Moja opinia o teorii fal nie jest jednoznacznie pozytywna. Jak zresztą o każdej metodzie zawierania transakcji czy analizy. Niestety nie jest to zwykły margines krytyki, a spory dystans między tym co można zrobić za pomocą teorii fal a tym co o niej piszą/mówią. A co dokładnie mnie zaniepokoiło? Czy oznacza to odrzucenie całego modelu? Odpowiem od razu – nie.
Ustalmy fakty. Teoria fal Elliota jest nadal jedną z najlepszych metod opisania zachowań uczestników rynków, choć może nie wszystkich rynków i nie w każdym momencie. Dlatego uważam te metody za jedne z najbardziej odpowiadających rzeczywistości, lecz z pewnymi zastrzeżeniami i o tych zastrzeżeniach chcę właśnie porozmawiać. Być może niektórym czytelnikom wyda się, że przedstawione tu treści krytykują cała koncepcję – nic bardziej mylnego. Po prostu nie piszę zbyt dużo o pozytywnych stronach teorii. To wydaje mi się oczywiste, że skoro ją stosuję (i tysiące innych ludzi na świecie) to teoria fal jest wystarczająco skuteczna. Właśnie z tego powodu chcę porozmawiać o jej mankamentach i dowiedzieć się od bardziej doświadczonych ode mnie użytkowników tej teorii, jak sobie z tymi mankamentami radzić.
A teorii fal można zarzucić całkiem sporo:
1. Brak ciągłości. Rynek nie zawsze układa się tak jakbyśmy sobie tego życzyli, czyli 5-3-5-3-…, lecz między korektą a kolejną wzrostową (lub spadkową) piątką występują inne fale tego samego rzędu. Zostało do dobrze wytłumaczone za pomocą korekt połączonych. Pasuje to nawet do charakterystyki uczestników rynku, którzy potrzebują więcej czasu na wykonanie określonych działań. Korekty połączone też składają się z 3 fal, z tym, że ja bym te fale zakwalifikował do fal wyższego rzędu niż poprzedzająca je piątka. Nie zawsze tak się da. Nie zawsze można się poratować wyższym interwałem. Choć takie sytuacje występują stosunkowo rzadko, to jednak występują i istnieje spore prawdopodobieństwo, że kiedyś się z taką sytuacją spotkamy. Często można się spotkać z sytuacją, że widać ładną formację 5-3 i potem jakieś fale a potem znowu 5-3. I te fale pomiędzy psują wszystko, bo ciągłość wg teorii musi być zachowana.
2. Odpowiedniość dla rynku akcji. Nie ma się co oszukiwać – teoria fal powstała po to aby opisywać rynki akcji. I analiza indeksów rynków akcji z pomocą fal jest najbardziej efektywna. Dość często cena akcji także układa się zgodnie z opisem teorii fal. O ile jeszcze niektóre rodzaje aktywów, np. ropa czy miedź (a właściwie kontrakty futures na nie) dają się opisać za pomocą teorii to istnieją rynki, na których poprawne oznaczenie porządku fal wymaga sporej gimnastyki. Nie było by problemu, gdyby w założeniach teorii nie było wpisu o opisie obecnego supercyklu rozwoju gospodarczego. Skoro opisuje coś nadrzędnego to czemu nie wszystkie elementy składowe mogą być poprawnie opisane? Waluty pod tym względem wyglądają dość dobrze – na wyższych interwałach wychodzi ładny porządek fal.
3. Multiinterwał. Taki neologizm zastosowałem dlatego, że w założeniach teorię da się wykorzystać na każdym interwale, bo są różne stopnie cyklu, ale w praktyce niektóre interwały mogą przysporzyć problemów w wyznaczeniu porządku fal. Często trudno zakwalifikować jakiś ruch ceny, który tak naprawdę wydaje się szumem. 20 pips to nie jest wielka wartość dla średniego terminu i wyżej. Wykresy minutowe moim zdaniem nie nadają się do analizy za pomocą teorii fal, ale wykresy 144 tick już tak. Jeśli mam do dyspozycji swobodny wybór interwału i przeprowadzam analizę krótkoterminową to używam właśnie wykresów tickowych. Niestety takie możliwości rzadko występują. W standardowych warunkach nie schodzę z analizą poniżej wykresu o interwale H1. A czasem chcę zastosować teorię fal na niższych interwałach. Być może po prostu źle patrzę, ale biorąc pod uwagę czas, w którym trzeba wykonać analizę (krótki np. dla daytraderów), to teoria fal zostaje w tyle za innymi moimi strategiami na krótki termin. Czy ktoś może pomóc mi w rozwiązaniu tego problemu, tj. jak stosować teorię fal na niskich interwałach?
4. Wielowątkowość. Można przygotować nawet 5-6 scenariuszy dla danej sytuacji. Często się wykluczają. To dobrze. Mamy pełne obeznanie rynku. Tylko jak wyliczyć prawdopodobieństwa realizacji tych scenariuszy? Szczególnie na wczesnym etapie tworzenia się konkretnego porządku fal. Czasami sama reakcja na rynek to za mało. To mogą mi „powiedzieć” inne metody analizy. Nie, nie szukam szczytu lub dołka. Szukam przybliżonego punktu w czasie i w cenie, w którym uczestnicy rynku dokonają przegrupowania. Teoria fal to umożliwia. Tylko, że wskazywany punkt nie jest jednoznaczny. Staje się taki dopiero po zastosowaniu zgrupowań zniesień Fibo lub innych metod poszukiwania wsparcia/oporu. Wymowa, że uczestnicy rynku postąpią tak, bo jesteśmy w takiej fali to trochę za mało. Nawet jeśli taka fala powinna się kończyć w takim a takim miejscu innej fali to też trochę za mało.
Wniosek pozostaje tylko jeden. Wybrać to co najlepsze i to stosować. W momentach, gdy tworzy znajdziemy się w sytuacji niejasnej, trzeba szukać potwierdzenia w innych metodach. I zawsze należy mieć dystans do wskazań teorii fal jak do każdej innej metody. O Money Management już nie będę wspominał. Dlatego warto się zainteresować np. połączeniem formacji HT z teorią fal Elliota i uzupełnić to jeszcze o badanie korelacji cen instrumentów, czyli WAT (Wielowymiarowa Analiza Techniczna), która dotyczy nie tylko różnych interwałów, ale i różnych instrumentów a nawet rynków. A tak poza tym to zapraszam do dyskusji.
Ciekawe, ze nikt sie nie jeszcze nie wypowiedzial?
Moze dlatego ze w zasadzie wszystko sie zgadza? Moze z wyjatkiem mniejszych interwalow, ale to jest raczej kwestia wykorzystania teorii, a nie jej skutecznosci
Nikt nie jest w stanie przewidziec wszystkich ruchow cen, cytat bodajze z Edvina Lefevre, i dotyczny to kazdej teorii, rowniez Elliotta,
Jednak jest jeszcze jedna istotna wada, ktorej nie opisales. Moim zdaniem, jest bardzo trudno zbudowac dobry system, ktory chocby w jakiejs tam czesci pozwalal wykorzystac duzy potencjal teorii Elliotta. Pod pojeciem system rozumiem okreslony zbior zasad otwierania/zamykania pozycji. Oczywiscie, mozna grac Elliottem wedlug uznania, ale wtedy sa problemy z powtarzalnoscia wynikow, okresowe duze DD, no i na pewno nie mozna tak grac wiekszym kapitalem, bo sie wykonczymy nerwowo
Ale jednak mimo wszystko uwazama ze zalet jest wiecej niz wad :D
Też mnie te milczenie zastanawiało. Myślałem, że będzie dyskusja na temat teorii fal itp. a tu nic.
Otóż zależy od… systemu. Jeśli system opiera się na poprawnym rozpoznaniu 5-tki i wychwyceniu 3 i 5 fali a także zagrywce na 4 falę i falę A korekty to ma rację bytu i spory potencjał. Najgorsze dla systemu jest rozpoznawanie końca korekty i w związku z tym początku piątki (przynajmniej takie są moje przemyślenia). Choć to prawda, że na samej teorii fal ciężko jest zbudować dobry system. Ale przecież wszędzie mówią, że należy szukać potwierdzeń :D