Ostatnio nachodzi mnie taka refleksja, że zbyt mało walczymy o swoje. Z pewnością wynika to z nadmiaru wolnego czasu, bo unieruchomienie sprzyja powstawaniu takowego. A „wylanie się” tej refleksji wywołał wczorajszy mecz szczypiornistów z drużyną Norwegii. To się nazywa walka do samego końca.
Myślę, że rzadko tak wiele zależy od tak małej ilości czasu, jednej osoby i szybkiej, dobrej decyzji. Moim zdaniem jeszcze 10 min. przed końcem meczu, nikt nie dawał szans na wygarną naszej drużynie. I większość rezygnowała z czegoś, co jednak stało się prawdą. Nasi szczypiorniści pokazali nam, że warto walczyć do końca. Do samego końca. Denerwują mnie jednak wypowiedzi w prasie, że to wina sędziów, że to nieuczciwe, że tak nie mogło się stać. Szczególnie wypowiedzi w mediach niemieckich, mówiące o „tym samym gównie” są skandaliczne. To było zasłużone zwycięstwo, okupione ciężką pracą. A jeśli ktoś nie Mozę się z tym pogodzić, to niech ma pretensje do siebie, że mu się nie udało. Nie sądziłem, że inne narody niż Polacy będą tak narzekać na wszystko inne, tylko nie na siebie. To oznacza, że tak bardzo się nie różnimy, a zawiść jest wpojona w człowieka.
Innym przykładem jest nasze podejście do rynków. Czasem myślimy, że nic już z danej pozycji nie będzie, że popełniliśmy błąd i lepiej zamknąć ją wcześniej i narazić się na mniejsze straty. Wielu z Was powie, że chciałaby mieć takie problemy, bo wokół tylko straty. A ja powiem, że takich problemów mieć nie chcę. Wszyscy, którzy spekulują w dłuższym terminie powinni mnie rozumieć, analiza ma ująć najbliższy miesiąc, czy dwa, a to dużo czasu. Mogą się pojawić wydarzenia losowe, zupełnie inne od oczekiwanych i zakładanych dane makroekonomiczne, mogą się pojawić sygnały przeciwne. To wszystko należy ujmować w trakcie i czasem, gdy informacje są niejednoznaczne, myślimy, że to jednak nie wyjdzie. Szczególnie, gdy widać przesunięcie ceny „w nieodpowiednią stronę” o czasami nawet kilkaset pips. Nie zawsze wychodzi tak, ę to będzie 1% naszego kapitału. Dlatego tak bardzo pracują nad precyzyjnym wejściem i ciasnym stopem. Większy zysk i mniejszy stres. Szczególnie przy spekulacji w dłuższym terminie.
Czasem jednak trzeba wiedzieć, kiedy nie warto walczyć do końca. Teoretycznie takich sytuacji nie powinno być, ale życie nie jest takie proste jak teoria. Nie warto walczyć o to, co zależy od innych. Bo jak oni nie chcą, to na siłę się ich nie przekona. Nie warto walczyć, gdy chcemy „się nachapać”, czyli zyskać dużo i łatwo. Wtedy na pewno nasza walka będzie przegrana. Nie warto walczyć, gdy nie jesteśmy przekonani, że ta walka nam nie zaszkodzi. Bardzo często szkodzi. Wnioski? Warto walczyć do końca, ale róbmy to z głową.
W naszym porąbanym życiu, nie ma wielkich ideologii życiowych, nie ma czasu i miejsca, nie ma wielkich wojen i wielkich rewolucji. Żyjemy bez celu i nikt w historii nie będzie o nas pamiętał.
Dla większości ludzi liczy się kawał kiełbasy a nie to czy go sąsiedzi szanują czy ma kochającą żonę.
(szare masy które nie wiedzą dalej niż kawał kiełbasy)
Text z filmu Marka Koterskiego
Ogulnie film Dzień Świra idealnie się nadaje do tego tematu
zawiść ludzka
„Gdy wieczorne zgasną zorze, zanim głowę do snu złożę, modlitwę moją zanoszę, Bogu Ojcu i Synowi. Dopierdolcie sąsiadowi! Dla siebie o nic nie proszę, tylko mu dosrajcie, proszę! Kto ja jestem? Polak mały! Mały zawistny i podły! Jaki znak mój? Krwawe gały! Oto wznoszę swoje modły do Boga, Marii i Syna! Zniszczcie tego skurwysyna! Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada! Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym i w ogóle, żeby miał marnie! Żeby miał AIDS-a i raka, oto modlitwa Polaka!”
Wola walkki w życiu (schemat samotnego żywota )…
Towarzyszu podróży, zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światłu.
I zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków w dławiącym rytuale codziennego życia.
I choć przyprawia cię on codzień o szaleństwo mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału -przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom.
Dość trudu cię kosztuje by co dnia zapomnieć swej kondycji człowieka.
Teraz glina z której zostałeś utworzony wyschła i stwardniała.
Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka, którzy zamieszkiwali ciebie może kiedyś.
Tak, świetny film, dla mnie jedna z najlepszych polskich produkcji.
Im dłużej żyję, tym bardziej myślę, że społeczeństwo już nie jest takie jak być powinno. Jeszcze za PRL potrafiło walczyć o wolną Polskę (choć zdarzały się wyjątki, ale te są wszędzie – nie mnie oceniać historię) a teraz ludzie żyją z dnia na dzień, byle do piątku, bez ambicji, celów, marzeń (oprócz tych trywialnych – daj Boże 1 mln zł).
I głupio mieć tego świadomość, bo wtedy ciężko wchodzić w interakcję z otoczeniem, które należy do mas. Bo wyjątki są zduszane.