Mówi się, że matura to bardzo ważny etap w życiu każdego młodego człowieka. Ja uważam zupełnie inaczej. Matura to egzamin jak każdy inny a nawet mniej. Jednocześnie jest to wyznacznik prestiżu szkół, jedyna obecnie przepustka do studenckiego życia i pokazówka miernoty CKE. Wszyscy oczywiście będą bronić ważności egzaminów, ale i tak wiadomo, że obecna „matura” to nie to samo, co poprzednia, prawdziwa matura.
Dlaczego mój stosunek do tego typu egzaminów jest jednoznacznie negatywny? A dlaczego takie egzaminy nie są przeprowadzane zgodnie ze standardami dobrej selekcji? Niestety, egzamin, mimo, że starannie przygotowywany i szeroko dyskutowany nie jest ani obiektywnym, ani przydatnym, ani też sprawnym systemem oceny umiejętności. Wiele osób teraz może mi zarzucać „mówienie bzdur”, ale niestety prawdy się nie uniknie. Obecny egzamin maturalny ma po prostu zła formułę przeprowadzania i nikt się nie pokwapi, aby dostosować go do rzeczywistych warunków w szkolnictwie. A przecież inne egzaminy państwowe są i dostosowane do rzeczywistych warunków, i trudne, i obiektywne. Dlaczego matura nie może być taka sama?
Wadą matury są przede wszystkim egzaminy ustne i egzamin z języka polskiego. Języki obce są dostosowane formuła do innych testów językowych, co sprawia, że są obiektywne i dobrze przygotowane. Matematyka wymaga konkretnych umiejętności i też nie można narzekać na jej przygotowanie. Inne przedmioty humanistyczne nie są tak dyskutowane jak język polski, gdyż nie są pisane przez wszystkich, a piszący potwierdzają, że w pewnym zakresie pytania na egzaminie są dobrze przygotowane. Dlaczego więc tak bardzo krytykuje się ten nieszczęsny „polski”? Bo do pracy z tekstem są potrzebne sensowne pytania, a często pytania zawarte w tej części sprawiają problemy autorowi. Skoro autor nie wie, to jakim cudem ma wiedzieć abiturient? Drugą sprawą jest fakt, że pytanie otwarte nigdy nie może być obiektywnie ocenione, w szczególności praca pisemna. A już na pewno nie wtedy, gdy stosuje się klucz standaryzacyjny. Przez niego można pominąć wartościowe fragmenty pracy, które mają kluczowe znaczenie dla niej. Ten sprawdza raczej mechaniczne odtwarzanie faktów, niż kreatywność i nieszablonowość maturzystów, która zdecydowanie bardziej przyda im się w późniejszej karierze.
Inny ważny problem to to, że egzaminy ustne występują teraz jako dodatek. Większość uczelni nie bierze ich pod uwagę podczas rekrutacji. Stawia to pod znakiem zapytania sens ich przeprowadzania. Jeśli nie pomogą maturzyście dostać się na uczelnię to po co je przeprowadzać? Żeby „sprawdzić” wiedzę? Bezsens. Sama formuła egzaminów ustnych jest co najmniej dziwna. O ile język obcy wykazuje jakąś spójność, bo część ustna wygląda podobnie jak cześć ustna innych egzaminów językowych, to język polski zasługuje na miejsce w „galerii idiotyzmów”. Każdy wie, że prezentację można kupić w Internecie, tematów są setki, czasu dużo na załatwienie takich spraw. Oceniane nie są zbyt surowo, a pytania pojawiające się podczas ich trwania nie dotyczą wiedzy, którą należy pozyskać – znajomość lektur szkolnych. A że one nie są czytane to wie już chyba każdy.
Jedynym sukcesem nowej matury jest rezygnacja przez większość uczelni z egzaminów wstępnych. Pomijając akademie teatralne, ASP czy inne „twórcze” kierunki na uczelniach, wszystkie stosują system rekrutacyjny bazujący na nowej maturze. Na egzaminach pisemnych. Oznacza to, że szkoły średnie uczą głównie pod maturę, gdyż to przepustka do studiów wyższych, zamiast stawiać na rozwój jednostki. Dlatego cześć uczniów wychodzi jedynie z umiejętnościami przydatnymi podczas egzaminu. Drugi poważny problem to kwestia innych ulg rekrutacyjnych. Ludzie, którzy biorąc udział w jakiejś olimpiadzie ministerialnej zdobędą indeks, także muszą pisać maturę. Dla nich to zbędna formalność. Gdyby matura nie była centralnym egzaminem wstępnym (ja wolę tak to nazywać), to pisanie matury miałoby sens. A tak? Nie ma.
Niestety, ranga matury w obecnym czasie mocno spadła. Sama formuła jej przeprowadzania też jest odmienna i często problematyczna. Bo, np. dlaczego nie mogę mieć na sali wody? Na innych egzaminach państwowych mogę. Wszystko to powoduje, że nie ma tej specyficznej, maturalnej atmosfery. Szkoda, bo dla wcześniejszych roczników (stara matura) była czymś naprawdę ważnym. Szkoda, że zmarnowano szansę na przeprowadzanie dobrych i prestiżowych egzaminów dla wszystkich. Sprzyjałoby to ogólnemu zwiększeniu wiedzy społeczeństwa.