O tym, że okazji do prawdziwej spekulacji było bardzo dużo nie trzeba wspominać. Jedni traderzy zaczynali w takich warunkach, inni czuli się w swoim żywiole a jeszcze innym zabrakło pieniędzy. To wszystko wpływa na ich doświadczenie i psychikę. A jak było u mnie?
Cóż, rok to bardzo długi okres dla tradera, jaką by metodą nie inwestował/spekulował. Z pewnością zdobywa nowe doświadczenie, spotyka się z nowymi sytuacjami, dostosowuje swoje metody. Miewa grosze i lepsze chwile, wyciąga wnioski, a czasem daje sobie na wstrzymanie. Ze mną też tak było, uświadomiłem sobie, że jeszcze wielu rzeczy musze się nauczyć, a wiele rzeczy lepiej opanować. Dlatego przedstawiam poniżej listę tego co wpłynęło na moje podejście do rynków i co udało mi się zrobić w tamtym roku:
1. Metody DiNapolego – zająłem się nimi, opanowałem, porządnie opracowałem. Bardzo mi pomogły, szczególnie, że zbyt mało uwagi poświęcałem formacjom harmonicznym, co przekładało się na mniejszą ilość niekoniecznie najlepszych wejść. Dzięki uproszczeniu sobie toku myślenia udało mi się uniknąć strat i przewidzieć kilka ważniejszych ruchów. Utwierdziłem się w przekonaniu, że te metody handlu będą mi pomagać jeszcze bardzo, bardzo długo.
2. Nowe techniku ustawiania zleceń StopLoss – miała na to wpływ zwiększona zmienność, a także to co przeczytałem w książce DiNapolego. Dzięki temu wypracowałem dwie ogólne techniki: szybkie wejście, ciasny SL i albo sygnał był dobry i mocny albo się nie sprawdził i śladem tego jest niewielka strata na koncie. Druga technika to SL ustawiony w strategicznym miejscu, zwykle dalej, co wymuszało zmniejszanie pozycji, a za nim było zlecenie przeciwne, choć nie zawsze to się sprawdzało. Niemniej to tylko ogólne kierunki, a SL zawsze zależy od konkretnej pozycji. Co więcej nadal szukam nowych sposobów ustawienia SL tak aby wyjść z rynku tylko kiedy naprawdę się pomylę.
3. Balansowanie ryzykiem – na początku było risk 1% i było dobrze. Jednak chciałem, żeby było lepiej. Dlatego ja zwiększyłem. Na początku do 2% i stopniowo aż do 5%. Niestety nikt nie jest nieomylny i po zaliczeniu 2 porażek pod rząd powróciłem do ryzyka na poziomie 2%. Czasami lepiej zarobić mniej i nie narażać się na niepotrzebny stres utraty jakiś 20% depozytu. Dlatego opracowałem system, który po każdej zyskownej pozycji zwiększa ryzyko o 1% aż do 5%. Po pozycji stratnej ryzyko wraca do wyjściowych ustawień. Oczywiście podczas przełomowych zmian na rynku ryzyko schodzi na drugi plan i zaczyna się improwizacja. Jeśli przewiduję ruch o zasięgu 1000 pipsów i prawdopodobieństwo jest bliskie 70-80% to jestem w stanie przyjąć ryzyko nawet 15%. Rynek nagradza odważny a każe za brawurę. Jestem tego świadomy.
4. Inne spojrzenie na rynek – nauka do egzaminu na licencję MPW zwróciła moją uwagę w stronę analizy fundamentalnej. Co prawda wykorzystywałem już ją wcześniej, jednak nigdy na taką skalę i z takim zaangażowaniem. Szukałem zależności statystycznych, stosowałem na serii danych o sprzedaży domów i dynamice PKB metody oparte na liczbach Fibonacciego. Wyniki tego eksperymentu są ciekawe, ale mam zbyt mało czasu aby sprowadzić to do formy zwartych metod analitycznych. W przyszłości chcę rozwinąć się także w tym kierunku, mam nadzieję, że czas pozwoli.
5. Dywersyfikacja – także pod wpływem teorii portfelowej i nauki do egzaminu. Zacząłem traktować sam rynek walutowy jako portfel kilku walut, badać korelacje i zmniejszać ryzyko. Co prawda hedge na razie trwale nie stosuję, jednak dziedzina warta zgłębienia. Co więcej wszystkie swoje aktywa traktuję jako globalny portfel, co umożliwia osiągniecie dobrej dywersyfikacji i trwałe budowanie majątku. Wiek w tym nie przeszkadza, im szybciej zaczniemy, tym szybciej odczujemy pozytywne korzyści dobrego zarządzania pieniędzmi.
6. Pewna automatyka – pojawiła się, gdy rynki podlegały przecenom. Nie ważne jaki to instrument, po prostu się sprzedawało. Automatycznie, jakby to był jedyny słuszny kierunek. I w sumie dobrze, bo gdybym się zastanawiał to części pozycji bym nie otworzył – sygnał kupna już dawno wystąpił, a teraz już może być za tani żeby sprzedawać. A tak zarobiłem trochę i jestem zadowolony z efektu końcowego.
7. Rozwaga i zdecydowanie – pojawiło się w życiu codziennym a to właśnie dzięki spekulacji. Teraz jestem w stanie każdą sytuację szybko przeanalizować i na podstawie tej wiedzy podjąć jakąś decyzję. Czasami decyzję strategiczną, która wymaga większej rozwagi. O dziwo, jeszcze nie zdarzyła się błędna ocena sytuacji. To nie jest intuicja, ale taki case – warto się zająć/nie warto. Tak samo jak to, czy warto zająć pozycję czy nie.
Może to nie są kroki milowe, lecz ja jestem dumny z tego, że ewoluowałem i mogę pracować szybciej i wydajniej, a także być coraz lepszym w tym co lubię robić. To wszystko wpływa na dobre samopoczucie, a te wpływa znowu na wyniki i koło się zamyka. Oczywiście to nie działa w nieskończoność, ale potrafi podnieść człowieka na duchu. W 2009 roku życzę sobie i wszystkim dalszego zrównoważonego rozwoju.