Xperia – do wszystkiego. I jeszcze więcej. Część 1

Na bokach znajdziemy 4 diody odpowiedzialne za system iluminacji. Coś wspaniałego, każda funkcja ma  zaprogramowany inny typ podświetlenia. Do tego te jest dyskretne, ale widoczne. Przypomina mi się Motorola E398, która także miała dobry system iluminacji. Zaraz pod diodami jest przerwa, która być musi, czyli wynika z mechanizmu rozsuwania telefonu. Ten jest po prostu wyśmienity. Miałem już do czynienia z Toshiba G900 oraz HTC Touch Pro, ale żaden z nich nie miał tak dobrego systemu rozsuwania. Dodatkowo po rozsunięciu ekran jest pod kątem, co zapewnia komfort użytkowania. Sama klawiatura jest bardzo wygodna, już po 2 dniach nieszczególnie intensywnego używania nie potrafię się bez niej obejść. Przycisk funkcyjny pozwala nam łatwo wpisać polskie znaki (po nieznacznej modyfikacji). Używanie klawiatury numerycznej nie stanowi problemu, możemy ją aktywować na stałe, tak samo jak istnieje funkcja ClapsLook. Także skróty klawiaturowe działają (Ctrl+C, Ctrl+V itp.), a ekran zmienia swoją orientację w błyskawicznym tempie. Jak widać jakość jest na pierwszym miejscu.

Z innych niuansów to slot na kartę microSD jest pod klapką od miejsca na baterię, jednak włożenie karty nie wymaga jej wyjmowania. Niestety włożenie karty SIM już wymaga – jej miejsce jest pod baterią. Pod tą samą klapką znajduje się przycisk soft-resetu, który można aktywować tylko za pomocą rysika. Dobrze, że istnieją programy to robiące, bo niewygodne jest zdejmowanie obudowy do czasu do czasu. Miejsce na rysik znajduje się po lewej stronie u góry przy gnieździe słuchawek.

Jeszcze o akcesoriach słów kilka. Pomysł zintegrowania kabla USB i ładowarki jako dołączanej końcówki jest świetny. Nie potrzebujemy wtedy dwóch kabli a jednego. Oszczędność czasu i pieniędzy. Dodatkowy rysik jest zbawieniem – bardzo często zdarza się po prostu złamać rysik czy go zgubić. Nie trzeba wtedy „na szybko” szukać innego, a tylko wyjąć go z opakowania. I jeszcze słuchawki. Sony Ericsson zawsze słynął z dobrych akcesoriów i teraz także nie zawiódł. Dobry długi kabel, podzielone na dwie części, rozłączane przy mikrofonie od zestawu głośnomówiącego. Wygodne w części usznej, najlepszej jakie miałem. Jedynym mankamentem jest to, że lewa i prawa słuchawka rozdzielają się w przeciwne strony, tj. prawa wychodzi z rozłącznika w górę, lewa w dół. Głupia sprawa.

Telefon waży ok. 160 gram, ma wymiary 11 cm na 5,2 cm na 1,7 cm, wydaje się bardzo „chudy”. W oczy rzuca się bardzo mały w porównaniu z innymi rysik. Moim zdaniem to jednak plus tego urządzenia. Producent twierdzi, że bateria wytrzyma do 10 godzin rozmowy, a maksymalny czas czuwania to ponad 800 godzin (34 dni). Tyle z pewnością nie wytrzyma, ale przy normalnej eksploatacji tydzień to dobry wynik. Jednak o tym jeszcze wspomnę. Producent też zainstalował (oficjalnie 512 i 256 MB, ale dla użytkownika są dostępne podane wartości) 280 MB pamięci ROM (na programy i dane) i 200 MB pamięci operacyjnej. Wszystkiego dopełniają procesor 528 MHz, Bluetooth 2.0, złącze USB w standardzie 2.0, odbiornik GSM/UMTS ze wsparciem dla standardu HSDPA. GPS (ze wspomaganiem z sieci GSM), radio, moduł WiFi. Sporo tego.

Podobne artykuły

Pages: 1 2 3

6 Responses to “Xperia – do wszystkiego. I jeszcze więcej. Część 1”


Leave a Reply

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: