Ten tydzień nie należy do tych o największej zmienności. Cztery dni handlu, w dodatku bez ważniejszych wydarzeń makroekonomicznych, pokazały, że spekulanci poszli świętować. Choć Stany i Japonia pracują, to wyraźnie widać, że nic się nie dzieje. Europa zaś, jak to już ma w tradycji, obija się i nie pracuje.
Postanowiłem oderwać się od świętowania i co nieco napisać, lecz widzę, że nie mam o czym. Większość europejczyków w tej chwili ma wolne, wiec mogę liczyć tylko na braci z Azji i Jankesów. Niestety i oni chyba mnie zawodzą. Z ciekawszych danych było tylko skurczenie się o 8% produkcji przemysłowej w Japonii. No i więcej nowo zarejestrowanych bezrobotnych w Stanach. Generalnie eurodolar poruszał się w przedziale 1,3900-1,4130, ale większość tego ruchu wykonał jeszcze w poniedziałek. W środę i dzisiaj rano było widać, że nikomu się nie chce handlować, gdyż w sieci ECN były spread w granicach 10 pipsów i relatywnie mało zleceń w arkuszu. Teraz, gdy do gry włączyły się Stany, jest nieco lepiej.
Zasadniczo nie mam jakichś nowych prognoz co do kierunku euro i dolara, bo do końca roku pozostały 3 dni handlu i nie sądzę, aby coś szczególnego w następnym tygodniu się wydarzyło (też tylko 4 dni handlu). Oczywiście przedstawię analizę na nowy rok, lecz trzeba and tym przysiąść i podsumować właśnie mijający. Niemniej obecna sytuacja dająca się odczytać z wykresów w wyższej skali, wskazuje wolną drogę do poziomów 1,4800 dla eurodolara. Potwierdza to obecny sygnał kupna na jenie (wejście wyznaczone przez linię zieloną), gdyż w myśl zasad WAT1 dolar powinien się umacniać. Co więcej na większości par walutowych powiązanych dolarem pojawiają się sygnały wskazujące na słabość właśnie dolara. Wiele zależy też od notowań ropy (obecnie ~36 $/bbl) i złota (865 $/uncja) – surowce będą drożały, jeśli dolar ma być słaby. Czy tak się stanie? Prawdopodobnie tak, ale to raczej po Nowym Roku.
Ja osobiście w tym roku zostałem po raz kolejny zaskoczony przez eurodolara (ot, taka mała dygresja), nie tyle kierunkiem spadkowym, co jego skalą. Nie spodziewałem się osiągnięcia poziomów 1,2400. Spodziewałam się za to słabego funta i jego odczyty na poziomie 1,4500 były dla mnie nagrodą za czas poświęcony na analizy. Tak samo ropa, choć spodziewałem się korekty to musiałem się przystosować do negacji trendu i permanentnej przeceny. Ale to wszystko dało mi ogromne doświadczenie i teraz mogę sobie powiedzieć, że wiem już wiele o rynkach ;) .
- Wielowymiarowej analizy technicznej – przyp. red. [↩]


Heh, też muszę sobie trochę poanalizować, ostatnio coś brak czasu mnie dopada, a to źle.