Pozytywne wypowiedzi przedstawicieli „świata dolarowego” wywołały euforię na Wall Street, lecz kolejny dzień przyniósł uspokojenie nastrojów i pewne przemyślenia nad obecną sytuacją. Bardzo żałuję, że nie mogę poświęcić swoim rozważaniom i spekulacjom tyle czasu, ile potrzeba, ale pewne wnioski należy przedstawić. Trzeba zastanowić się dokąd zmierzamy jako światowy system finansowy i czy ta droga aby na pewno jest słuszna.
Sytuacja nie jest dobra, choć wszystko zależy od punktu widzenia. Skup „toksycznych aktywów”, plany pomocowe, rolowanie długów sprzyjają stabilizacji sytuacji. Banki zbalansują ryzyko, konsumenci dostaną gwarancje bezpieczeństwa, obroty spadną. Wszystko będzie wskazywało na to, że „najgorsze za nami”1. Tak, z krótkoterminowego punktu widzenia jest to doskonała sytuacja. Patrząc na to w długim terminie można tylko robić zakłady: „kiedy wszystko to pieprznie?”2. Nikt nie wmówi mi, że rosnący dług publiczny USA nie będzie miał wpływu na przyszłą koniunkturę. Nikt nie wmówi mi, że nadmierna podaż pieniądza nie wywoła „zbyt dużej” inflacji. Nikt nie wmówi mi, że interwencjonalizm to jedyne wyjście. Socjalizm powraca, a imię jego Barack. Finansowanie się długiem, który kolejne pokolenia będą musiały spłacać, jest typowym przykładem krótkowzroczności. Ale to nie oto w tym wszystkim chodzi. Ja po prostu nie chcę aby USA zmieniły nazwę na CPC3. To jeszcze można by im wybaczyć. Ale dzięki globalizacji wszystkie ich negatywne zjawiska zostaną wyeksportowane na resztę świata. Nic nie pomoże to, że EU ma inny plan ratowania swojej gospodarki przed kryzysem, skoro otrzyma „gratis” inflację i nowe długi.
Tu wspomnę o europejskich planach. Cieszę się, że ECB ani myśli o dodruku pieniędzy, emisji euroobligacji obligacji przez EBC, aby pokryć wydatki związane z interwencjonalizmem. Kontrola rynków finansowych i odpowiednia polityka polegająca na mądrym wydatkowaniu świadczy o dojrzałości europejskiej myśli politycznej. Przypisałbym to Brytyjczykom, ale oni udowodnili, że wcale tacy nie są. Wszystko to wygląda dobrze, tylko co z tego? Po co „zdrowa polityka”4 jak od innych dostaniemy „gratis” to czego chcemy uniknąć. Dlatego tak ważne jest opracowanie jednolitego planu przezwyciężenia problemów przez G20. Niestety jest to niemożliwe ze względu na rozbieżności w dążeniach USA i EU. Dlatego euro posłowie powinni się zastanowić (to w sumie odrębna myśl) nad tym, aby ograniczyć dominację USA w dyktowaniu koniunktury i aby nie eksportowali oni długów do Europy a je od niej kupowali i to do nich eksportowano by „problemy gospodarcze”. Ale tak nigdy się nie stanie, bo Unia ma to do siebie, że wymyśla dość restrykcyjne normy i ich przestrzega, co wykorzystują bardziej liberalni partnerzy.
A gdzie w tym wszystkim jest miejsce Polski? To niezwykle ważne pytanie, gdyż statystycznie Polska ma silną gospodarką. PKB z zachowaniem parytetu siły nabywczej stawia ją na 21. miejscu a nominalny na 18. W grupie G20 istniejemy jako EU, ale czemu nie mamy nic do powiedzenia? Zupełnie nic. Długofalowa strategia rozwoju może nie wyprowadzi polskiej gospodarki na najwyższe miejsca, ale pozwoli dorównać wzrostem najbardziej rozwinięte kraje i zmniejszyć dystans między nami a nimi. Dlatego powinniśmy się liczyć jako partner i siła polityczna. Niestety tak nie jest5. Szkoda.
Podsumowując, świat powinien się zastanowić nad nową drogą, którą musiałyby ustalić kraje dysponujące łącznie ok. 80% zasobów światowych, bo inaczej zawsze znajdzie się jakieś państwo (liczące się), które zniweczy starania wszystkich. Dużą rolę w tym procesie (nowej drogi) odgrywa EU, lecz jest w nim osamotniona. Czy to nie daje do myślenia?
- Patrząc w perspektywie roku rzeczywiście tak jest, patrząc w perspektywie następnych kilku dekad – nie. [↩]
- Wolałbym aby system nie załamał się podczas mojego życia, bo to wymusza konieczność radykalnych zmian. Ludzie będą ofiarami tych zmian. Nie chcę ciężko pracować tylko po to aby mój majątek przepadł. [↩]
- China Prime Colony. Jak na razie CRL jest największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych. Jeśli tendencja się utrzyma to Chiny staną się de facto właścicielami amerykańskich aktywów kontynentu północnoamerykańskiego czyli państwa. [↩]
- Cieszę się jednak, że w Polsce nie ma nadmiaru wydatków. Może dłużej będziemy wychodzić z kryzysu, lecz moje pokolenie nie będzie musiało płacić za błędy pokolenia „kwa-kwa”. [↩]
- Mamy wielu zdolnych i wybitnych polityków i ekspertów. Niestety Ci którzy są u władzy lub są największą siłą opozycyjną inteligencją nie grzeszą. Przez nich to właśnie Polska się nie liczy. [↩]
Miałem to dodać jako ogłoszenie, ale niewinni się nie tłumaczą.
Do wiadomości osób, które nie potrafią żyć bez destrukcji i ich działania są wymierzone w moją osobę:
„Uprzedzając wszelkie działania wymierzone w moją osobę informuję, że Account Statement nie pokazuje nic, gdyż był to projekt testowy, który ze względu na problemy techniczne nie wystartował. Problemy te zostały rozwiązane, niestety dopiero potem, gdy zmieniłem brokera. Jako, że ten nie oferuje platformy MetaTrader nie mogę zamieszczać w sposób automatyczny statementów mojego konta. Należy to traktować jako relikt przeszłości, który zostanie zastąpiony czymś nowym dopiero altem. Wszystkim, którzy mają na ten temat jakieś obiekcje życzę miłego dnia.”
Nie chcę iść z nikim na wojnę, a jedynie wykonuję swoją pracę. Ale jeśli ktoś nie potrafi tego rozumieć…
Tak jak podsumowałeś pod koniec, w Polsce do rządu dostają się głupki, a Ci którzy mają wiedzę idą do szanujących się firm. Zresztą nie tylko w Polsce.
euroobligacje to nazwa dosc mylaca – w szczegolnosci nie sa to obligacje krajow eurozone emitowane w EUR (pierwsze skojarzenie po nazwie), ale jakiekolwiek obligacje, ktore sa emitowane i sprzedawane poza krajem ich pochodzenia; np obligacje Brazylii dilowane na rynku US sa… euroobligacjami ;)
te mylace okreslenie wzielo sie stad, ze kiedys caly obrot takimi ,obcymi’ obligacjami przechodzil przez Londyn i tak juz zostalo.
PS. nie chodzi o to, ze sie czepiam czy cos, ale sam nie tak dawno dalem sie na to naciac; jesli kiedys bedziesz zdawal di/cfa, to przypomnij sobie o tym.
Dzięki bardzo, masz rację powinno być: „obligacji emitowanych przez ECB”.
Durnota tym większa, że 3 dni temu skończyłem czytanie „Rynek finansowy w Polsce”, gdzie był ten temat poruszany.