Moją uwagę przykuły też inne instrumenty, szczególnie obligacje rządowe w Stanach Zjednoczonych. Jak wiadomo podczas kryzysu zmieniane są stopy1 a to ma wpływ odwrotnie proporcjonalny na cenę tychże. Oznacza to, że gdy stopy rynkowe spadają to wzrasta cena obligacji, gdyż zapewniają one wyższą stopę zwrotu niż rynek. Jednocześnie wraz ze wzrostem ceny spada ich rentowność. Tę mamy pokazaną na wykresach korelacji. W zasadzie wnioski są następujące (długoterminowo): rentowność obligacji zawsze reaguje na zmiany na giełdach (rys. 3), a więc DJI jest wskaźnikiem wyprzedzającym zmiany na rynku kasowym (rys. 4). Oczywiście oba instrumenty nie zmieniają się identycznie, ale widać spore zbliżenie ruchów i pewnie opóźnienie rynku kasowego. Można też dodać, że gdy linia
rentowności obligacji jest „powyżej” indeksu, to mamy najprawdopodobniej ostatnia fazę wyprzedaży (rys. 5), gdy zaś linię skrzyżują się ponownie i indeks powróci „powyżej” rentowność obligacji i spread wyniesie z 10%, to możemy mówić o powrocie do stabilizacji. Krótkoterminowo zaś najrozsądniej jest budować strategie oparte na powrocie do „średniej”. Polega ona na zakupie kontraktów na obligacje i sprzedaży kontraktów na indeks. Wynika to z tego, że gdy giełdy tracą, spada też poziom stóp procentowych. Odwrotnie postępujemy podczas hossy. Indeks wzrasta i poziom stóp też, co dopuszcza stosowanie przeciwstawnych pozycji w kontraktach.
Co ciekawe możemy też tak postępować w przypadku korelacji eurodolara i rentowności obligacji. Oba instrumenty zależą przecież od poziomu stóp w Stanach Zjednoczonych. Zasady zawierania pozycji są identyczne jak dla indeksu i obligacji. Gdy dolar się umacnia sprzedajemy kontrakt na eurodolar i kupujemy kontrakt na obligację. Jednak uwaga – to nie zawsze tak działa, bo generalnie jak rosną stopy to spada cena obligacji, jednak teraz mamy kryzys i dopuszcza się umocnienie dolara przy spadku stóp (rys. 6). W normalnych warunkach należy sprzedając eurodolara sprzedać i kontrakt na obligacje (wzrost stóp – mocny dolar, niższa rentowność obligacji). Albo kupić w zależności od trendu. Należy jednak wziąć pod uwagę spekulację, gdyż to może rozsynchronizować ruchy w czasie (też rys. 6). Nie jest to klasyczny hedge, bo ten polega na domykaniu przeciwstawnych pozycji, a to co ja proponuję to maksymalizacja zysku przy dywersyfikacji jego źródeł. Gdy ruch będzie przeciwny to na obu instrumentach będziemy tracić.
- Albo ich zmianę wymusza zmiana stóp rynkowych przez masowo sprzedających/kupujących obligacje. [↩]


