Co można zmienić w polskich szkołach?

Zmiany, które można wprowadzić w poszczególnych placówkach już teraz

1. Usprawnienie obiegu informacji – podstawa do zmian w każdej placówce. W większości obieg informacji przebiega przez kanały nieoficjalne, czyli między układami koleżeńskimi, zamiast przybrać bardziej oficjalną formę. Chodzi oto, aby kadra zarządzająca interesowała się tym, co dzieje się w placówce na poziomie odbiorców (uczniów). I choć obecnie nie jest w tej materii źle, to niewielkim kosztem może być jeszcze lepiej. Można ewidencjonować uczniów szkoły biorącej udział w różnych konkursach, olimpiadach, turniejach i jeśli ci przechodzą do kolejnych etapów, można im pomóc, np. kupić książki do biblioteki o tematyce danego konkursu, zakupić sprzęt sportowy lub zwrócić pieniądze za wyjazdy. Można też utworzyć listę osób, które mają jakieś problemy i im pomagać (głównie chodzi o problemy socjalne), a nie reagować, gdy często jest już za późno. Poza tym usprawni to pracę sekretariatu, który często na prośbę dotyczącej podstemplowania jakiegoś dokumentu odpowiada: „proszę zostawić i przyjść jutro”. Pomoże to też wykryć, którzy uczniowie wnoszą najwięcej wartości dodanej dla szkoły i odpowiednio ich nagrodzić, a tych, którzy wnoszą jej najmniej, odpowiednio zachęcić do aktywniejszej działalności.

2. Redukcja zbędnych etatów – szczególnie administracyjnych. Zdarzają się sytuacje, gdy są 3 sekretarki, a żadna z nich nic nie robi. Osobiście uważam, że dobre zaplanowanie ich pracy pozwoli tę liczbę zmniejszyć do dwóch i nawet przy największym natłoku informacji te dobrze zorganizowane osoby sobie poradzą. Są też nauczyciele (często na wcześniejszej emeryturze), którzy pracują na np. 3/18 etatu. Zamiast przydzielić to komuś z aktywnych zawodowo nauczycieli to zatrudnia się ich często „po znajomości”. I tak oto daje się pracę, a zmniejsza ogólną efektywność placówki. A przecież dobry rozkład zajęć to zarówno korzyść dla ucznia i nauczyciela (który pracuje w kilku szkołach, choć nie powinien, ale zmusza go do tego sytuacja majątkowa). Na szczęście część szkół realizuje ten postulat i stara się o efektywność zatrudnienia.

3. Zachęcanie do niezależnych inicjatyw – nie tylko uczniów, nauczycieli, ale też inne organizacje związane z edukacją, np. kuratoria. Wydaje się niemożliwe? A jednak – inicjatywa może iść w każdym kierunku, a wartościowe pomysły naprawdę mogą być realizowane nie tylko z inicjatywy wyższej instancji albo wewnątrz placówki. Wydaje mi się, że szkoły są miejscem, skąd mogą wypływać ciekawe inicjatywy prosto od uczniów, które mogą być potem czymś ciekawym, wydarzeniem na skalę regionu. I tu można pokazać prekursora – II LO w Białymstoku, którego dyrektor zachęcił prezydenta miasta do organizacji koncertu dla laureatów i finalistów olimpiad i turniejów. Nie wiem jak to jest w innych częściach Polski, ale takie inicjatywy są raczej rzadkością, a szkoda.

4. Inwestycja w kapitał ludzki – pięta achillesowa części placówek. Nie dbając o uczniów przyczyniają się do powstawania negatywnej opinii o tych palcówkach (pomijamy takie szkoły, do których trafia tzw. „trudna młodzież”) przez co te mają problemy z  rekrutacją, ze względu na mniejsze zainteresowanie taką placówką. Często próby dementowania nie pomagają. Dlatego szkoła powinna wytworzyć więź z uczniem na takiej samej zasadzie jak buduje się przywiązanie do marki. Dzięki temu absolwenci sami będą zachęcali do wyboru tej szkoły młodszych znajomych. I to obniża koszty reklamy. Niektóre szkoły wykorzystują strategie budowania marki, choć nie w taki sposób jak robią to przedsiębiorstwa, co jest błędem.

5. Wspieranie kreatywności i innowacyjności – niewiele zarządzający placówkami maja w tej sprawie do powiedzenia. Ogranicza ich niestety podstawa programowa i wytyczne MEN. Ale i ten problem da się rozwiązać – wystarczy stworzyć interesujące zajęcia dodatkowe, które będą nastawione nie na „produkcję” finalistów i laureatów, ale dobrych pracowników. Oznacza to doskonalenie tych elementów wiedzy z  danego przedmiotu, które będą później wykorzystywane zawodowo. Oczywiście dotyczy to szkół średnich, co też może wydawać się niepotrzebna na tak wczesnym etapie życia. Otóż, im wcześniej tym lepiej. Poza tym to całkiem dobra promocja placówki: „pomagamy nie tylko zdać maturę i dostać się na studia – pomagamy być konkurencyjnym.”.

Wymieniłem wyżej wszystko co uważam, za ważne, ale może nie najważniejsze. Bazuje na własnych doświadczeniach z systemem szkolnictwa i systemach organizacyjnych szkół, które ukończyłem. Wiem, że są to informacje niepełne i często jest zaznaczony tylko mój punkt widzenia, co sprawia, że artykuł jest subiektywny. Być może w innych częściach Polski stosuje się opisane przeze mnie propozycje zmian, jednak tam, gdzie ja mieszkam, postępuje to raczej niemrawo.  Jednak porusza on sporo płaszczyzn organizacyjnych szkolnictwa, które wymagają dyskusji. A odpowiedzą na te pytanie jest chęć zmian, kreatywność, zaangażowanie i uczynność ludzi ze szkołą związanych. I miejmy nadzieję, że ta odpowiedź będzie pozytywna dla kolejnych pokoleń.

Podobne artykuły

2 thoughts on “Co można zmienić w polskich szkołach?

  1. To mój ostatni artykuł na temat systemu szkolnictwa do szczebla średniego włącznie. Uważam, ze podsumowuje pewien etap mojego życia i pozostawia kilka rad, co można zmienić i sprawić, aby kolejne generacje uczniów mogły coraz efektywniej korzystać z systemu oświaty. Wiele z moich notek nie powstałoby, gdyby nie „trywializm szkolnictwa” i myślę, że to byłoby źle. A tak zwróciłem uwagę na pewne niedociągnięcia systemu. Czy zostanie to wykorzystane? Nie wiem, ja swoje zrobiłem. Nie chcę naprawiać polskiej szkoły (bo już mnie nie dotyczy), chcę tylko, aby kapitał intelektualny naszego kraju zwiększał swoją wartość.

    Firefox 3.5Windows Vista
  2. Hmm, patrze na to z perspektywy czlowieka ktory ma syna na studiach i obserwujac nasz system szkolnictwa nieodparcie nasuwa sie jedna konkluzja………. Celowo nasze dzieci sa odbierane rodzicom i poddawane obrobce jak surowy material. Jak wszedzie na swiecie, wielkie budynki, wyciaganie dzieci z ich srodowiska na mocy prawa… itd. ONI nie sa w stanie niczego uczyc, sa w stanie przygotowac jedynie produkt, przewidywalny i homogeniczny, zaszufladkowany w pewne kategorie zgodne z uwarunkowaniami ekonomicznymi…. Reforma o ktorej mowisz musi siegnac o wiele glebiej……. to nie system szkolnictwa jest winny, to caly, globalny system jest ustawiony na produkcje wlasnie taka jaka masz w tej chwili we wlasnej szkole…

    Opera 9.64Windows Vista

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: