Pora się na trochę oderwać od wszelkiego rodzaju rynków i analiz i zająć się trochę sprawami natury duchowej. Sypnęło śniegiem, w całej Polsce już w piątek, na Podlasiu dopiero w niedzielę. Z jednej strony lubię zimę, z drugiej – szczerze nienawidzę. Niestety trzeba egzystować tak czy inaczej, ale może jak napiszę co mi chodzi po głowie to mi ulży.
Dlaczego lubię zimę? Bo jest zimno :). Jest śnieg, są miłe chwile. Tylko zimą, gdy myślę o lecie jest tak cudownie. Gdy siedzi się w domu przed monitorem, analizując rynki, z ciepłą kawą lub herbatą i w tle jest włączona Bloomberg TV, to jest mi dobrze. Szczególnie, że mam świadomość, że na zewnątrz jest z -10 a ja nie muszę wychodzić :D . Mogę się oddać analizom i spekulacji na całe dnie. Latem pogoda kusi, aby wyjść na zewnątrz a widoki w parku zdecydowanie rozpraszają podczas analiz. I na tym kończy się lista moich pozytywnych odczuć związanych z zimą.
Dlaczego nie lubię zimy? Bo jest zimno – jak wychodzę na ten mrozek i muszę skorzystać z komunikacji publicznej, to szlag mnie trafia. Pół biedy jak jest mroźno i śnieg skrzypi pod butami. Gorzej jak jest „chlapanica”. Jakbym nie mógł jak cywilizowany człowiek używać samochodu. Może trzeba było w te wakacje jednak spróbować uzyskać prawo do jazdy, niż zajmować się uzyskiwaniem tytułu maklera. Jednak co z tego, że maiłbym prawko, skoro samochodu i tak bym na zimę nie dostał? Ostatnio, jak utajniłem przed rodziną moje zarobki1 to mam coraz mniejsze wsparcie. Nikt we mnie nie wierzy itp. Drażni mnie to, ale z drugiej strony po prostu robię swoje. Wracając do tematu nie lubię zimy ze względu na święta – nie potrafię „przezwyciężyć” tych rodzinnych obiadów, tej tradycji, która jest mi obojętna. Masakra. Żeby jeszcze atmosfera była miła. Owszem w trakcie wszystko jest ok., ale przed zawsze musi być ostra wymiana zdań, o cokolwiek.
Inną sprawą jest brak swobody. Nie da się tak po prostu wyjść z domu, trzeba się ubrać. Podczas tego procesu (niby tylko kurtkę nałożyć) aż czasem się odechciewa czegokolwiek. Jak wchodzę do szkoły to mam „obowiązek” zmienić obuwie. Po co? Skoro płace na komitet, to sprzątaczki mogą po mnie posprzątać, mogę nawet poczekać i te buty wysuszyć. Tak jest w cywilizowanych palcówkach publicznych. Ja preferuję komunikację: garaż podziemny – parking podziemny. Bez moknięcia na deszczu czy babrania się w śniegu. Dlatego tak bardzo nie lubię tego co jest, bo wiem, że mogę więcej. Tylko co z tego, jak system mnie ogranicza. A na tyle, żeby być niezależnym od systemu bogaty nie jestem. To wszystko to drobiazgi, ale mnie męczą. A teraz pora wracać do spekulacji.
- Bądź straty – nie zawsze jest tak różowo. [↩]
Tak, znalazłem coś co oddaje moje przemyślenia: Piosenka o zimie