Xperia – do wszystkiego. I jeszcze więcej. Część 1

Jeszcze przed końcem 2008 roku nabyłem nowoczesne urządzenie multimedialno-komunkacyjne sygnowane logiem Sony Ericsson o wdzięcznej nazwie Xperia X1. Zastąpiła ona (?) wysłużony PDA firmy Eten – M600+. Wszystko to po to aby być jeszcze bardziej mobilnym. Co z tego wyszło? Jedno powiem: urządzenie jest warte swojej ceny.

To będzie zupełnie inna recenzja niż te, które można znaleźć w Internecie. Nie będzie ani filmów, ani rozbudowanych prezentacji wideo, ale słowo, które ma tak pokierować wyobraźnią, aby można było sobie uświadomić potencjał tego urządzenia. Nie będę też pisał za wiele o jego zaletach ani oczywistych funkcjach, a skupię się na najdrobniejszych szczegółach i niuansach, a także postaram się znaleźć trochę wad. Na końcu znajdą się najważniejsze porady dla użytkowników i spis ciekawych programów, które można sobie zainstalować.

Telefon (o ile można tak powiedzieć) nabyłem w salonie firmowym sieci Era, po cenie 1999 zł. Nie jest on brandowany, Era nie wgrywała swojego oprogramowania, a jedyną ingerencją jest simlock. Dlatego wszystkich tych, którzy chcą kupić to urządzenie, uspokajam, że można je nabyć w formie nienaruszonej. Daje to pewną przewagą np. nad ofertą sieci Play z niczego sobie HTC Touch HD.

Jeśliby oceniać po opakowaniu, to można by stwierdzić, że jest skromnie. Relatywnie małe pudełko wywoła u niektórych skojarzenia z kryzysem. Nic bardziej mylnego. Pudełko odzwierciedla minimalistyczny i ekskluzywny styl. Co więcej jest przejawem dbałości o środowisko, ze względu na mniejsze zużycie surowców. Oczywiście znaki recyklingu są i na pudełku i na każdej folii. W środku znajdziemy trzy mniejsze pudełka. Jedno z telefonem, drugie z akcesoriami a trzecie z dokumentacją. Do telefonu dodano kabel USB, wtyczkę pozwalającą z tego kabla zrobić ładowarkę, dodatkowy rysik, słuchawki, dodatkowe gumki do części usznej słuchawek, kartę microSD o pojemności 4 GB. Oczywiście jest jeszcze bateria o pojemności 1500 mAh.

Miło zaskoczyła mnie sekcja dokumentacji. Oprócz karty gwarancyjnej (2 lata gwarancji producenta) znajduje się tam jeszcze specjalna czarna karta (ma sprawiać wrażenie ekskluzywności) dostępu do pomocy technicznej. Kilka książeczek dotyczących obsługi interfejsu telefonu, przeglądarki itp. W języku angielskim i… polskim. Wreszcie kupując urządzenie dostałem kompletną, dobrze wykonaną dokumentację w jęz. polskim. Do tego wszystkiego płyta z Windows Mobile. Akcesoria i dokumentacja powstały w Chinach, zaś samo urządzenie w fabryce na Tajwanie.

PDA prezentuje się znakomicie. Dotykając go czujemy metalową obudowę. Stylowa czerń uzupełniona połyskującym, srebrzystym „paskiem”. Wykończenia z wysokiej jakości gumy. Duży, wyrazisty wyświetlacz. Z boku obudowy znajdziemy wyjście Jack 3,5 (standardowe), włącznik, regulacje głośności, przycisk aparatu, wyjście miniUSB, głośnik i miejsce do zaczepienia smyczy. Co ciekawe urządzenie można całkowicie wyłączyć przytrzymując dłużej wyłącznik, z czym się jeszcze nie spotkałem używając PDA. Na tylnym panelu aparat cyfrowy o rozdzielczości 3,2 MPix i logo Sony Ericssona. Z przodu 6 przycisków oraz joypad czterokierunkowy, dotykowy. Działa podobnie jak touchpad w notebookach. Oczywiście jest wciskany. Moim zdaniem bardzo przydatna funkcja. Oprócz tego mała, praktycznie niedostrzegalna kamera VGA. Głośnik, słuchawka. I ten wielki, doskonały ekran. Rozdzielczość 800×480 pikseli. Kontrast wprost powalający. Do tego automatyczna regulacja podświetlania ekranu na podstawie odczytów natężenia światła zewnętrznego, a samo rozjaśnianie i przyciemnianie (także przy wyjściu ze stanu uśpienia) jest płynne. Także bardzo przydatna funkcje.

Podobne artykuły

Pages: 1 2 3

6 Responses to “Xperia – do wszystkiego. I jeszcze więcej. Część 1”


Leave a Reply

:wink: :-| :-x :twisted: :) 8-O :( :roll: :-P :oops: :-o :mrgreen: :lol: :idea: :-D :evil: :cry: 8) :arrow: :-? :?: :!: