Dobrobyt ludzkości po prostu się kurczy. Zamiast wzrastać – maleje. Jego miarą jest głównie PKB, a dzisiaj zajmę się szacunkami tego wskaźnika dla największych gospodarek świata na obecny rok. Nie trzeba być filozofem by wskazać, że ich wartości będą ujemne. Jednak warto się zastanowić jakie będą to liczby i jakie konsekwencje będzie miało ich wystąpienie.
Dzisiaj podano wstępny („preliminary”) odczyt PKB Stanów Zjednoczonych. Zmalało one o 6,2% w stosunku do poprzedniego kwartału. Natomiast „realne” (potwierdzone) PKB za rok 2008 wyniosło +1,1%. Dodatnie, ale to niewiele zmienia w obecnej sytuacji. Recesja zagościła na dobre w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata, a to oznacza problemy innych gospodarek, a szczególnie rynków wschodzących. Metoda naczyń połączonych sprawdza się świetnie. Wracając jednak do PKB Stanów tak fatalne dane każą mi zrewidować moje przypuszczenia co do zmiany PKB w 2009 roku. Dlatego koryguje moje prognozy z -4,5% do -6%1. Chodzi tu o realne wartości, które będą podane właśnie za rok. Nie wierzę w pakiety stymulacyjne Obamy, nie wierzę w ciągłe umacnianie się dolara, ani w szybkie wyjście z kryzysu. Bo liczą się fakty, a te mówią o całkiem sporym spadku PKB. Oczywiście każdy model matematyczny ma swoje wady, ale ten, który stosuję niewiele się pomylił2. Uprzedzając pytania – modelu na razie nie upublicznię, choć bazuje on na standardowym „przewidywaniu” poszczególnych jego składników i odpowiednim wprowadzaniu wag, a potem uśrednianiu wyników. Co więcej jego wskazania nie mają wpływu na moje decyzje transakcyjne, a są jedynie badaniami. I system nie umywa się do tych, które stosują największe agencje analityczne, bo one są po prostu lepsze.
A jak będzie z innymi gospodarkami? Gospodarka Wielkiej Brytanii wzrosła o 0,7% w ciągu 2008 roku. Może szacuję zbyt dużo, ale jest prawdopodobne, że w 2009 roku PKB wyniesie -8%. Dlaczego tak „duże” liczby? Bo jesteśmy mniej więcej na początku kryzysu jeśli za jego początek uznać lato 2008 roku. Za barometrem jakim są indeksy giełdowe muszą nadejść potwierdzenia wskaźników gospodarczych. Jak wyjdzie – zobaczymy. Kolejną gospodarką jest Japonia. Nie znam japońskiego, ale wywnioskowałem, że w 2008 roku ich gospodarka skurczyła się o 3%. Wskaźniki kwartalne pokazują, że w 2009 roku może ona zmaleć jeszcze o ok. 7%.
Niemiecka gospodarka wzrosła w 2008 roku o 1,3%, ale tendencje pokazują, że spadek 6,5% w bieżącym roku jest możliwy. Co do strefy euro to w unii walutowej PKB wzrosło o 0,7% w 2008 a w całej UE o 0,9%. Na 2009 rok przewidywany jest spadek odpowiednio o 3,5% i 3,2%. Problemem pozostaje prognoza PKB krajów nie będących w unii walutowej, gdyż ryzyko kursowe może wpłynąć na efektywność inwestycji, co wpłynie też na wielkość PKB. I teraz właśnie przechodzimy do Polski. O wielkości wzrostu dowiemy się w marcu. Z pewnością będzie on dorównywał najszybciej rozwijającym się gospodarkom świata. Tylko co z tego? Przewidywany wzrost PKB Polski to 0,4% w 2009 roku. Jednak to zawsze wzrost.
Szacunki nie są najlepsze, ale to tylko szacunki. Konsekwencje spadku PKB będą tak naprawdę żadne, bo to spadek PKB jest konsekwencją różnych procesów w gospodarce. Ale jak wiadomo spadnie popyt głównie zewnętrzny, spadnie produkcja na rynek krajowy, zacznie się restrukturyzacja w przedsiębiorstwach i bezrobocie wzrośnie. Na rynku walutowym nie będzie specjalnych zawirowań, większy wpływ będzie to miało na indeksy giełdowe.
Jeżeli podane dane wprowadzają w błąd (te za 2008 rok) to proszę o poinformowanie mnie o tym. Przeglądałem strony instytucji zajmujących się pomiarem, gdyż nie mam dostępu do profesjonalnego serwisu z danymi (tymczasowo) i mogłem przy przepisywaniu się pomylić. A szacunki pozostawmy do czasu ich rewizji :).
- Błąd pomiaru wynosi +/- 0,7%. [↩]
- Dla zainteresowanych powiem, że wykazał on wzrost PKB Stanów na poziomie 0,7% w skali roku, a więc w granicach przyjętego błędu pomiarowego. [↩]