Im bliżej końca tym bardziej odwrotny efekt

Ta zasada nie sprawdza się w trakcie codziennych czynności czy wielkich projektów wprowadzających innowacje. Ta zasada sprawdza się we wszystkich instytucjach państwowych. We wszystkich sprawach, w których jesteśmy od nich zależni. Można zaginać i zginąć w gąszczu biurokracji, niekompetencji i nietolerancji. Witamy w Polsce.

Tej notki mogłoby nie być1. Mogłoby jej nie być, gdyby nie system, który istnieje w polskim ustawodawstwie2. Mogłoby jej nie być, gdyby nie ograniczoność ludzi3. Jak widzi się, że coś jest złe to stara się jak najbardziej „zamortyzować” niedoskonałości systemu dla jego odbiorców. Uczniów. I właściwie już na początku dochodzę do sedna sprawy. Takiego absurdu jak żyję nie widziałem, choć może rzeczywiście zbyt mało widziałem. System jest nastawiony tylko na wykształcenie odruchów stadnych, wpojenie spójnego systemu myśli prezentujących jeden punkt widzenia, bezwzględne posłuszeństwo i szanowanie wyimaginowanych autorytetów w osobach, którym do autorytetu daleko jak z Polski do Australii. System zabija kreatywność, innowacyjność, wszelką twórczość, pasje, niezależność, wolność, możliwość wyboru.

Oczywiście nie jest to wina samego systemu a jego ciał wykonawczych. System jest relatywnie elastyczny, pozostawia spore możliwości jego wdrożeniowcom. System wydaje się być logicznie ułożony jak się w niego wnikliwie zagłębi. Może nie wszystkie wartości później się przydają, lecz z pewnością mogą sprzyjać rozwojowi logicznego myślenia4. Wniosek jest prosty: im na lepszych wdrożeniowców trafisz, tym lepiej na tym wyjdziesz. Ja niestety nie trafiłem na dobrych wdrożeniowców. Nie ma co się dziwić, większość urzędników państwowych nie jest dobrymi wdrożeniowcami. Ale mają przynajmniej ludzkie odruchy. Tymczasem „moi” wdrożeniowcy mają taki stosunek do klientów jak… nie ma porównania. Praktycznie wszyscy inni usługodawcy traktują lepiej swoich klientów niż oni. Szkoła to najbardziej zdezorganizowana, nieproduktywna, destrukcyjna instytucja w kraju. Oczywiście ma taki charakter tylko dla „wyjątkowych klientów”5. Tacy zwykle mają „pod górkę”, nie są lubiani tylko za to, że mówią o stanie faktycznym6.

Tak, to o czym piszę to moje prywatne doświadczenia z dyrekcją i gronem pedagogicznym liceum, w którym się uczę. Szczegółów na razie zdradzić nie mogę, ale z kimkolwiek o nich nie rozmawiam to przyznaje mi rację. To paranoja. Szkoła, szczególnie „elitarna”, powinna dbać o swoich najlepszych, najbardziej kreatywnych, nieszablonowych uczniów. Niestety ta nieszablonowość doprowadza do przeciwnego ich traktowania. Dodatkowo występują logiczne sprzeczności – zwalnianie ucznia z zajęć, aby przygotował się na olimpiadę, a potem wyciąganie z tych nieobecności negatywnych konsekwencji. Jak można być nastawionym przeciw komuś, kto przyczynia się do utrzymania miejsc pracy7? Wszystko, przez to, że ta szkoła to instytucja publiczna, bo gdyby była prywatna to nie miałbym problemów. Mam tylko nadzieję, że w końcu przestaną mi przeszkadzać i pozwolą robić swoje – w tym wypadku zdać maturę.

  1. Jak wielu innych notek, które pojawiły się na blogu poprzez nadmierne emocje, ale tylko dzięki temu można oddać niektóre problemy natury społecznej. []
  2. Jakby ci, którzy projektują prawo postawili się w roli odbiorców to nie byłoby problemu. []
  3. Często problem nie leży w braku inteligencji, a w braku dobrej woli. []
  4. Co nie zmienia faktu, że w 95% to marnowanie czasu. []
  5. Klientów (uczniów), którzy rozumieją ten bezwład i mają odwagę stanąć do niego w opozycji. Nie wszystkim z „szeryfów starego porządku” to się podoba. []
  6. Mówią, że to co się dzieje jest absurdalne i nie powinno mieć miejsca co powoduje wielkie oburzenie. []
  7. Dobrzy uczniowie świadczą o wysokim poziomie szkoły, co zachęca nowych uczniów do składania swoich aplikacji właśnie tam. W wielu wcześniejszych wpisach udowodniłem, że dobrzy uczniowie nie równają się wysokiemu poziomu nauczania w szkole, a raczej na korepetycjach. []

Podobne artykuły

8 thoughts on “Im bliżej końca tym bardziej odwrotny efekt

  1. W każdym wyścigu zawsze wszyscy starają się dogonić pierwszego. W szkole to pierwszy musi czekać na ostatniego.

    Pozdrawiam

    Firefox 3.0.3GNU/Linux
  2. Tego nikt nie zmieni, powiem wam tak, trzeba się przemęczyć przez czas jakiś, ale da się później być tak wolnym jak się tylko chce, nawet w tym kraju. Rób swoje, nie oglądaj się na innych. Prosta droga. Pozdrawiam,

    Firefox 3.0.6Windows Vista
  3. Ale po co komuś utrudniać? Czy nie można po prostu nie przeszkadzać? Ja wychodzę z założenia, ze nikomu nie mogę przeszkadzać. Niech robią swoje, byle nie zarażało to moim interesom. Pora to chyba zmienić w stosunku do ludzi, którzy rzucają mi kłody pod nogi. Nie chce mi się iść na wojnę, bo to bezcelowe. Ale po maturze (muszą dopuścić, bo jak nie to zadziałam inaczej) przyjdzie pora na prawdę. Prawda się obroni.

    A że mam własne zdanie? Ano niestety, to tym niekompetentnym ludziom przeszkadza. Bo wiem o ich niekompetencji.

    Firefox 3.0.8Windows Vista
  4. Trudno sie powstrzymac od odpowiedzi na tak ciekawie przedstawiony problem…

    Jako „doswiadczony” student (to juz moja druga uczelnia, trzeci kierunek, chociaz jak na razie zadnego nie skonczylem :D ), pisze prace magisterska, bardzo intesywnie korzystajac ze zrodel, czyli powszechnie znana metoda „kopiuj – wklej”. Warto zwrocic uwage, ze generalnie jest to norma. Jedna z moich kolezanek postanowila pojsc ambitniejsza droga, i napisala swoja prace samodzielnie (warto zwrocic uwage, ze ta rownie piekna co inteligentna dziewczyna jest pod tym wzgledem wyjatkiem na roku). Efekt byl taki, zreszta do przewidzenia, ze niewiele brakowalo, aby nie uzyskala zaliczenia z seminarium magisterskiego. Na szczescie w pore poszla po rozum do glowy, troche „kopiuj – wklej” i zaliczenie dostala. Takie sa realia….

    Nie mowie ze tak jest wszedzie, i az do tego stopnia, jednak problem istnieje. Dlaczego tak sie dzieje? Trudno jednoznacznie ocenic. Ale nie mam zadnych watpliwosci, ze dopoki nauczyciele beda zarabiac tyle ile zarabiaja, nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie chcial zatrudnic sie w szkole. A pracowac beda przewaznie ludzie, ktorych prywatne firmy zatrudniac nie chca… Z tych czy innych powodow..

    I wlasnie dlatego tak mi sie podoba gra na gieldzie. Tutaj za kazdy pomysl, za kazdy trafny wniosek, za szeroko rozumiane innowacyjne myslenie mozna otrzymac solidna zaplate. A osoby o ograniczonych zdolnosciach poznawczych, ktorzy swoje braki intelektualne chowaja za pieknymi tytulami naukowymi, w starciu z tak brutalnym i niebezpiecznym zjawiskiem jakim jest gielda sa po prostu bezbronne.

    Na koniec zlota mysl Jasona Bourna „Glupi na gieldzie nie zarobi, a madry na pewno nie zatrudni sie w szkole” :D :D :D

    Internet Explorer 7.0Windows XP
  5. Cieszę się, że wreszcie się wypowiedziałeś :)

    Złota myśl jest przednia. I jak wychować mądre pokolenie (lub jego niewielką część) skoro uczą ich ludzie sami nie lepiej wykształceni? Oczywiście nie oczekuję, żeby człowiek będący dobrym geografem (np. terenowym, który wie co i jak) uczył mnie w szkole, ale oczekuję kompetencji. Tylko i aż. Na próżno.

    Firefox 3.0.8Windows Vista
  6. Moim zdaniem to nie jest problem wyksztalcenia, ale tego jacy ludzie pracuja w szkole. Na poziomie liceum naprawde nie potrzeba posiadac doktoratu, zeby byc dobrym nauczycielem. Ale prawda jest taka, ze osoby, ktore rzeczywiscie cos soba reprezentuja, maja dylemat: czy zatrudnic sie w szkole za wrecz glodowa pensje czy moze pojsc do prywatnej firmy, gdzie oprocz znacznie wyzszego wynagrodzenia, dostaja fajny sluzbowy samochod, mozliwosc awansu, szkolenia, zagraniczne spotkania integracyjne… Ile osob postawi dobro uczniow ponad dobrem swojej rodziny i zgodzi sie na znacznie gorszy status materialny, tylko po to zeby byc nauczycielem?
    Oczywiscie, pasjonaci sie zdarzaja, podobnie jak na gieldzie nie wszyscy graja tylko i wylacznie dla pieniedzy. Ale sa to tylko wyjatki potwierdzajace regule.
    Moim zdaniem, dopoki nie zostanie zmieniony system wynagradzania nauczycieli, w szkolach wciaz beda pracowac mali, sfrustrowani ludzie, ktorym nie powiodlo sie w zyciu. Oczywiscie generalizuje, ale takie sytuacje zdarzaja sie naprawde czesto, a w niektorych szkolach jest to wrecz norma. I trudno dziwic sie uczniom, , ktorzy nie traktuja z szacunkiem osob, ktore na to po prostu nie zasluguja.

    Internet Explorer 7.0Windows XP
  7. Właśnie kwestia wykształcenia – wykształceni pracują w firmach lub na innych stanowiskach a nie w szkole. U nas w LO pracuje jedna osoba ze stopniem doktora, ale głównym jej miejscem zatrudnienia jest Uniwersytet.
    Generalnie w szkole pracują 3 typu nauczycieli:
    1. Pasjonaci, najczęściej wykształceni w latach 70tych lub na początku 80tych, gdy zawód był całkiem dobrą perspektywą. Szanują uczniów, zajmują się nimi, potrafią przekazać swoja wiedzę w sposób kompetentny, są ludzcy, itp. Gatunek wymierający.
    2. Ludzie, którzy z równych powodów nie mogli znaleźć innego zatrudnienia. Znają się na przedmiocie, którego uczą, ale nie potrafią tej wiedzy w sposób kompetentny przekazać. Uważają się za najlepszych, choć mimo, iż posiadają sporą wiedzę, która pozwalałaby im pracować w lepszym miejscu, nie są. Ich problem to brak umiejętności przekazywania wiedzy. Spory odsetek nauczycieli.
    3. Ludzie, którym nie udało się w życiu. Nie znaleźli zatrudnienia, nie byli szanowani, nie potrafili się odnaleźć. Zatrudniono ich w szkołach, bo brakowało ludzi. Nie potrafią przekazywać swojej wiedzy, a wiedza to ma spore braki. Wykazują się totalną ignorancją ucznia w zamian żądając posłuszeństwa i szacunku, na który nigdy nie zasłużą. Ci potrafią narobić „największego burdelu”, wystarczy jedno słowo o ich niekompetencji (boją się ujawnienia tego, bo inaczej stracą pracę) i potrafią zatruć życie. Na szczęście większość z nich nie stanowi realnego zagrożenia. Największy odsetek zatrudnionych jako nauczyciele.

    I tak oto ludzie ludziom utrudniają wybicie się. Ale to budzi tylko godne politowania spojrzenia. Bo my sobie poradzimy, a oni nie mają już perspektyw.

    Firefox 3.0.8Windows Vista

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

:alien: :angel: :angry: :blink: :blush: :cheerful: :cool: :cwy: :devil: :dizzy: :ermm: :face: :getlost: :biggrin: :happy: :heart: :kissing: :lol: :ninja: :pinch: :pouty: :sad: :shocked: :sick: :sideways: :silly: :sleeping: :smile: :tongue: :unsure: :w00t: :wassat: :whistle: :wink: :wub: