Ostatnio na forum spotkałem się z opinią, że eurodolar mocno koreluje ze światowymi giełdami. Nie mogę się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, lecz uważam, że są inne instrumenty, z którymi korelacja wspólnej europejskiej waluty jest większa i bardziej praktyczna. Spróbujemy zbudować strategię bazująca na korelacji oraz dowieść, jak jej pokazanie może wpływać na długoterminową ocenę kondycji światowej gospodarki.
Wszystko brzmi niemal cudnie, ale czy to naprawdę działa? Sam jestem ciekaw, gdyż idea poszukiwania wspólnych cech przyszła do mojej głowy ciałkiem niedawno. Może właściwie przez to, że mam dobre narzędzia analizy technicznej, które wskazują sytuację z niewielkim wyprzedzeniem, może potrafię wskazać fundamentalne przyczyny kryzysu, lecz na dobrą sprawę nie potrafię przewidzieć dynamiki zmian i czasu ich nastąpienia w zakresie końca „spowolnienia”. Dlatego postanowiłem poszukać instrumentów, które „oddają dynamikę” kryzysu i porównać je z innymi w krótkim terminie (jako strategia działania) oraz w długim (strategia przewidywania). Zacząłem swoje rozważania od sprawdzenia rzeczywistej korelacji eurodolara i średniej przemysłowej Dow Jones. Niestety przez wzgląd na to, iż brak jest danych, nie mogłem sprawdzić jak zmieniała się korelacja w 1987 roku. Co więcej takie dane dla niektórych innych instrumentów też nie występują, szkoda.
Tak jak przewidywałem, krótkoterminowa korelacja jest dość silna, lecz w długim terminie ma wartość prognostyczną zbliżoną do innych narzędzi. Krótkoterminowo (rys. 1) można zbudować strategię polegającą na obserwacji indeksu i zakupie lub sprzedaży wspólnej waluty. Generalnie chodzi oto, aby wynik indeksu był wskaźnikiem wyprzedzającym ruch eurodolara, choć
w praktyce może to być trudne. Można też zbudować strategię opartą o odpowiednio zakupie indeksu i sprzedaży euro w celu zamknięcia się bazy korelacji1 , ale nie wolno przesadzić z lewarem. Długoterminowo (rys. 2) zaś można obserwować, który instrument bardziej zyskuje, a właściwie jeżeli eurodolar znajduje się „ponad” DJI po długim pobycie „poniżej” to może oznaczać kłopoty. Warto zauważyć, że w okresie 2003-2005 była spora zgodność ruchów, co może oznaczać fazę stabilizacji i powolnego wzrostu. Teraz właśnie oczekuję na zbliżenie się do siebie linii rentowności, co w moim przekonaniu będzie jednym z sygnałów do powrotu do wzrostu gospodarczego.
- Różnica między zmianą procentową waluty i indeksu. [↩]



