie wypaść bliżej 10 tys. pkt. Wtedy analogicznie poziom docelowy korekty będzie inny (~8600 pkt.).
A jak się to ma odnośnie polskiego parkietu? Tu też przewiduję poziomy bliskie 2400 pkt., a dokładniej 2357 pkt. Tam powinien nastąpić potencjalny zwrot, wg korelacji z DJIA. Jeśli nastąpi poślizg to raczej nie wyższy niż 2450 pkt. A korekta? Przewidywany zasięg to 1925 pkt. (po poślizgu ~1990 pkt.). Czy naprawdę tak musi być? Takie pytanie zadaje sobie każdy, kto widzi początek nowej hossy. Ja uważam, że im bardziej w świadomości inwestorów buduje się przekonanie o hossie, tym bardziej możemy się spodziewać spadków. Ale do poziomów przeze mnie podanych jest jeszcze „kawałek”. Czy powinniśmy? Jak najbardziej powinniśmy. Jak widać na kolejnym wykresie rynek jest w fazie idealnej do wejścia PCR i sprzedaży kontraktów w okolicach poziomów podanych wyżej. A dlaczego? Bo DPO jest bliski 0, a więc moment na wejście jest idealny (wiele zależy od dzisiejszego otwarcia). A to oznacza, że jeśli scenariusz wyższego poziomu jest wzrostowy to można zająć pozycję. A więc poczekajmy na otwarcie a potem na korektę…


