Dolar się umacnia, złoty pikuje

Jest sobota, warto pomyśleć nad jakimś podsumowaniem tygodnia. Szczególnie, że to był ciekawy tydzień na rynkach finansowych a ja stałem z boku. A teraz przymusowo wypoczywam z powodu niedyspozycji kolana, wiec mam czas na zgłębienie tego, co dzieje się na rynkach. A kolorowo nie jest, choć to zależy od punktu widzenia.

Zacznę od tego, że eurodolar realizuje scenariusz spadkowy, o czym wspominałem w ostatniej analizie. Choć była też formacja pro wzrostowa, to została zanegowana. Szkoda, bo była całkiem wartościowa. Teraz stawiam sobie pytanie co jest naszym celem? Czy poziom ~1,2500, gdzie znajduje się linia trendu wzrostowego na interwale tygodniowym? Czy może 1,1653, czyli pierwsze poważne wsparcie? A może to tylko chwilowa niedyspozycja? Więcej pytań niż odpowiedzi. Ja jednak twardo obstaję przy wynikach z poprzedniej analizy i uważam, że w średnim terminie dolar będzie coraz mocniejszy, co zaprowadzi go do poziomów ~1,16 za euro. Kryzys nie minął, a spowolnienie, a raczej recesja, dopiero się zaczęła. Ile potrwa? No te pytanie odpowiedzą analitycy oraz sam rynek pokazując nam punkt zwrotny. Jednak na prognozowanie odwrotu, przynajmniej dla mnie, jest jeszcze za wcześnie.

Martwi mnie też bardzo słaby funt brytyjski. Dawno nie widziałem tak niskich poziomów. Ostatni raz w czerwcu 2001 roku, ale wtedy nie zwracałem an to zupełnej uwagi. Ba, w końcu maiłem wtedy 11 lat. Owszem bywało już gorzej, ale teraz widać słabość brytyjskiej gospodarki. Co może się przełożyć na powrót Polaków do domu i pogorszenie sytuacji na polskim rynku pracy, co w konsekwencji nie przysłuży się krajowej gospodarce, w której będzie panowało duże bezrobocie. Bynajmniej nie wrócą z powodu niskiego kursu funta, a raczej z braku pracy. A na Wyspach? Na Wyspach będzie ciężko, ale dojrzała gospodarka powinna poradzić sobie z kryzysem, z tym, że funt straci na znaczeniu w dłuższym czasie. Kiedyś był uznawany za symbol potęgi, dzisiaj ma kłopoty, choć moim zdaniem powinien je mieć dolar.

A złoty? Złoty tylko na tym traci, choć nikt nigdy nie powiedział, że jest on długoterminowo mocną walutą. Choć tak potężnego osłabienia pewnie jak zwykle nikt się nie spodziewał. 3,40 za dolara, 4,40 za euro, 2,94 za franka szwajcarskiego i tylko 4,66 za funta. Choć ten ostatni kurs jest relatywnie mocny, to widać czarno na białym – złoty jest za słaby. Spowodował to odpływ kapitału i inne czynniki, jednak wniosek jest jeden. Na wejście do strefy euro za wcześnie i mimo najlepszych chęci i tłumaczeń ministra Rostowskiego, ja nie jestem przekonany aby pośpiech był wskazany. Wytrzymamy słabego złotego, spowolnienie i problemy budżetowe a potem wejdziemy na korzystniejszych warunkach. Nie żebym zaraz popierał PiS, ale cierpliwość jest wskazana, choć i mi jej ostatnio brakuje. Ale rozstrzygać będą o wiele bardziej wybitne umysły.

Na koniec chcę zaapelować do wszystkich traderów – im więcej czasu poświęcicie na analizę tym lepsze skutki. Nie stójcie z boku, a korzystajcie. Wiem, że lepiej stracić okazję niż pieniądze, ale jeśli analiza jest dobra a stoi się z boku (oprócz poważnych przyczyn) to jest to w pewnym sensie krok w tył.

Podobne artykuły

0 Responses to “Dolar się umacnia, złoty pikuje”


  • No Comments

Leave a Reply

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: