Na początku zaznaczę, że ten temat nie jest wcale tematem zastępczym, a sferą życia publicznego, którą muszę poruszyć. Dlaczego? Ze względu na sytuację, w której ulega się sile, agresji i żądaniom nie podpartym żadnymi sensownymi argumentami. Ze względu na sytuację, w której najgłośniej krzyczą ci, którzy zarabiają najwięcej. Ci, którzy chcą mieć władzę, a nie wiedzą co to ciężka praca (w większości).
Jak to jest naprawdę ze związkowcami?
Reply