Odtrąbiono „koniec kryzysu”

Bez wielkiej fety i fajerwerków kryzys ponoć się skończył. Tak przynajmniej wynika z ankiety przeprowadzonej przez Wall Street Journal. Ankietowani odpowiedzieli się za wzrostem GDP w III kwartale (w USA). Powołano się też na wzrost sprzedaży detalicznej oraz spadek stopy bezrobocia. Czy jak za dotknięciem magicznej różdżki te wyniki przeniosą się do Europy Zachodniej? Czy czeka nas kolejny kilkuletni dobry okres?

Na początku warto sprecyzować, czym był w ogóle kryzys. Moim zdaniem to tylko początek bessy na giełdach i drogi ku recesji gospodarek rozwiniętych oraz wyhamowaniu wzrostu gospodarek rozwijających się. Jeśli jakąś sytuację można nazwać kryzysem to ja obstawiałbym jesień 2007 oraz jesień 2008. Wszystko inne to po prostu działania reakcyjne na zaistniałem problemy, dlatego całego okresu lato 2007 – lato 2009 nie nazywam kryzysem a po prostu globalnym spowolnieniem. Z tego względu, że nie jest to głęboka i długa recesja, a szczególnie w Polsce nie można mówić o wielkich perturbacjach.

Abstrahując od tego czy słowo kryzys jest odpowiednim słowem, warto zwrócić uwagę, że minęły już dwa lata od początku problemów (właściwie od szczytów). Przez ten czas powinniśmy się wiele nauczyć, ale tylko nieliczni wyciągnęli wnioski. Szkoda. Poza tym zostało nadszarpnięte zaufanie do instytucji finansowych, co wpłynęło na PR. Większość mieszkańców świata poniosło koszty tej sytuacji (kryzysowej – przyp. red.) w sposób pośredni lub bezpośredni. Nie był to pierwszy kryzys i nie będzie on ostatnim, wiec nie rozumiem, czemu ludzie nie byli na to przygotowani. Widocznie brak perspektywicznego myślenia. Nie mnie to oceniać i mogą sobie tylko życzyć, aby podczas następnego „kryzysu” ludzie byli bardziej przygotowani i podejmowali racjonalne decyzje a nie ulegali zachowaniu tłumu.

Warto teraz zastanowić się co dalej. Bańka wysokich cen pękła już dawno. Bańka zbyt niskich cen także dokonała swego żywota i obecnie ceny zarówno surowców, wartości indeksów i ceny akcji wyglądają przyzwoicie, tj. pośrednio między ekstremami. Idealną sytuacją jest zrównoważony wzrost tych cen an przestrzeni kilku lat. Czy tak się stanie trudno powiedzieć, ale jeśli weźmiemy pod uwagę obecny poziom zmienności to oczekiwania inwestorów są jasne – szybko i wysoko. Co w dłużej perspektywie oznacza jeszcze jedną bolesną korektę – moim zdaniem pierwszą korektę tej hossy. Dopiero po niej można będzie w atrakcyjnej cenie kupić składniki do dobrze zdywersyfikowanych portfeli. A potem znowu będziemy nakręcać spiralę spekulacji i wywindujemy ceny i indeksy na nowe szczyty. I znowu nastąpi duża korekta. Oczywiście to nastąpi w perspektywie dekady (bo dwie dekady to moim zdaniem za dużo), ale jednak nastąpi. Tymczasem zajmijmy się jednak budowaniem strategii/portfeli na przyszłe lepsze czasy.

Podsumowując teraz należy poczekać na potwierdzenie tendencji. Nie należy przy tym specjalnie ufać mediom, a raczej dać się na wskaźniki stanu gospodarki i trochę własną intuicję oraz na poziom indeksów giełdowych. Teraz spodziewamy się jeszcze niewielkich wzrostów (tak aby była ładną 5tka) potem sporej korekty (40-60%), choć trudno przewidzieć jej poziom docelowy. A następnie czeka nas najlepsza, bo najdłuższa, fala 3cia. I wtedy kupujemy i cieszymy się życiem.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: