Kolejne podsumowanie tygodnia, tygodnia w którym można było zauważyć ogromną zmienność. Choć był on naznaczony jako odwrót od dolara, to pod koniec nastąpiło odreagowanie, które implikuje niepewność co do wydarzeń w ostatnich tygodniach tego roku. Czy to tylko korekta, czy nowy trend, a może korekta wielofazowa?
Zacznę od ciekawszych wydarzeń makroekonomicznych. Przede wszystkim FED obniżył stopy z 1% do <0,25% a BoJ z 0,3% do 0,1% i rząd Japonii
przygotował pakiet antykryzysowy o wartości circa 54 mld dolarów. Consumer Price Index (USA, relacja miesięczna) nie zmienił się choć przewidywany był jego wzrost o 0,1%. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych była zgodna z prognozami – 554 tys. (poprzedni odczyt: 575 tys.) i generalnie to wszystko. W następnym tygodniu czekają nas także zarejestrowani bezrobotni i przerwa świąteczna. Czy coś się wydarzy? Możliwe.
Zacznę od złotego i ukraińskiej hrywny. Złotówka w stosunku do dolara straciła 1 grosz, a w stosunku do euro 20 groszy. Jest to trochę dziwny ruch i trzeba
przyznać, że euro już dawno tak drogie nie było. Pytaniem właściwym jest, kto i dlaczego wybrał sobie do spekulacji stabilną walutę kraju europejskiego albo kto nie animował rynku w tym czasie? Trudno ocenić prawdziwe przyczyny osłabienia się złotego, ale moim zdaniem wszyscy trochę komplikują. Jednak powstrzymam się od swojej teorii na ten temat. Przejdę do hrywny i powiem tyle – mieli gorzej niż my. Zawsze mieli, a teraz to szczególnie. W ciągu 3 miesięcy dolar z wartości 5 podrożał do 8 hrywien (momentami aż 10). Czyżby kraj zbankrutował w niedalekiej przyszłości? Wątpię, ale Ukrainie przydadzą się szybko programy pomocowe i restrukturyzacja systemu finansowego.
A jeśli porozmawiamy o stabilnych walutach? Dolar w defensywie? Oj, chyba nie. Choć moim zdaniem czeka nas 3-ci i ostatni etap korekty. Obecnie spadki z czwartku i piątku stanowią korektę wzrostów i są drugim etapem, trójetapowej korekty kursu eurodolara. Uważam, ze obecne poziomy (~1,39) mogą być końcem chwilowego umocnienia dolara i stąd kolejna fala wzrostowa, nawet do 1,51. Jeżeli nie to poziom 1,33 może być punktem docelowym korekty wzrostów i dopiero stamtąd ruszymy z trzecim etapem. Jest to oczywiście tylko jedna z opcji. Inną opcją może być tylko jednofalowa korekta i powrót sentymentu do dolara związany z końcem roku. Choć nie liczę na nowe minima, a raczej na kolejną odsłonę konsolidacji.
Jeszcze tylko wspomnę o funcie brytyjskim w odniesieniu do dolara. Poziom 0,95 wygląda pięknie, ale tylko wygląda. Moim zdaniem nie jest on korzystny ani dla strefy Euro ani dla Wielkiej Brytanii. Ci jednak waluty nie zmienią. Jednak skoro widzimy wielkie wykupienie rynku to także pora na korektę. Moim zdaniem „sprowadzi” ona kurs do poziomów ~0,90. Jednak w dłuższym terminie jest wysoce prawdopodobne, iż euro będzie odpowiadało dokładnie jednemu funtowi. Moim zdaniem o tyle o ile ta sytuacja odpowiada spekulantom, to zwykły Brytyjczyk a już na pewno Polak w Anglii nie będą zadowoleni. Dlatego ostatnio przyglądam się działaniom BoE i rządu UK, aby dowiedzieć się jak panują walczyć z recesją i jaki to będzie miało wpływ na brytyjską walutę. Choć na cuda nie ma co liczyć.


